Nowoczesne sieci wodno-ściekowe w miastach to czyste rzeki i czyste morze
Chociaż od trzech dekad wody w Polsce stają się coraz czystsze, to ich stan wciąż jest bardzo daleki od zadowalającego. To efekt dziesiątek lat zaniedbań. Dzięki pieniądzom z UE możemy szybciej nadrabiać te zaległości z korzyścią dla środowiska, naszego zdrowia i samopoczucia. I nie chodzi tylko o czystość polskich rzek, ale i stan wód Bałtyku
Przez setki lat rzeki nie budziły szczególnego zainteresowania ludzkości, co jest o tyle zastanawiające, że dawały życie. To w dorzeczach wielkich rzek powstawały pierwsze cywilizacje starożytności, nawet dziś widać, że większość metropolii zlokalizowana jest właśnie nad rzekami. Jako oczywistość traktowano to, że dają wodę pitną i pożywienie, ludzie „odwdzięczali się” ściekami i odpadkami, a proces ten nabrał tempa po rewolucji przemysłowej. Woda stała się mniej smaczna, ryb też ubywało, ale w pogoni za rozwojem ludzie nie zwracali na to uwagi. Do czasu aż sytuacja stała się dramatyczna. W XIX wieku Londyn – z powodu zanieczyszczenia Tamizy – kilkakrotnie nawiedzała epidemia cholery, w 1858 r. smród bijący od rzeki uniemożliwiał obrady parlamentu.
Dekady zaniedbań
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.