Środki na adopcję bezdomnych psów należy wydawać racjonalnie
Coraz więcej gmin jest gotowych pokryć część kosztów utrzymania każdego wziętego ze schroniska pupila. To rozwiązanie jest tańsze niż utrzymywanie miejsca w azylu, ale może prowadzić do nadużyć
Idea jest prosta. Dzięki środkom z publicznej kasy, które gmina przekazuje mieszkańcom adoptującym psa, zwierzak zyskuje nowy dom, a samorząd pozbywa się go ze schroniska, przez co spadają koszty prowadzenia tego ostatniego. Natomiast ludziom dobrego serca łatwiej jest podjąć decyzję o przygarnięciu pupila, bo na samym początku mają poważne finansowe wsparcie. Na przykład w Lublinie psie becikowe wynosi 500 zł, a w Ostródzie już 1000 zł. Teoretycznie wszyscy są zadowoleni.
W praktyce mechanizm budzi jednak poważne wątpliwości organizacji ochrony praw zwierząt. Ich przedstawiciele uważają, że wypłacanie pieniędzy za adopcję psów może być przez niektórych ludzi traktowane jako okazja do łatwego zarobku. W efekcie wiele osób może wziąć ze schroniska psa, odebrać z gminy pieniądze, a następnie porzucić zwierzę. Ryzyko wystąpienia takiej sytuacji jest tym większe, że w gminach, gdzie udziela się tego typu wsparcia, brakuje urzędników, którzy mogliby kontrolować, co się dzieje z psami u ich nowych właścicieli. Zdaniem organizacji ochrony zwierząt dla samorządowców problem bezdomności psów znika, gdy zostają one odebrane ze schroniska. Potem ich los nikogo już nie interesuje.
O to, żeby obraz tego typu pomocy nie przedstawiał się tak pesymistycznie, trzeba zadbać na etapie tworzenia odpowiednich ram prawnych całego przedsięwzięcia. Podstawą do przyznania wsparcia pieniężnego jest art. 11a ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz.U. z 2003 r. nr 106, poz. 1002 z późn. zm.), który obliguje radę gminy do uchwalenia corocznego programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt. W tym dokumencie określa się sposoby walki samorządu z problemem dotykającym psy, a tzw. becikowe jest właśnie jednym z nich.
W programie przyjętym przez radę gminy Chojnice wskazano np., że w przypadku adopcji jednego psa nowy właściciel otrzyma rekompensatę części kosztów jego utrzymania w wysokości do 600 zł. Pieniądze mają posłużyć na zakup karmy, akcesoriów, zabiegi weterynaryjne czy też budy dla pupila. W przypadku tej jednostki samorządu terytorialnego urzędnicy sprytnie zabezpieczyli się przed potencjalnymi wyłudzeniami środków finansowych. Gmina bowiem nie wypłaci właścicielowi do ręki pieniędzy w momencie podpisywania umowy adopcyjnej. Wsparcie polega na tym, że środki zostaną przekazane dopiero w momencie, gdy ten ostatni przedstawi faktury lub rachunki ze sklepu potwierdzające nabycie produktów lub usług pielęgnacyjnych przygarniętego ze schroniska zwierzaka. Co więcej, ma na to tylko trzy miesiące od wzięcia pupila ze schroniska. Dzięki takiemu systemowi właściciel nie mógłby wziąć pieniędzy i przeznaczyć ich na cele inne niż związane z adoptowanym psiakiem.
Innym sposobem zabezpieczenia, który może stosować gmina, jest ograniczenie liczby adoptowanych psów na jedno gospodarstwo domowe. To pozwala zapobiec sytuacjom, w których mieszkańcy przygarnialiby kolejne zwierzęta tylko po to, by dostać becikowe, a później nie mieliby środków na dalsze utrzymanie zbyt dużej liczby przygarniętych zwierząt.
Piotr Pieńkosz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu