Kiepski interes na krzyżackim zamku
Znów nie udało się sprzedać zamku w Sztumie. Gotycka budowla, kiedyś letnia rezydencja wielkiego mistrza krzyżackiego Dietricha von Spira, poprzednika Ulricha von Jungingena, miała się stać turystycznym sercem Sztumu. Prywatny inwestor miał tu stworzyć centrum hotelowo-konferencyjne i zdjąć z barków gminy ciężar finansowania remontów. Najpierw nawalił polonus z Chicago, który obok warowni miał budować lądowisko dla helikopterów. Okazało się, że nie ma pieniędzy. Później słowa nie dotrzymała firma ubezpieczeniowa.
Zamek oraz pół hektara gruntu gmina wyceniła na ok. 7 mln zł.
Ostatni przetarg też zakończył się fiaskiem. - To poważna inwestycja, która zaczyna się zwracać dopiero po 15 latach. A banki nie finansują takich przedsięwzięć, więc chętnych brak - tłumaczy Albert Krajewski, właściciel firmy Kaza pośredniczącej w handlu zabytkowymi nieruchomościami.
BARBARA SOWA
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu