W obecnej sytuacji przewoźnikom lokalnym grozi bankructwo
dr Michał Wolański: Środki zapisane w budżecie państwa na dopłaty do ulg, a także środki z Funduszu rozwoju przewozów autobusowych powinny jak najszybciej trafić do samorządów
Przewoźnicy obsługujący połączenia lokalne alarmują, że mogą nie przetrwać. Z grupą ekspertów proponuje pan rozwiązania, które mogą uratować transport publiczny*. Na czym one polegają?
Przewoźnikom autobusowym na lokalnych trasach grozi bankructwo. W sytuacji epidemii komunikacja miejska jeszcze jakoś sobie radzi. Miasta mają zapisane wydatki na transport publiczny w budżecie, a tylko ok. 30 proc. pochodzi ze sprzedaży biletów. Inaczej jest z połączeniami lokalnymi. Typowy przewoźnik miał 60 proc. przychodów z biletów, a 40 proc. stanowiły dopłaty do ulg. Jeśli bilet normalny kosztował 200 zł, to w przypadku ulgi 49 proc. 98 zł otrzymywał z budżetu państwa. Gdy zawieszono zajęcia w szkołach, przewoźnicy nie dość, że nie dostali pieniędzy ze sprzedaży biletów, to stracili także środki z budżetu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.