Tańsze parkowanie dla mieszkańców. Czyli kogo…
Od lat mówi się, że meldunek jest fikcją, a mimo to miasta uzależniają od niego wydanie kart uprawniających właścicieli aut do ulgowych opłat. Zdaniem ekspertów nie ma podstaw, by różnicować użytkowników drogi ze względu na to kryterium
W poszukiwaniu skutecznego sposobu na nieprzejezdne ulice i zapełnione miejsca parkingowe samorządy coraz chętniej wprowadzają i rozwijają strefy płatnego parkowania. Jednocześnie, by chronić interesy mieszkańców, umożliwiają im darmowe lub ulgowe parkowanie przed własną posesją – na podstawie kart parkingowych czy abonamentów. Jak się okazuje, nie wszyscy mogą z tego udogodnienia skorzystać. Do naszej redakcji zgłosił się mieszkaniec Sopotu, który choć od wielu lat mieszka tam i płaci podatki, karty parkingowej otrzymać nie może. Powodem jest zameldowanie w pobliskim Gdańsku i zarejestrowanie na ten adres auta. Jakiś czas temu Rada Miasta Sopotu uchwaliła uchwałę, że nikt, kto nie jest zameldowany w Sopocie i jego auto nie jest zarejestrowane w Sopocie, nie dostanie karty do parkowania pod własnym domem. – W świetle prawa nie jestem więc mieszkańcem Sopotu, choć mieszkam w nim od 1994 r. i tu rozliczam się z urzędem skarbowym – mówi nasz rozmówca. Oznacza to płatne parkowanie od poniedziałku do piątku, czyli niebagatelny wydatek, bo stawki przyjęte przez radnych zaczynają się od 3,30 zł za pierwszą godzinę postoju.
Samorządowe zasady
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.