Łóżka i szczęki denerwują
Ważą się losy targowiska na placu Defilad, które działa od 1989 roku i rozrosło się do gigantycznych rozmiarów
Handel uliczny
Jak okiem sięgnąć, wzdłuż Marszałkowskiej, Świętokrzyskiej i Alej Jerozolimskich królują łóżka polowe i blaszane stragany - szczęki. Szacunki policji mówią, że wokół Pałacu Kultury i Nauki handluje nawet ponad 2 tysiące kupców. A tych, którzy sprzedają z ręki, w tym przyjeżdżających z ZSRR, nie sposób policzyć. Centrum Warszawy po 1989 r. stało się tyglem światowego handlu - jak uważają jedni - lub gigantycznym dzikim bazarem, który powinien zostać ucywilizowany - jak uważają drudzy.
Do tej drugiej grupy należy burmistrz Śródmieścia Jan Rutkiewicz. Uważa, że po dwóch latach funkcjonowania oficjalnego targowiska plac Defilad trzeba wreszcie uporządkować, a zamiast rozkładanych stolików i kojców z towarami powinny pojawić się bardziej cywilizowane obiekty. Rada Dzielnicy-Gminy Śródmieście podczas ostatniej sesji przyklasnęła pomysłowi.
Wielu warszawiaków przeraża wizja likwidacji bazaru. - Wybór jest większy niż w sklepach, ale przede wszystkim jest dużo taniej - mówi 30-latka z dzieckiem w wózku. - Poza tym do wszystkich sklepów na moim osiedlu wchodzi się po schodach, a tu mogę iść na spacer z dzieckiem i kupić to, co trzeba do domu.
Warzywa, owoce, a nawet mięso. O tym, że jest świeże, przekonuje sam sprzedawca, który na platformie samochodu marki Żuk dokonuje rozbioru tuszy wieprzowej. - Świeża dostawa - zachwala.
Obok na stolikach leżą sweterki i dżinsy z Turcji, bluzki z Wietnamu. Dalej - sprowadzone z Korei i Japonii radiomagnetofony. Tuż obok na szarej plandece bawełniane ku drewnianego kiosku, gdzie sprzedawca prezentuje towar jej koleżance. - Rosjanie to najlepsi klienci, wielu z nich zostawia u nas prawie całe zarobione na handlu pieniądze - mówi właściciel kiosku.
Bazar na placu Defilad ściąga nie tylko warszawiaków i obcokrajowców, lecz także mieszkańców z odległych miejscowości kraju. - Przyjeżdżam tu kolejny raz. Jeszcze as w butikach. Zresztą nasi handlarze też tu się zaopatrują - mówi młoda dziewczyna, mieszkanka Giżycka.
Chodzą słuchy, że burmistrz Śródmieścia Jan Rutkiewicz chce usunąć wszystkie stragany, w tym tzw. szczęki, z ul. Marszałkowskiej i okolic. Planuje też ucywilizować handel na placu Defilad, a miasto zamierza rozpisać konkurs architektoniczny na jego zagospodarowanie.
@RY1@i02/2015/048/i02.2015.048.05000030l.802.jpg@RY2@
JOANNA PIEŃCZYKOWSKA
(Joanna Pieńczykowska)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu