Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Gospodarka komunalna z niedociągnięciami

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Rozmowa z Krzysztofem Kwiatkowskim, prezesem Najwyższej Izby Kontroli

NIK bacznie przygląda się gospodarce odpadami komunalnymi, jaką prowadzą gminy. Przygotowała ostatnio dwa raporty: po wdrożeniu ustawy śmieciowej i dotyczący działalności komunalnych oczyszczalni ścieków, konkretnie zagospodarowania osadów ściekowych. Skąd takie zainteresowanie?

Ochrona środowiska jest dla NIK bardzo ważna. Funkcjonowanie oczyszczalni komunalnych badaliśmy już dwukrotnie. Wkrótce ponownie skontrolujemy też gospodarowanie odpadami. Sprawdzimy, jak wyglądał w poszczególnych gminach wybór firmy odbierającej odpady. Zbadamy, jak przygotowano się i przeprowadzono przetarg. Zapytamy też o ceny i jakość świadczonych przez zwycięzcę przetargu usług. Sprawdzimy wreszcie, czy pełne wdrożenie ustawy śmieciowej doprowadziło do likwidacji dzikich wysypisk.

Panie prezesie, co na podstawie wniosków wyciągniętych po przeprowadzonej kontroli można zarzucić gminom?

Część gmin miała problemy z informowaniem o nadchodzących zmianach w zakresie odpadów komunalnych, co mogło być uciążliwe dla mieszkańców. Np. połowa kontrolowanych gmin nie udostępniła na stronach internetowych lub w inny, zwyczajowo przyjęty sposób (np. w formie ogłoszeń) istotnych dla mieszkańców informacji na temat nowych reguł odbierania śmieci.

To nie wszystko. Ustawa nałożyła na gminy obowiązek przeprowadzania corocznej analizy gospodarki odpadami komunalnymi. Dane z takiej analizy powinny posłużyć do sformułowania specyfikacji przetargu, w którym wyłaniano firmę odbierającą odpady. Niestety 30 proc. gmin nie sporządziło tego rodzaju analizy. Sprawdzimy wkrótce, skąd w takim razie czerpały dane do określenia istotnych warunków zamówienia.

Czy dużo gmin nie wywiązuje się z obowiązków organizowania przetargów?

Przetargów nie zorganizowało 17 gmin w całym kraju. Zleciły one odbiór odpadów swoim samorządowym zakładom budżetowym, z pominięciem wymogów przewidzianych w przepisach dotyczących zamówień publicznych. Proponujemy doprecyzować ustawę śmieciową w taki sposób, aby przetarg był obligatoryjny w każdej sytuacji, niezależnie od rodzaju podmiotów, które zamierzają podjąć się odbierania odpadów.

Czyli w tej sytuacji trzeba zmienić przepisy ustawy śmieciowej?

Na pewno tak. Zaproponowaliśmy także inne zmiany w ustawie. Naszym zdaniem gmina nie powinna żądać od mieszkańców składania deklaracji za każdym razem, gdy zmienia się wysokość opłat za wywóz śmieci. To nadmiernie uciążliwe. Zwłaszcza że nie wszędzie można to zrobić drogą elektroniczną. Warto więc tak znowelizować przepisy, aby deklarację śmieciową zobowiązany mieszkaniec składał tylko raz. A jeśli miałby to robić ponownie, to tylko w sytuacji, gdy zmianie ulegną jakieś istotne okoliczności, np. przybyło lub ubyło domowników w jego gospodarstwie, powierzchnia posesji uległa zmianie itp.

W jakich przypadkach trzeba jeszcze dodatkowo doprecyzować przepisy?

Zmieniając przepisy, trzeba zdefiniować dokładnie pojęcie właściciela nieruchomości. To ważne, bo obecnie ustawa nie rozstrzyga precyzyjnie, czy spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe powinny być traktowane jako właściciele nieruchomości. A przecież od tego zależy, czy ciąży na nich obowiązek składania deklaracji i wnoszenia opłaty śmieciowej. Oprócz zmian w ustawie rekomendujemy też tzw. dobre praktyki. Proponujemy np. gminom szersze stosowanie ulg prorodzinnych w postaci niższych stawek opłat za odbiór odpadów dla rodzin wielodzietnych. Do tej pory tylko 20 proc. kontrolowanych gmin wprowadziło takie prorodzinne stawki.

NIK skontrolowała komunalne oczyszczalnie ścieków prowadzone przez spółki komunalne. Czego dopatrzyli się inspektorzy?

NIK sprawdziła sposób gospodarowania osadami, które pozostają po oczyszczeniu ścieków. Trzeba pamiętać, że po spełnieniu przewidzianych prawem warunków odpady te można wykorzystać jako ulepszacz gleby. Z naszej kontroli wynika, że aż w 90 proc. skontrolowanych oczyszczalni wystąpiły nieprawidłowości, które zagrażały skażeniem środowiska. Zdecydowana większość oczyszczalni nie przekazywała użytkownikom gruntów wiarygodnych badań osadów ani informacji o dawkach, jakie mogą stosować, ulepszając glebę. Mało tego - kilkanaście procent oczyszczalni w ogóle nie wykonywało jakichkolwiek wiarygodnych ekspertyz. Bardzo niepokoi ujawnione przez nas zjawisko wykorzystywania osadów w miejscach niedozwolonych, np. na terenach podlegających ochronie przyrodniczej, zabudowanych, w pobliżu ujęć wody czy w czasie wegetacji roślin przeznaczonych do bezpośredniego spożycia przez ludzi. Badania osadów w większości skontrolowanych oczyszczalni wykonywano zbyt rzadko lub na wadliwie pobranych próbach. Takie postępowanie stwarzało ryzyko wystąpienia skażeń.

Co można zrobić, aby to ryzyko zmniejszyć?

Proponujemy wprowadzenie dla oczyszczalni obowiązku precyzyjnego informowania gmin o zamiarze zastosowania osadów na jej gruntach. Do informacji opisującej dokładnie, ile osadów i w jakim miejscu zostało użytych do ulepszania gleby, powinny zostać dołączone wyniki badań zarówno osadów, jak i gruntów. Pomoże to gminom lepiej zadbać o ochronę środowiska przed niebezpiecznymi skażeniami. Obowiązek przesyłania gminom precyzyjnej informacji wraz z wynikami badań będzie w naszym przekonaniu dobrym uzupełnieniem wielu przepisów już obowiązujących, których oczyszczalnie muszą bardziej rygorystycznie przestrzegać.

NIK badała również gospodarowanie drewnem ze ściętych drzew w czasie porządkowania miast.

Stwierdziliśmy, że miasta nie traktowały tego rodzaju drewna jako potencjalnego źródła zwiększenia dochodów, lecz oddawały je za bezcen lub rezygnowały z zarobku na rzecz firm, które zajmowały się wycinką. Musieliśmy nawet powiadamiać prokuraturę o najbardziej karygodnych przypadkach.

Gminy przegapiły potencjalny zysk?

Dobre gospodarowanie usuwanym drewnem może przynieść dochody. Cztery z 22 miast, które sprawdzaliśmy, sprawnie zorganizowały system sprzedaży drewna i zarobiły na tym przez dwa lata ponad 170 tys. zł. Większość miast w Polsce nie podejmuje jednak nawet prób szacowania wartości drewna. Pozostałe robią to sporadycznie. Samorządowcy są przekonani o znikomej wartości drewna ze ściętych przy porządkowaniu miast drzew. Tymczasem tylko w skontrolowanych 22 miastach nasi inspektorzy policzyli, że wartość tego rodzaju drewna wyniosła blisko pół miliona złotych.

Dla samorządów drewno to było jednak bezwartościowym odpadem. Szkoda, że miasta tak łatwo rezygnują z potencjalnych dochodów. Co prawda część z nich zastrzega, że firmy ścinające drzewa powinny odliczyć wartość drewna od kosztów usługi, lecz w praktyce nie sprawdza, czy firmy uwzględniły to choćby w kosztorysach. Prawidłowe zagospodarowanie publicznej przestrzeni rodzi ponadto wiele innych problemów. Po części wynika to też z tego, że nowe budowy, inwestycje nie zawsze są dobrze przygotowane.

Działa przecież nadzór budowlany.

Ale jego najsłabszym ogniwem są powiatowi inspektorzy, którzy mają konflikt interesów - są uzależnieni od samorządów, których inwestycje jednocześnie kontrolują. To trzeba zmienić.

W czasie kontroli nadzoru budowlanego stwierdziliśmy, że inspektorzy nie monitorują rozpoczynanych inwestycji, nie mają informacji ani o liczbie rozpoczynanych budów, ani o liczbie oddawanych do użytku obiektów. Słabość nadzoru budowlanego w dużej mierze wynika z problemów kadrowych i finansowych. Za mało jest pracowników ze specjalistycznymi uprawnieniami budowlanymi. Brakuje pieniędzy na ich zatrudnienie.

Nasze wnioski z kontroli nadzoru budowlanego, gospodarowania drewnem, odpadami, osadami z oczyszczalni zainteresowały posłów z odpowiednich komisji sejmowych. Rozmawiałem już z marszałkami Sejmu i Senatu oraz z przewodniczącymi kluczowych komisji parlamentarnych o potrzebie zintensyfikowania prac nad realizacją wniosków przedstawianych przez NIK. I to właśnie zaczęło się dziać. Jestem przekonany, że dzięki temu można będzie usprawnić w wielu obszarach funkcjonowanie gmin, miast i powiatów.

@RY1@i02/2014/014/i02.2014.014.08800090a.802.jpg@RY2@

WOJTEK GÓRSKI

Krzysztof Kwiatkowski prezes Najwyższej Izby Kontroli

Rozmawiała Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.