Jak pomagać, nie separując
Deweloperzy wciąż biją kolejne rekordy, a Polacy nadal wymieniają brak samodzielnego lokum wśród najważniejszych problemów życiowych. Co może zrobić samorząd?
Widok znany najpierw z metropolii – grodzone osiedla czy apartamentowce z podziemnymi garażami, z których przechodzi się bezpośrednio do windy – rozprzestrzenił się na mniejsze ośrodki miejskie. Nigdzie nie brakuje całych kwartałów, a nawet dzielnic o złej sławie. Czasem te enklawy się przeplatają, najczęściej w centrach miast, gdzie część budynków po ustaleniu praw własnościowych przeszła w ręce prywatnych właścicieli, a po gruntownej przeróbce stała się oazą luksusu pośród „czynszówek”. Przeplatają, ale rzadko przenikają, bo podziały majątkowe – nie tylko w Polsce oczywiście – mają tendencję do utrwalania się. Koło napędza się samo: bogatsi i biedniejsi Polacy coraz częściej się od siebie izolują, a przy okazji przestają się nawzajem rozumieć. Mieszkanie jest z jednej strony towarem rynkowym, a z drugiej – dobrem, do którego mamy prawo. Czy więc do rynku mieszkaniowego należy podchodzić liberalnie, czy socjalnie?
Zadania dla gminy
– Traktujemy politykę mieszkaniową jako część szeroko rozumianej polityki społecznej. Determinują ją przede wszystkim zadania samorządu w tym zakresie: mieszkania powinniśmy zapewnić w pierwszej kolejności tym, którzy sobie nie radzą, np. zagrożonym bezdomnością czy osobom mieszkającym w substandardach. Polityka mieszkaniowa przy takim założeniu zawsze będzie miała charakter wspierający. Potrzeby mieszkaniowe można jednak zaspokajać w różny sposób, nie zawsze budując budynki komunalne. Ciekawą opcją stosowaną w Gdyni w dużej skali jest finansowe wspieranie mieszkańców w wynajęciu lokalu na wolnym rynku. To rozwiązanie doskonale sprawdza się w programach wychodzenia z bezdomności, czy usamodzielnianiu absolwentów placówek pomocy społecznej. Oczywiście nie jest to nasze jedyne działanie. W ramach rewitalizacji budujemy obecnie całkiem nowy blok z 30 mieszkaniami komunalnymi dostosowanymi do potrzeb osób starszych i niepełnosprawnych. Ta grupa potrzebuje wsparcia nie tylko w zapewnieniu dachu nad głową, ale też musimy zadbać, by budynek był zaprojektowany zgodnie z zasadami projektowania uniwersalnego, w pełni dostępny dla osób o ograniczonej mobilności czy z problemami sensorycznymi – mówi Michał Guć, wiceprezydent Gdyni ds. innowacji.
Jest lepiej, ale…
Fundacja Habitat for Humanity Poland, która zajmuje się zmniejszaniem barier mieszkaniowych, opublikowała w kwietniu kolejny raport o mieszkalnictwie – „Perspektywy najmu społecznego” (dostępny na stronie http://habitat.pl/publikacje/). Wynika z niego, że sytuacja się poprawia – odsetek deklarujących, że sytuacja mieszkaniowa jest problemem, to 40 proc. respondentów. To spadek o 12 pkt proc.
– Odnotowujemy wyniki zrealizowanego przez IBRiS na zlecenie badania opinii publicznej na temat problemów mieszkaniowych Polek i Polaków i oceny istniejących rozwiązań. Wynika z nich (niezmiennie od 2013 r.), iż problemy mieszkaniowe nadal są zaliczane przez respondentów do trzech najistotniejszych problemów polskich rodzin. Jednak po raz pierwszy w historii przeprowadzanych przez naszą fundację badań zmniejszył się odsetek osób wskazujących na ten problem. Kwestie mieszkaniowe, za sprawą kolejnych inicjatyw realizowanych w ramach Narodowego Programu Mieszkaniowego, wreszcie zajęły ważne miejsce w debacie publicznej – mówi Magda Ruszkowska-Cieślak, prezes zarządu fundacji. Skąd ta poprawa? Może się na nią składać wiele czynników.
– Nie tylko odnotowuje się rekordowe liczby budowanych mieszkań przez deweloperów, coraz liczniejsze i innowacyjne realizacje w ramach programu rewitalizacji miast, TBS-y znowu mają możliwości pozyskiwania kredytowania nowych budów, nie sposób też pominąć nadziei, jakie rozbudza pilotaż programu „Mieszkanie plus”. To wszystko daje możliwości zmian na lepsze. Jednak pojawienie się tych różnych programów nie zniwelowało deficytu mieszkań w Polsce. Według różnych szacunków nadal brakuje między 1 a 3 mln dostępnych cenowo lokali, rynek najmu rozwija się powoli, zwłaszcza rynek najmu społecznego, tego not-for-profit, stanowiącego ofertę dla osób w słabszej sytuacji finansowej czy życiowej. Do tego dochodzi pogarszający się stan techniczny budynków mieszkalnych komunalnych, w których ludzie marzną, chorują lub z powodu nieefektywnych źródeł ogrzewania popadają w spiralę zadłużenia – tłumaczy Magda Ruszkowska-Cieślak.
Niezależnie więc od programów rządowych, które do tej pory koncentrowały się na wsparciu w spłacaniu kredytów czy gwarancji, które zwiększały zdolność kredytową – a więc pomocy tym, którzy w ogóle mogli kredyty mieszkaniowe spłacać – jest w sprawie mieszkań rola dla samorządów.
– Samorządy powinny aktywnie prowadzić politykę mieszkaniową na swoim terenie, nie tylko by zatrzymać proces wyludniania się miast, lecz także by na podstawie właściwej diagnozy potrzeb tworzyć warunki do rozwoju swoich wspólnot samorządowych, poprawy standardu zamieszkiwania, przyciągnięcia nowych osób. Zachęcamy do sięgania po nowe narzędzia do tworzenia nowego zasobu lokali dla najbardziej potrzebujących (np. Fundusz Dopłat), nowe przepisy o PPP czy program „Czyste powietrze” pozwalający poprawiać w istotny sposób standard zamieszkiwania – podpowiada prezes fundacji Habitat.
Nie wystarczy jednak zapewnić wystarczającej liczby lokali socjalnych. Równie ważny – a w perspektywie społecznej kto wie, czy nie ważniejszy – jest sposób, w jaki się to robi. Miejmy nadzieję, że znane z niedawnej historii pomysły stawiania osiedli kontenerowych dla „wyprowadzanych” z centrów miast uboższych i uciążliwych dla „przeciętnych Kowalskich” obywateli, to już przeszłość. Jednak powinniśmy przeciwdziałać także wspomnianym na początku procesom gentryfikacyjnym.
– Aby przeciwdziałać powstawaniu „osiedli biedy”, bardzo ważne jest właściwe zaplanowanie struktury społecznej i usług w planowanych inwestycjach. Testowana przez naszą organizację koncepcja społecznej agencji najmu, rozwiązania znanego z Belgii czy Wielkiej Brytanii, pozwala tworzyć godne warunki do zamieszkania dla osób czy rodzin w trudnej sytuacji życiowej bezpośrednio w społeczności lokalnej, wśród sąsiadów. A to za sprawą wyszukiwanych przez SAN lokali pod najem od prywatnych właścicieli w zamian za gwarancję regularnej spłaty czynszu. Polecam sięgnąć do naszych raportów, gdzie staramy się popularyzować tę i inne dobre praktyki – mówi Magda Ruszkowska-Cieślak.
Dobre praktyki już są
– Zjawiska „gettyzacji” unikamy z dużą determinacją – dopowiada Michał Guć. – To pozorne rozwiązanie, bo przesuwa się tylko problem z jednego miejsca i kumuluje go w innym. Dlatego nowe mieszkania do zasobu gminy trafiają przede wszystkim poprzez zakupy na wolnym rynku. Dzięki temu są rozsiane, a nie skoncentrowane w jednym miejscu. Warto dodać, że zasób, w ramach którego zaspokajamy potrzeby mieszkaniowe gdynian, nie jest jednolity; pomoc jest kierowana przecież do różnych grup mieszkańców. W jego skład wchodzą mieszkania socjalne dla najbiedniejszych, mieszkania o czynszu regulowanym, potocznie zwane komunalnymi, dofinansowujemy też najem mieszkań z wolnego rynku. To dofinansowanie jest realizowane w ramach systemu pomocy społecznej. Ważnym elementem systemu są też mieszkania chronione. Ich liczbę zwiększamy w ostatnich latach skokowo – także kupując mieszkania w różnych częściach miasta. Wsparciem w mieszkaniach chronionych są objęte osoby starsze, obłożnie chore, wymagające opieki, osoby z autyzmem, niepełnosprawne intelektualnie, zaburzone psychicznie. Oprócz miejsca do mieszkania, mają zapewnioną asystę adekwatną do ich potrzeb. Mamy w mieście skupiska budynków komunalnych, jednak konsekwentnie prowadzimy politykę ich „rozgęszczania”. W ubiegłych dekadach pomagała w tym sprzedaż mieszkań na rzecz najemców – powstały wspólnoty mieszkaniowe. Obecnie mieszkań już nie sprzedajemy, ale prowadzimy stały monitoring sytuacji poszczególnych lokalizacji i podejmujemy działania, w wyniku których odchodzimy od skupisk wykluczenia. Nie da się tego zrobić szybko. To są działania, których efekty będzie widać po wielu latach – opowiada wiceprezydent Gdyni.
Ważnym i bardzo efektywnym programem jest prowadzony w jego mieście od kilku lat przez miejski ośrodek pomocy społecznej program wychodzenia z bezdomności Utrecht (od holenderskiego miasta, z którego Gdynia zaczerpnęła wzór). Od początku, czyli od września 2015 r., skorzystało z niego już prawie 180 osób bezdomnych, z których prawie 60 uniezależniło się od systemu pomocy społecznej. Zaczyna się od pomocy w znalezieniu mieszkania, które umożliwia w następnym kroku aktywizację zawodową. Chodzi w nim o destygmatyzację – uczestnicy programu pozbywają się etykietki bezdomnego, podejmują odpowiedzialność za siebie i swoje dalsze losy.
– Koszty działań planu Utrecht są prawie trzy razy niższe niż wsparcie instytucjonalne. Od początków jego funkcjonowania do końca 2018 kosztował nas nieco ponad 1 mln zł., podczas gdy koszt zapewnienia tym osobom pobytu w schronisku wyniósłby ponad 2,5 mln zł. Innym działaniem jest projekt „Gdyńska-Warszawska” – nieużytkowane od lat mieszkanie zostało wyremontowane przez gminę przy wsparciu osób bezdomnych, które potem wspólnie tam zamieszkały. Obecnie mieszka w nim 5 osób. Efekty? W ubiegłym roku byliśmy w stanie zlikwidować największe schronisko dla ponad 100 bezdomnych mężczyzn, zaś na ostatniej prostej jest likwidacja największego gdyńskiego substandardu, pochodzącego jeszcze sprzed wojny, tzw. pekinu. Łącznie koszty obu tych programów, czyli „Utrechtu” i zapewnienia mieszkań mieszkańcom pekinu to prawie 1,7 mln zł. Ponadto konsekwentnie, zgodnie z przyjętym „Wieloletnim Programem Gospodarowania Zasobem Mieszkaniowym Gminy Miasta Gdyni” kupujemy mieszkania do zasobu na wolnym rynku. Poszerzamy także, m.in. przez zakupy, sieć mieszkań chronionych. Kupiliśmy i wyposażyliśmy 10 mieszkań, a dodatkowo wyremontowaliśmy i wyposażyliśmy 4 mieszkania będące w zasobach gminnych. Powstało w ten sposób 49 nowych miejsc opieki i wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami – informuje Michał Guć.
Na inne przykłady samorządowych liderów wskazuje prezes fundacji Habitat.
– Gdańsk uchwalił i wdraża Gdański Program Mieszkalnictwa Społecznego, Stargardzki TBS od ponad 20 lat prowadzi pięć różnych typów mieszkań wspomaganych (Program Potrzebny Dom), m.in. dla seniorów, absolwentów pieczy zastępczej czy osób z niepełnosprawnościami, Poznań np. uruchomił Miejskie Biuro Najmu, wreszcie Warszawa, która buduje zasób nowych miejskich lokali, zamiast je wyprzedawać oraz zaczyna realizację nowej strategii mieszkaniowej. We współpracy z Warszawą właśnie realizujemy nasz pilotażowy projekt społecznej agencji najmu – część zarządzanego przez Habitat Poland i podnajmowanego potrzebującym zasobu lokali wynajęliśmy od m.st. Warszawy. Jako że gminy są podstawowymi podmiotami realizującymi zadania z zakresu polityki mieszkaniowej, warto także zwrócić uwagę na konieczność zbudowania zachęt dla samorządów, aby zadania związane z tworzeniem godnych miejsc do życia dla swoich mieszkańców potraktowały priorytetowo oraz zauważyły w nich istotny element realizacji polityki społecznej na swoim terenie – wymienia Magda Ruszkowska-Cieślak.
Powołując się na badania ilościowe i jakościowe w gminach w Polsce (uzyskano prawie 60 proc. odpowiedzi) przeprowadzone pod koniec 2015 r., opublikowane w raporcie fundacji „Mieszkalnictwo w Polsce. Analiza wybranych obszarów polityki mieszkaniowej”, studzi jednak optymizm. Wyniki nie pozostawiają złudzeń, że choć gminy dostrzegają potrzebę prowadzenia efektywnej polityki mieszkaniowej, to zadania z tego obszaru definiowane na poziomie lokalnym nie są dostatecznie realizowane.
– Wskazuje na to zarówno poziom przeznaczanych na te cele środków, bardzo długie kolejki oczekujących na lokale gminne (4–18 lat!), zły stan techniczny zasobu zarządzanego przez gminy oraz brak strategii długookresowej polityki mieszkaniowej. Czyni to zadania związane z zapewnieniem mieszkań na danym terenie elementem drugoplanowym, pozostawianym do realizacji kolejnym włodarzom. Niezbędne jest zatem podjęcie działań ze strony rządu, mających na celu: zwiększanie świadomości włodarzy samorządowych o decydującym czynniku prowadzenia polityk społecznych na ich obszarze, jakim jest oparta na rzetelnej diagnozie polityka mieszkaniowa i zwiększenie partycypacji samorządów w podejmowaniu decyzji o strategii polityki mieszkaniowej w Polsce – postuluje.
Możemy bowiem cieszyć się z poprawy sytuacji, ale pamiętając, że odsetek obywateli, którzy nie mogą zamieszać samodzielnie, to nie „tylko”, lecz „aż” 40 proc.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu