Etat w urzędzie? Zapomnijmy. Można taniej
Administracja publiczna, tak jak prywatne firmy, chętniej przyjmuje praktykantów i wolontariuszy niż stałych pracowników. Bo nie musi im płacić. To niebezpieczne zjawisko dla samych urzędników - alarmują eksperci
O tym, że zdobycie etatu graniczy dziś z cudem, wiedzą wszyscy, którzy stracili pracę i poszukują nowego zatrudnienia. Do niedawna się wydawało, że enklawą pracowniczego świętego spokoju pozostanie korpus służby cywilnej, którego członkowie nie muszą, jak sądzono, bać się o stabilność pracy. Teraz okazuje się jednak, że i tu zatrudnienie na podstawie stosunku pracy czy stosunku służbowego może przejść do historii. Zagrożenie stanowią przepisy ustawy z 20 stycznia 2011 r. o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa (Dz.U. z 2011 r. nr 34, poz. 173) oraz obserwowana przez ekspertów w sprawach rynku pracy od kilku lat praktyka organów administracji publicznej. O co chodzi?
Zatrudnimy, ale za darmo
Przepisy ustawy z 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej (Dz.U. z 2008 r. nr 227, poz. 1505 z późn. zm.) w ogóle nie regulują kwestii praktyk i wolontariatu. Jedynym przepisem, który - nie wprost, lecz domyślnie - upoważnia dyrektorów generalnych urzędów do działań w tym zakresie, jest art. 25 ust. 4 pkt 1 tej ustawy, który mówi, że to właśnie dyrektorzy mają zapewnić funkcjonowanie i ciągłość pracy urzędu, warunki jego działania, a także organizację pracy. Na tej podstawie np. zarządzenie nr 17 wydał 24 września 2010 r. dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w sprawie zasad organizacji praktyk studenckich, praktyk absolwenckich, wolontariatów oraz staży dla osób bezrobotnych w KPRM. Załącznikami do tego zarządzenia są zasady organizacji odpowiednio praktyk studenckich, praktyk absolwenckich, wolontariatu i stażu dla bezrobotnych. Wynika z nich, że praktyki te oraz świadczenia wolontarystyczne są w KPRM nieodpłatne, choć odbywają się od poniedziałku do piątku w godzinach pracy kancelarii, czyli od 8.15 do 16.15. W przypadku stażu dla bezrobotnych wprowadzono zapis, że staż taki nie może przekraczać 8 godzin na dobę i 40 godzin tygodniowo. Jest finansowany przez urzędy pracy.
Na podobnych zasadach jak w KPRM praktyki, wolontariat i staże odbywają się w innych jednostkach administracji publicznej. KPRM poinformowała nas, że zapewnia praktykantom, wolontariuszom, stażystom opiekę merytoryczną zgodnie z przyjętym indywidualnym programem praktyki, wolontariatu, stażu. Organizując zaś niepracownicze formy aktywności zawodowej, umożliwia zdobywanie doświadczeń zawodowych i nabycie umiejętności praktycznych przydatnych w przyszłej karierze zawodowej.
- Podstawową zasadą organizowania praktyk i staży w organizacji jest faktyczna potrzeba biznesowa, czyli zapotrzebowanie pracodawcy na kandydatów, praktykantów czy stażystów, z których wychowa sobie przyszłych pracowników. Służba cywilna jest pod tym względem specyficznym pracodawcą. Zatrudnienie odbywa się bowiem w drodze naboru, czyli postępowania konkursowego. Praktyka lub staż w organie administracji publicznej nie są więc równoznaczne z możliwością zatrudnienia w tym urzędzie w przyszłości - mówi Paulina Zaręba, PR menedżer w Polskim Stowarzyszeniu Zarządzania Kadrami. Jej zdaniem organizowanie bezpłatnych praktyk w administracji publicznej nie stanowi zagrożenia dla rynku pracy.
- Większość praktyk i staży, jakie są dostępne dla osób zainteresowanych, jest organizowana przez przedsiębiorstwa prywatne. Tutaj największe zło stanowi niska jakość staży i praktyk - dodaje.
Zdaniem jednak niektórych ekspertów także zasady, na jakich odbywają się praktyki i wolontariaty w administracji publicznej, a zwłaszcza ich nieodpłatność, stanowią pośrednio poważne zagrożenie dla samych członków korpusu służby cywilnej.
Etat czy umowa cywilnoprawna
Źródło zagrożenia, jak twierdzą niektórzy specjaliści, stanowi przepis ww. ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa. Chodzi o jej art. 2 ust. 1 pkt 1, w którym zawarta jest definicja słownikowa pojęcia "funkcjonariusz publiczny". Zgodnie z tą definicją funkcjonariuszem tym jest "osoba działająca w charakterze organu administracji publicznej lub z jego upoważnienia albo jako członek kolegialnego organu administracji publicznej lub osoba wykonująca w urzędzie organu administracji publicznej pracę w ramach stosunku pracy, stosunku służbowego lub umowy cywilnoprawnej, biorąca udział w prowadzeniu sprawy rozstrzyganej w drodze decyzji lub postanowienia przez taki organ". Kluczowy w tej definicji, zdaniem ekspertów, jest zapis dotyczący wykonywania pracy w ramach umowy cywilnoprawnej, który w przyszłości może stanowić furtkę do odejścia od dotychczasowych, przyjętych w administracji publicznej form zatrudnienia na rzecz umów cywilnoprawnych. Tak jak dziś dzieje się w wielu prywatnych firmach.
Grażyna J. Leśniak
OPINIE EKSPERTÓW
@RY1@i02/2013/219/i02.2013.219.08800050a.803.jpg@RY2@
Stefan Płażek adwokat specjalizujący się w prawie pracy, adiunkt na Uniwersytecie Jagiellońskim
@RY1@i02/2013/219/i02.2013.219.08800050a.804.jpg@RY2@
Marta Znajmiecka-Sikora prezes Stowarzyszenia Rozwoju Kadr
Coraz częściej pracodawcy, zarówno prywatni przedsiębiorcy, jak i urzędy, poszukują do pracy kandydatów z doświadczeniem. Promowane są osoby, które w swoim CV mogą się wykazać odbytymi praktykami czy stażami. Takie są oczekiwania pracodawców, a skoro tak, to udział w praktyce czy zaliczony staż są tak naprawdę z perspektywy osoby poszukującej zatrudnienia inwestycją w siebie. Dlatego jest duże zainteresowanie możliwością pozyskania doświadczenia. Tymczasem generalnie jest problem z praktykami studenckimi i absolwenckimi oraz z wolontariatem. Pracodawcy nie chcą ich organizować, bo opieka nad praktykantem jest dużym obciążeniem dla pracowników. Ci zaś nie chcą się zajmować osobami, które dużo pytają i z tego powodu bywają absorbujące. Pomijając kwestię praktyk, do których odbycia zobowiązani są studenci, a które bardzo często sprowadzają się do wbicia pieczątki do indeksu, problemem jest również to, że takie praktyki są czasami wykorzystywane do obejścia prawa i niezatrudniania nowych pracowników. O ile praktyki studenckie są nieodpłatne, o tyle wynagrodzenie dla wolontariusza jest już kwestią umowy. Odpłatność za praktykę co do zasady jest kwestią etyki. Dlatego dziwi mnie, że w administracji publicznej, od której, jako pracodawcy, można i należy oczekiwać wyższych standardów, nie płaci się za praktykę absolwencką.
System bezpłatnych praktyk i wolontariatów w administracji publicznej jest szalenie niebezpieczny i koniecznie wymaga reakcji i zmiany. Od pewnego czasu zaobserwować można taki trend i naciski na odejście od dotychczasowych zasad zatrudniania funkcjonariuszy publicznych na podstawie stosunku pracy czy też stosunku służbowego na rzecz innych zasad. Ustawa o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych mówi wprost o umowach cywilnoprawnych. To bardzo groźny trend. Nie tylko dlatego, że w prawie cywilnym istnieje swoboda kształtowania umów. Zakładając, że to pracodawca będzie dyktował warunki, może to prowadzić do wyzysku pracowników. Trend jest groźny także z uwagi na etos pracy członków korpusu służby cywilnej i odpowiedzialność za wykonywaną na rzecz i dla dobra państwa i obywateli pracę. Zasady, na jakich odbywają się praktyki i wolontariaty w administracji publicznej, są tylko przygrywką do tej zmiany. To taka próba sił. Dla tych, którzy forsują zmiany w zasadach zatrudniania pracowników i urzędników służby cywilnej, prawdopodobnie będzie sygnałem, że jeśli uda się utrzymać bezpłatną pracę praktykantów i wolontariuszy, to uda się także przeforsować w przyszłości umowy cywilnoprawne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu