Mieszkańcy zapłacą za uprzywilejowanie spalarni
Trzy pytania
Senat przyjął nowelizację ustawy o odpadach. Jak pan ją ocenia?
@RY1@i02/2015/007/i02.2015.007.183000800.802.jpg@RY2@
Jarosław Drozd prezes Bioelektra Group
Nie podoba mi się zapis, zgodnie z którym spalarnie uzyskają nowy status ponadregionalnych instalacji przetwarzania odpadów (PRIPOK). Motywem jego wprowadzenia było zapewnienie rentowności budowanych spalarni i zagwarantowanie im strumienia odpadów, nawet jeśli powstają w regionach, w których już funkcjonują odpowiednie zakłady utylizacji odpadów (np. w Krakowie) albo gdzie odpadów jest za mało (np. w Białymstoku). To sztuczne podtrzymywanie przy życiu rozwiązania, które na normalnych, rynkowych zasadach nie miałoby racji bytu.
Dlaczego?
Spalarnie są drogie inwestycyjnie, a także potem w eksploatacji i nie znajdują żadnego uzasadnienia ekonomicznego w polskich warunkach systemowych. Powinny przegrać konkurencję z tańszymi i lepszymi rozwiązaniami - jednak w obawie przed ryzykiem utraty unijnych pieniędzy, za które zostały one sfinansowane, rząd je uprzywilejował. Nie mówię, że spalanie odpadów jest całkowicie nietrafionym pomysłem, ale moim zdaniem system powinien rozwijać się w zupełnie innym kierunku. Podstawowym problemem jest fakt, że spalarnie będą przyjmować zmieszany odpad komunalny i taki bezpośrednio spalać. Oznacza to po pierwsze utratę surowców wtórnych, które zostaną spalone, podczas gdy mogłyby być odzyskane i przynieść wymierny zysk. Po drugie, odpady zmieszane mają bardzo niską kaloryczność ze względu na wysoką wilgotność i znaczną zawartość materiałów niepalnych, co przekłada się na niski odzysk cieplny i w efekcie energetyczny, który jest jedynym przychodem spalarni poza wymaganą wysoką ceną przyjęcia odpadu. Powinny do nich trafiać - jako ostatnich w hierarchii - tylko pozostałości z sortowania i odzysku odpadów komunalnych, wyłącznie tzw. frakcja palna z istniejących już instalacji. Takie paliwo po odzysku ma znacznie wyższą wartość opałową, co polepsza bilans energetyczny. Takie podejście rozwiązałoby też problem uzyskania wymaganych przez UE poziomów recyklingu w miastach, gdzie będą funkcjonować spalarnie, gdyż spalenie zmieszanego odpadu da oczywiście wynik recyklingu zerowy na tej masie. A to będzie z kolei generować kary, które przełożą się na wyższe opłaty za odbiór śmieci dla mieszkańców.
Jak tego uniknąć?
Zbilansowanie możliwości różnych istniejących i powstających technologii z budowanymi spalarniami rozwiązałoby problem w skali kraju. Budując taki system, uniknęlibyśmy niekonstytucyjnych zapisów związanych z tworzeniem PRIPOK-ów i faworyzowaniem jednej technologii kosztem pozostałego rynku gospodarki zmieszanym odpadem komunalnym. Żałuję, że osoby odpowiedzialne za budowanie systemu nie wzięły pod uwagę tak oczywistego rozwiązania.
Rozmawiała Urszula Mirowska-Łoskot
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu