Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opieka społeczna

Nowa jakość w domach pomocy społecznej

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

USŁUGI Pensjonariuszami będzie się zajmowało mniej osób niż dotychczas, za to będą one znacznie lepiej wykwalifikowane. Tak przynajmniej zakłada Ministerstwo Rodziny

Media regularnie informują o nieprawidłowościach występujących w domach pomocy społecznej i zakładach opiekuńczo-leczniczych. Część z nich związana jest ze złym traktowaniem osób przebywających w placówkach. Potwierdziła to niedawno Najwyższa Izba Kontroli. Wykazała ona wiele uchybień w świadczeniu pomocy osobom starszym przez państwo. Część z nich dotyczyła właśnie nieprzestrzegania standardów w DPS-ach.

Resort rodziny, pracy i polityki społecznej twierdzi, że wie, jak uzdrowić sytuację. W rozporządzeniu w sprawie domów pomocy społecznej zamierza umieścić zapis o tym, że tylko 5 proc. personelu terapeutyczno-opiekuńczego będą mogli stanowić wolontariusze, stażyści, praktykanci i osoby odbywające służbę zastępczą. Obecnie limit ten wynosi aż 30 proc. i w wielu placówkach jest wykorzystywany co do procentu.

- Uznano, że dotychczasowy 30-proc. udział tych osób jest zbyt wysoki. Usługi świadczone przez domy w większym zakresie powinny opierać się na pracy osób zatrudnionych w domu - wskazuje w uzasadnieniu projektu ministerstwo. Urzędnicy doszli do takiego wniosku, obserwując, w jakich przypadkach dochodzi do nieprawidłowości polegających głównie na złym traktowaniu pensjonariuszy. Ich zdaniem najczęściej niewłaściwych zachowań dopuszczają się osoby bez etatu, które przychodzą do DPS-u jedynie na krótki czas, np. w celu odbycia praktyk studenckich.

Duża rotacja niezatrudnionych osób źle odbija się także na zdrowiu pensjonariuszy. Eksperci Centrum Badań nad Niepełnosprawnością w opinii do projektu napisali, że znają przypadki pozostawiania mieszkańców DPS-ów pod opieką osób, które nawet nie znają imion swoich podopiecznych.

CBNN proponuje wręcz całkowitą likwidację możliwości wspierania się przez domy stażystami czy wolontariuszami. Przynajmniej w odniesieniu do placówek, w których przebywa młodzież z niepełnosprawnością intelektualną. Takie osoby bowiem najbardziej przywiązują się do swoich opiekunów i każda zmiana może odbić się niekorzystnie na ich zdrowiu.

Projekt rozporządzenia - mimo że ma polepszyć opiekę nad pacjentami - budzi jednak opór środowiska. Powód jest prozaiczny. Otóż resort rodziny, proponując zmniejszenie odsetka pracujących w zespołach opiekuńczo-terapeutycznych bez wynagrodzenia, jednocześnie zwiększa koszty prowadzenia domów. Te zaś już teraz są olbrzymie. Wystarczy wspomnieć, że aż 70 proc. budżetu przeciętnego DPS-u pochłaniają wypłaty dla personelu. Ale resort i na to ma receptę: chce zrównoważyć wydatki poprzez obniżenie wskaźników zatrudnienia.

Mówiąc prościej: ministerstwo uznało, że mniejsza liczba pracowników może świadczyć usługi lepszej jakości. Pod warunkiem że są oni sprawniejsi, wykształceni lepiej i we właściwym kierunku, a ponadto mają ukończone dodatkowe kursy.

Niektórzy jednak głośno kwestionują takie rozwiązanie. I to nawet w obozie PiS. - Obniżenie wskaźnika zatrudnienia spowoduje, że w samym tylko kaliskim domu pomocy społecznej ubędzie 18 pracowników. Oczywiście przy utrzymaniu liczby jego pensjonariuszy - napisał w interpelacji poseł Jan Mosiński.

W największych DPS-ach personel może się skurczyć o 30-40 osób. Dlatego dyrektorzy niektórych placówek nie czekają na wprowadzenie zmian z założonymi rękoma, lecz piszą do resortu rodziny listy, domagając się wstrzymania rewolucji. Jednak resort rodziny nie ma zamiaru tego robić. Ustami wiceminister Elżbiety Bojanowskiej uspokaja jedynie wszystkich zaniepokojonych: - Celem proponowanej zmiany jest doprowadzenie do tego, żeby usługi realizowane były przede wszystkim przez osoby będące pracownikami domu. A także odejście od praktyk, które mogą powodować spadek jakości usług - wyjaśnia podsekretarz stanu. I wskazuje, że w rozporządzeniu określony jest jedynie minimalny wskaźnik zatrudnienia. - Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by w gminach, które przykładają szczególną wagę do pomocy społecznej, kadra była liczniejsza - konkluduje.

Mniej liczna ekipa może jednak w niektórych przypadkach być korzystniejsza tak dla pensjonariuszy, jak i pracowników. NIK w swoim raporcie zwróciła uwagę, że jednym z głównych problemów w funkcjonowaniu DPS-ów są bardzo niskie wynagrodzenia opiekunów i terapeutów. Niewykluczone zatem, że niektórzy dyrektorzy zdecydują się na zmniejszenie obsady w imię wypłacania wyższych pensji.

@RY1@i02/2016/163/i02.2016.163.18300000b.801(c).jpg@RY2@

Kosztowna opieka

Patryk Słowik

patryk.slowik@infor.pl

@PatrykSlowik

Projekt w konsultacjach

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.