Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Śmieciową samowolę sprawdzi trybunał

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Dziś sędziowie TK zajmą się sprawą opłat za wywóz śmieci. W efekcie samorząd może stracić dowolność w ustalaniu stawek

Blisko pół roku po wejściu w życie nowych zasad wywozu śmieci w gminach emocje wokół zmian są wciąż ogromne. W większości samorządów rozwiązano już problem częstotliwości odbioru odpadów sprzed posesji. Jednak w dalszym ciągu część mieszkańców kwestionuje wysokość opłat, jakie muszą z tego tytułu ponosić. DGP sprawdził, ile pieniędzy z tego tytułu wpłynęło do tej pory na konta miast. Niektóre z nich z miesiąca na miesiąc ściągają coraz więcej pieniędzy. Inne mają problemy z ich egzekucją.

Ile i gdzie

Obecnie stawki są bardzo zróżnicowane. Przykładowo w Warszawie właściciel domu jednorodzinnego, w którym mieszkają trzy osoby lub więcej, zapłaci co miesiąc 60 zł za śmieci posegregowane. Z kolei w Krakowie zastosowano inne rozróżnienie - dla zabudowy jednorodzinnej maksymalna stawka określona jest w przypadku gospodarstwa aż siedmioosobowego lub większego i wynosi 80,50 zł (w przypadku trzyosobowego jest niższa niż w stolicy i wynosi 54,50 zł).

Gminy, ustalając opłaty, miały dużą dowolność. Ustawodawca określił jedynie kryteria, które powinny być wzięte pod uwagę przy określaniu stawek - m.in. liczbę mieszkańców, ilość wytworzonych odpadów komunalnych czy koszty funkcjonowania systemu gospodarowania śmieciami. Praktycznie jedyną barierą utrudniającą wprowadzenie nadmiernie wysokich opłat był opór radnych (głównie z opozycji), a także przeprowadzone później przetargi na wywóz śmieci (czasem po rozstrzygniętym konkursie rada gminy obniżała stawki opłat, jeżeli wystarczyły na rozliczenia z firmą).

Brak widełek

Największe wątpliwości budzi to, że ustawodawca nie określił minimalnej i maksymalnej stawki opłaty ani też jej wysokości za pojemnik o określonej wielkości. Warunek jest jeden - gmina nie może na systemie zarabiać.

Ta spora dowolność może się teraz okazać gwoździem do trumny dla samorządów. I to, mimo że wielu ekspertów uważa, że taka elastyczność jest uczciwa i właściwie konieczna, w przypadku gdy każda gmina z osobna musi wypracować własny system gospodarki odpadowej. Trudno, by cały system kosztował tyle samo w dużym mieście i małej gminie liczącej 5 tys. mieszkańców.

We wniosku (a właściwie połączonych wnioskach Rady Miasta Świdnik oraz dwóch grup posłów), który dziś rozpozna trybunał, m.in. właśnie ten aspekt został zakwestionowany. Zdaniem posłów zasady kształtowania opłat odpadowych nie spełniają "standardu wyznaczonego normami konstytucyjnymi". Sprawą tą w ostatnim czasie zainteresował się również UOKiK. W połowie listopada wszczął postępowanie wyjaśniające po skargach mieszkańców Białegostoku, którzy zarzucają miastu stosowanie nadmiernie wysokich, a tym samym nieuczciwych opłat za odbiór śmieci. UOKiK na razie sprawdza, czy sprawa ma charakter antymonopolowy.

Znaczne różnice

W związku z coraz większymi kontrowersjami związanymi z tematem opłat DGP przeprowadził sondę w kilkunastu największych miastach. Sprawdziliśmy, ile pieniędzy do tej pory zebrały od mieszkańców. Okazuje się, że samorządy wciąż mają problemy ze ściągnięciem wszystkich należności. Różnice pomiędzy miastami są znaczne.

Przykładowo w Krakowie skuteczność poboru opłat wynosi ponad 94 proc. Ale już w Rzeszowie jest dużo niższa. - Do 18 listopada 2013 r. wpływy z tego tytułu wyniosły ponad 10 mln zł, co stanowi 63 proc. planu - mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta miasta. Opole z kolei chwali się... ponad 100-procentową skutecznością.

- Wynika ona z tego, iż elektroniczna baza danych jest ciągle uzupełniana, a płacą również osoby, które złożyły deklaracje, a z jakichś powodów nie są jeszcze wprowadzone do bazy danych - przyznaje Anna Pawlicka, rzecznik prezydenta Opola.

Poza tym niektórzy mieszkańcy uiszczają opłaty za kilka miesięcy z góry, co również okresowo pompuje wskaźniki ściągalności. Wszystko to widać w wahających się wpływach do miejskich kas. Część miast w każdym miesiącu zbiera coraz większe opłaty (np. Warszawa), ale są też takie, które odnotowują znaczne wahania. Tak jak Toruń, który w lipcu zebrał ok. 1,4 mln zł, w sierpniu - ok. 2,4 mln zł, a w październiku - niecałe 2 mln zł.

Poprawić efektywność

Jednocześnie miasta prowadzą działania, które mają doprowadzić do lepszej ściągalności opłaty.

- W okresie sierpień - wrzesień pracownicy wydziału podatków i opłat powiadamiali telefonicznie mieszkańców mających największe kwoty zaległości o konieczności dokonania wpłaty lub wyjaśnienia zaistniałej sytuacji wynikającej ze złożonej deklaracji. Następnie w październiku rozpoczęto działania przedegzekucyjne polegające na wysyłce upomnień - tłumaczy Joanna Dubiel z krakowskiego magistratu. Do 18 listopada urzędnicy wysłali ponad 11,2 tys. upomnień, najczęściej do właścicieli domów jednorodzinnych.

Problemy z dłużnikami ma też Białystok. - Wobec osób zalegających z opłatą za gospodarowanie odpadami komunalnymi osobom prawnym wystawiono ok. 300 upomnień, co stanowi ok. 15 proc. wszystkich takich kontrahentów, oraz ok. 2,8 tys. upomnień osobom fizycznym, co stanowi ok. 16 proc. ich ogółu - poinformowała nas Urszula Boublej z urzędu miasta.

Toruń wysłał już ponad 1,4 tys. upomnień. Urzędnicy nabrali też podejrzeń co do niektórych posesjii.

- Identyfikowane są nieruchomości, co do których istnieją uzasadnione podejrzenia o wykorzystywaniu na cele mieszkalne, a w imieniu których nie złożono deklaracji. Są one kontrolowane przez funkcjonariuszy straży miejskiej - mówi Aleksandra Iżycka, rzecznik prezydenta Torunia.

Mimo problemów wszystkie samorządy zgodnie deklarują, że systemy im się bilansują i nie muszą na razie do nich dokładać.

@RY1@i02/2013/230/i02.2013.230.18300050b.802.jpg@RY2@

Pieniądze z gospodarowania odpadami

Tomasz Żółciak

 tomasz.zolciak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.