Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Czy zamrożone ceny wody mogą na lata zacementować inwestycje

Ten tekst przeczytasz w 84 minuty

Wraca pytanie o spełnienie przez Polskę europejskich norm dotyczących kanalizacji. Wszystko przez plany rządu, by taryfy wodno-ściekowe były nadzorowane przez nowo powołane Państwowe Gospodarstwo Wodne "Wody Polskie" oraz zapowiedź niepodnoszenia cen za wodę i ścieki przez najbliższe lata

Wątpliwości więcej niż odpowiedzi

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa chce ukrócić samowole samorządów i firm wodociągowo-kanalizacyjnych, które do tej pory same ustalały, ile Kowalski ma zapłacić za dostarczoną do jego mieszkania wodę i odebrane ścieki. Teraz to zadanie mieliby przejąć - zgodnie z opublikowanym właśnie projektem nowelizacji ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków (dalej: u.z.z.w.) - dyrektorzy regionalnych zarządów gospodarki wodnej Państwowego Gospodarstwa Wodnego "Wody Polskie". To oni, a nie gminy, mieliby zatwierdzać taryfy przedsiębiorstwom wodno-kanalizacyjnym. A premier Beata Szydło na konferencji prasowej zadeklarowała, że indywidualni odbiorcy nie muszą w przyszłości (czyli po dwóch latach ustawowego zamrożenia cen) obawiać się podwyżek wody i ścieków.

- Pomysł zamrożenia cen kłóci się z dotychczasowymi przepisami. Zgodnie z nimi w cenie za wodę i ścieki są ujęte nie tylko koszty bieżącego funkcjonowania i konserwacji sieci, ale też równomierne wpłaty kapitałowe za zrealizowane inwestycje. Skąd w takim razie przedsiębiorstwa mają po zmianach znaleźć pieniądze na obsługę swoich dotychczasowych zobowiązań? - pyta Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP. - Możemy być świadkami załamania biznesplanów. Może też dochodzić do sytuacji, gdy trzeba będzie zwracać pieniądze na inwestycje realizowane za pomocą środków unijnych. Na pewno będziemy żądać, aby rząd wytłumaczył nam, jak zabezpieczone zostały interesy inwestycji, które są lub będą kończone w okresie tych dwóch lat. Uważamy, że nie można tak drastycznie zmieniać reguł w trakcie gry. W świetle nowych przepisów jest bowiem tak wiele zmiennych, które przedsiębiorstwa będą musiały wziąć pod uwagę, że nie ma pewności, jak to się dla nich skończy - dodaje.

Do zmian nie jest także przekonany wójt Terespola Krzysztof Iwaniuk. - Do tej pory gmina decydowała o taryfach za wodę, a teraz będzie już tylko je opiniować. Obawiam się, czy ustawodawca, decydując się na nowe zasady rozliczania opłat, przypadkiem nie wyleje dziecka z kąpielą. Zwłaszcza że w małych gminach to właśnie na barkach JST spoczywa organizacja gospodarki ściekowej. Kanalizacja jest po prostu składnikiem jej majątku. Ponadto wymaga też ciągle to nowych nakładów, bo jej stan nie jest jeszcze idealny. Taka zmiana zasad może natomiast odbić się na kondycji finansowej zarówno spółek komunalnych, jak i samorządów. To my musimy ciągle rozwijać całą gospodarkę wodno-ściekową. A to nie koniec. No teraz jest jeszcze wprowadzona rozdzielność ścieków sanitarnych i odpadowych. Musimy też odwadniać tereny inwestycyjne - stwierdza wójt.

A inni dodają, że polityka cenowa, która zakłada utrzymanie stałej stawki, choć niewątpliwie atrakcyjna w oczach końcowego konsumenta, może nam jeszcze wyjść bokiem. Bo już dzisiaj prawie co trzecie przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne kończy rok na minusie. I przytaczają raport "Benchmarking Przedsiębiorstw Wodociągowo-Kanalizacyjnych w Polsce", z którego wynika, że przeciętne wartości wskaźników rentowności takiej działalności oscylują w granicach ok. 2 proc.

Nic więc dziwnego, że coraz częściej stawiane jest pytanie, czy grozi im ograniczenie wpływów i tym samym zahamowanie dalszych inwestycji. Jeśli tak, to nieciekawa perspektywa - szczególnie w kontekście rozwoju kanalizacji. Zwłaszcza na terenach wiejskich, gdzie zabudowa jest rozproszona na większych połaciach terenu - wciąż mamy wiele do nadrobienia.

Nasze zaległości w kwestii rozwoju kanalizacji są o tyle niepokojące, że nad Polską wisi groźba srogich kar ze strony UE. Powód? Już dwa lata temu minął wyznaczony nam termin na dostosowanie się do postanowień tzw. dyrektywy ściekowej (Dz.Urz. L 135/40, 91/271/EWG). Zgodnie z jej zapisami, wszystkie gospodarstwa domowe w krajach Wspólnoty muszą odprowadzać nieczystości do kanalizacji albo przydomowych oczyszczalni. Polska czas na wywiązanie się z tego obowiązku miała do końca 2015 r. I wciąż - mimo wielu inwestycji - nie udało się nam osiągnąć wymaganego przez UE poziomu. Zgodnie z informacjami Ministerstwa Środowiska, które otrzymuje coroczne dane jednostek samorządu terytorialnego w ramach sprawozdawczości z wykonania Krajowego programu oczyszczania ścieków komunalnych (KPOŚK), w 2016 r. wszystkie postanowienia dyrektywy spełniło łącznie tylko 525 polskich aglomeracji o tzw. równoważnej liczbie mieszkańców powyżej 15 tys., a więc tylko ok. 34 proc. zobowiązanych. Do 2021 r. ma być ich prawie dwa raz ywięcej. Niemniej jednak już jesteśmy spóźnieni i możemy ponieść konsekwencje, tak jak inne państwa. s. c18

Krajom starej Unii też się dostało

Jakie mogą być skutki niewywiązania się Polski z dyrektywy 91/271/EWG w sprawie oczyszczania ścieków komunalnych? Jak pokazuje przykład Grecji, widmo kar i sankcji potrafi nabrać też całkowicie realnych kształtów. Za spóźnione o 6 lat wykonanie postanowień dyrektywy ściekowej Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) zażądał od Grecji ryczałtu w wysokości 10 mln euro i okresową karę pieniężną w wysokości 3,64 mln euro za każde pół roku zwłoki przy realizacji wyznaczonych jej celów środowiskowych (wyrok z 15 października 2015 r., sygn. akt C-167/14).

Przed niekorzystnym wyrokiem nie udało się też ukryć małemu Luksemburgowi. W 2013 r. TSUE - na mocy wyroku w sprawie C-576/11 - obciążył go sankcjami finansowymi za niewykonanie poprzedniego wyroku trybunału z 2006 r. stwierdzającego nieprawidłową transpozycję dyrektywy dotyczącej oczyszczania ścieków komunalnych. TSUE nałożył ryczałt w wysokości 2 mln euro i okresową karę pieniężną na poziomie 2,8 tys. euro za każdy dzień zwłoki we wdrażaniu środków koniecznych do zastosowania się do pierwszego wyroku z 2006 r., aż do chwili pełnego wykonania drugiego wyroku, wydanego 28 listopada 2013.

Ministerstwo Infrastruktury nie zajmuje na razie oficjalnego stanowiska. Ale mówi się, że brak podwyżek w ustach premier Szydło w najbliższych latach ma dotyczyć raczej stawek opłat środowiskowych. Natomiast nowa instytucja Wody Polskie przyglądać będzie się kalkulacjom cen. I jeśli okaże się, że choćby ze względu na inwestycje wymagane unijnymi przepisami zmiana cen będzie konieczna, to może zostać wyrażona na to zgoda. Natomiast instytucja będzie pilnowała, by w taryfach nie znalazły się nieuzasadnione koszty.

Tempo imponujące...

Rzecz w tym, że jeszcze w 2014 r. resort środowiska alarmował, że aby osiągnąć unijne standardy w gospodarce ściekowej, należałoby w ciągu dwóch lat wybudować 100 tys. km kanalizacji. A to ponad dwa razy więcej, niż udało się nam przez dekadę, od kiedy jesteśmy w UE. Chociaż, jak zwraca uwagę Dorota Jakuta, prezes Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie (IGWP), skala naszej modernizacji jest na wysokim poziomie, a jej wartość wynosi 6-8 mld zł rocznie s. c20

Teraz również czekają nas nie lada wydatki. W świetle przyjętej 31 lipca br. przez Radę Ministrów piątej już aktualizacji Krajowego programu oczyszczania ścieków komunalnych do 2021 r. w najbliższych latach planowane jest jeszcze wybudowanie 116 nowych oczyszczalni (ich planowany koszt to ponad 16,67 mld zł), przeprowadzenie innych inwestycji na 1060 oczyszczalniach (prognozowany koszt 11,10 mld zł) i inwestycje w indywidualne system oczyszczania, czyli przydomowe oczyszczalnie ścieków (na ten cel przeznaczono 79,28 mln zł).

Jak wynika z ustaleń Najwyższej Izby Kontroli, nasze dotychczasowe doświadczenia z inwestycjami w sektor wodno-kanalizacyjny, chociaż pełne dużych i znaczących skoków jakościowych, wciąż są niewspółmierne do potrzeb. Innymi słowy, liczba gospodarstw domowych podłączanych do zbiorczej sieci kanalizacyjnej nie rośnie tak szybko, jak powinna. Na mapie kraju nadal bowiem znajdziemy miejsca, w których nawet połowa nieruchomości korzysta z przydomowych szamb, choć mogłaby - a wręcz ma obowiązek - podłączyć się do kanalizacji gminnej. Jak ustaliła jednak NIK, tylko w 5 z 28 przebadanych gmin osiągnięto zaplanowany (w Krajowym Programie Oczyszczania Ścieków Komunalnych na lata 2007-2015) przyrost liczby mieszkańców korzystających z systemu kanalizacyjnego. W trzech gminach udało się osiągnąć od 70 do 94 proc. planu, w pięciu - w granicach 41-56 proc., a w dwóch - na poziomie 30 proc. To oznacza, że samorządy powinny zintensyfikować swoje inwestycje w tym zakresie.

współpraca Zofia Jóźwiak, Urszula Wróblewska

@RY1@i02/2017/189/i02.2017.189.183001700.801.jpg@RY2@

Jakub Pawłowski

jakub.pawlowski@infor.pl

Rewolucja dotknie teraz taryfy

Projekt nowelizacji ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków zrywa z dotychczasową zasadą kalkulacji cen i stawek opłat wodno-ściekowych. Zgodnie z nim taryfy będą ustalane raz na trzy lata

W przedsiębiorstwach wodociągowo-kanalizacyjnych wciąż trwa analiza skutków wejścia w życie nowego Prawa wodnego. Wciąż szacowany jest także rzeczywisty wpływ nowych opłat za usługi wodne na taryfy wodociągowe i kanalizacyjne. A to nie jest akurat łatwym zadaniem, bo rozporządzenia określającego stawki opłat na 2018 r. nadal nie opublikowano (według zapowiedzi Ministerstwa Środowiska być może stanie się to w listopadzie). Tymczasem w sobotę 22 września 2017 r. zaprezentowany został już nowy projekt nowelizacji ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków.

Co nowego w procedurze

Analizując proponowane zmiany, rozpocząć wypada od wprowadzenia (w art. 20) trzyletniego okresu, na który ustalane będą taryfy. Projekt nowelizacji zrywa zatem z zasadą corocznej rekalkulacji cen i stawek opłat.

Taryfy zatwierdzał będzie organ nadzoru, którym będzie dyrektor (regionalnego zarządu gospodarki wodnej) RZGW Wód Polskich. Przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne będzie przedkładać organowi nadzoru wniosek taryfowy w terminie 120 dni przed planowanym dniem wejścia taryf w życie (dziś termin ten wynosi 70 dni). Do postępowania przed organem nadzoru znajdą zastosowanie przepisy kodeksu postępowania administracyjnego (to także novum).

WAŻNE

Wielu samorządowców podkreśla, że budowa oczyszczalni ścieków i kanalizacji jest zbyt kosztowna. Z kolei sami mieszkańcy też nie chcą przyłączać się do sieci, bo... to za droga inwestycja.

Do wniosku dołączany będzie projekt taryfy lub taryf oraz uzasadnienie. Nowym elementem uzasadnienia są informacje dotyczące bilansowania ilościowego i jakościowego wód powierzchniowych i wód podziemnych (wyraźne nawiązanie do regulacji nowego Prawa wodnego).

Zgodnie z projektowanym art. 24c ustawy organ nadzoru, w terminie 45 dni od dnia otrzymania projektu taryf oraz wniosku o ich zatwierdzenie, oceni te dokumenty pod względem zgodności z przepisami u.z.z.w. oraz przepisami prawa wodnego.

Jeżeli wynik oceny będzie pozytywny, organ nadzoru zatwierdzi taryfy w drodze decyzji administracyjnej. W przeciwnym razie, również w drodze decyzji, odmówi ich zatwierdzenia i zobowiąże przedsiębiorstwo do przedłożenia poprawionego projektu taryfy wraz z poprawionym wnioskiem o jej zatwierdzenie.

Organem wyższego stopnia (organem odwoławczym) w sprawach wskazanych decyzji będzie prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego "Wody Polskie". Jeżeli organ nadzoru nie wyda decyzji we wspomnianym 45-dniowym terminie, taryfy wejdą w życie automatycznie, z mocy prawa, po upływie 4 miesięcy od dnia przekazania ich projektu organowi nadzoru przez przedsiębiorstwo.

Zatwierdzone taryfy będą ogłaszane, w terminie 14 dni od dnia przekazania ostatecznej decyzji organu nadzoru właściwemu organowi wykonawczemu gminy oraz przedsiębiorstwu wodociągowo-kanalizacyjnemu. Organ nadzoru oraz organ wykonawczy gminy ogłoszą taryfy w swoich biuletynach informacji publicznej (BIP,) przedsiębiorstwo zaś na stronie internetowej oraz w punktach obsługi klientów. Zatwierdzone taryfy wejdą w życie po upływie 7 dni od dnia ich ogłoszenia (tu projektodawcy wyraźnie popełnili błąd, przy takiej regulacji mogą one bowiem wejść w życie jeszcze w trakcie obowiązywania dotychczasowych taryf, co jest niedopuszczalne).

Warto zauważyć, iż jeżeli przedsiębiorstwo w ustawowym terminie nie przekaże organowi nadzoru wniosku o zatwierdzenie taryf, a upłynie czas obowiązywania dotychczasowych taryf, automatycznie przedłuży się ich stosowanie.

Analogiczny skutek wywoła decyzja organu w sprawie odmowy zatwierdzenia taryf albo wszczęcie postępowania odwoławczego od takiej decyzji. Zasada ta jednak nie znajdzie zastosowania, gdy zajdzie uzasadniona konieczność obniżenia wysokości dotychczasowych taryf, wynikająca z udokumentowanych zmian warunków ekonomicznych wykonywania działalności gospodarczej przez przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne. W takim wypadku organ nadzoru określi nowe taryfy z urzędu w drodze decyzji.

Przy czym projektowana regulacja utrzymuje możliwość podjęcia przez radę gminy uchwały o dopłacie dla jednej, wybranych lub wszystkich taryfowych grup odbiorców usług (art. 24h projektu), a także automatycznej zmiany taryf (bez zatwierdzania) w razie zmiany stawki podatku od towarów i usług (art. 24i projektu).

W projektowanym art. 24j wprowadzono analogiczną do przewidzianej w dzisiejszym art. 24a zasadę, iż w okresie pierwszych 18 miesięcy od dnia podjęcia działalności przez powołane lub utworzone przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne lub podjęcia przez istniejące przedsiębiorstwo nowego rodzaju działalności gospodarczej w zakresie zbiorowego zaopatrzenia w wodę lub zbiorowego odprowadzania ścieków obowiązują ceny i stawki opłat zatwierdzone nie na wniosek przedsiębiorstwa, lecz przez organ nadzoru, w drodze decyzji (dziś ustala je rada gminy na wniosek organu wykonawczego).

Bardzo istotna jest regulacja nowo dodanego art. 24k ustawy, zgodnie z którą w uzasadnionych przypadkach przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne w trakcie obowiązywania dotychczasowych taryf będzie mogło złożyć organowi nadzoru wniosek o skrócenie okresu obowiązywania tych taryf wraz z nowymi taryfami i nowym wnioskiem.

Warto podkreślić, że projekt wprost przesądza, iż taryfy zatwierdzone przed dniem wejścia nowelizacji w życie zachowają moc. Ustawa ma wejść w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia. Należy zatem założyć, iż jeszcze przez kilka miesięcy taryfy zatwierdzane będą przez organy gminy w dotychczasowej procedurze. Będą one w praktyce obowiązywały prawdopodobnie aż do połowy 2019 r.

Niepewne panaceum

Oficjalnie (według uzasadnienia) zmiany mają być remedium na słabości dotychczasowego systemu, w którym gminy pełniły jednocześnie funkcje: właściciela przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego, organu nadzoru nad realizacją zadań z zakresu zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków, a także przedstawiciela odbiorców usług. Zdaniem projektodawców taki stan nie zapewniał obiektywnego i niezależnego nadzoru w zakresie zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków, co prowadzić mogło do nieuzasadnionego wzrostu cen usług wodociągowo-kanalizacyjnych. Powierzenie funkcji organu nadzoru w sprawach realizacji zadań z zakresu zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków dyrektorowi regionalnego zarządu gospodarki wodnej PGW "Wody Polskie" ma położyć kres tym słabościom.

W rzeczywistości wydaje się, że przede wszystkim naprędce tworzony jest instrument, który ma zagwarantować realizację obietnic rządowych, czyli że wprowadzone przez Prawo wodne nowe opłaty za usługi wodne nie spowodują podwyżek cen wody i ścieków. Zatem mimo że przedsiębiorstwa poniosą wyższe koszty (choćby z tytułu nieznanych wcześniej opłat stałych), ceny i stawki opłat mają się w latach 2018 i 2019 nie zmienić, tak jak zakłada to art. 558 Prawa wodnego.

Pamiętajmy jednak, że o tym, jak będzie funkcjonował nowy system zatwierdzania taryf, zadecyduje ostatecznie wiele czynników. A na tym etapie trudno przesądzić, czy będzie to jedynie instrument blokowania jakichkolwiek podwyżek, czy może też narzędzie równoważenia rzeczywistych, uzasadnionych potrzeb przedsiębiorstw i możliwości społecznych. Pytaniem pozostaje też, czy stworzony zostanie sprawny profesjonalny podmiot wykonujący rzeczywiste funkcje regulacyjne, czy też dysfunkcjonalny aparat kierujący się jedynie wytycznymi politycznymi. Niestety aktualne założenia powierzenia funkcji organu nadzoru dyrektorom RZGW nie nastrajają optymistycznie. Ta sytuacja może niepokoić, patrząc na ogrom zadań, jakie Prawo wodne nałożyło na Wody Polskie. Szczególnie zestawiając to z informacją zawartą w projekcie nowelizacji, iż przejęte przez Ministerstwo Środowiska kompetencje związane z u.z.z.w. będą wykonywane tylko przez 6 pracowników (sic!), którzy nie tylko będą odpowiedzialni za cały nadzór nad Wodami Polskimi, ale również za wydawanie aktów wykonawczych do ustawy.

@RY1@i02/2017/189/i02.2017.189.183001700.802(c).jpg@RY2@

Woda pod specjalnym nadzorem

@RY1@i02/2017/189/i02.2017.189.183001700.803.jpg@RY2@

Mateusz Faron

Kancelaria Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy w Poznaniu

Szamba mają się dobrze, woda niekoniecznie

Mimo rewolucji, którą przynosi uchwalona w sierpniu nowelizacja ustawy - Prawo wodne, wcale się nie zanosi, abyśmy mogli szybko odbić się od dna

Nieszczelne szamba, nielegalne zrzuty ścieków i brak kanalizacji. Chociaż upłynęły lata, a w sektor komunalny zainwestowano miliardy złotych, wciąż są to jedne z najdotkliwszych problemów małych miejscowości. Jaki jest tego efekt? Wciąż zdarzają się sytuacje, jak ta, która ma miejsce w Podkowie Leśnej w woj. mazowieckim - urząd miasta poinformował niedawno mieszkańców, że ich woda jest niezdatna do picia. - Zaleca się bezwzględnie wstrzymanie spożywania wody surowej z kranów jak i zdrojów na terenie miasta do momentu otrzymania wyników badań - ostrzega na swojej stronie internetowej urząd miasta. Powód całego zamieszania? Zagrożenie skażeniem bakterią z grupy coli.

To niejedyny taki przypadek. Niezdatna do picia woda popłynęła w środę również z kranów Czeladzi w woj. śląskim. A w ubiegłym tygodniu u 15 tys. mieszkańców Pasłęka i okolic.

WAŻNE

Częstotliwość gminnych kontroli szamb wynosiła raz na 138 lat, a przydomowych oczyszczalni ścieków raz na 112 lat. Taki wniosek płynie z ostatniej kontroli NIK, która przebadała 20 lubuskich samorządów

Eksperci alarmują, że to nie przelewki, zwłaszcza że w Polsce wody mamy dość mało. Nie możemy sobie więc pozwolić na lekkomyślne zanieczyszczanie tej, którą mamy pod naszymi stopami, w podziemnych ujęciach. Jak bowiem wynika m.in. z danych Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) na jednego mieszkańca kraju nad Wisłą przypada średnio trzy razy mniej wody niż w innych krajach UE. Potwierdza to też sam resort środowiska. - Polska jest krajem bardzo ubogim w wodę, z zasobami wynoszącymi 1,5-1,6 tys. m sześc. na jednego mieszkańca - twierdzi wiceminister środowiska Mariusz Gajda.

Co z tego wynika? Niewykluczone, że możemy w przyszłości cierpieć na jej niedostatek. Co gorsza, w niektórych przypadkach już tak się dzieje. Ostatnio dobitnie unaoczniły to badania Fundacji na Rzecz Rozwoju Polskiego Rolnictwa, sfinansowane przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Były one częścią projektu "Ochrona i kształtowanie zasobów wodnych na terenach wiejskich". Fundacja rozesłała ankiety do wszystkich 2175 gmin wiejskich i miejsko-wiejskich w Polsce, pytając o trapiące je problem związane z gospodarką wodną. Odpowiedziało 510 z nich, z czego - jak mówi Monika Szymańska, prezes fundacji - aż 23 proc. gmin deklaruje, że już odczuwa brak wody, zarówno do celów bytowych, jak i dla przemysłu i rolnictwa.

Niepokoić może również inny wniosek, który nasuwa się po badaniu fundacji. Ankietowane gminy często podnosiły bowiem problem nie tylko deficytu wody, lecz także występujących w niej zanieczyszczeń. - Z naszych ustaleń wynika, że jeżeli chodzi o wody podziemne, to tylko 15 proc. gmin wskazuje na taki problem, ale jeżeli chodzi o wody powierzchniowe, to ten problem dostrzega już ponad 34 proc. gmin - mówi Szymańska.

Co jest głównym powodem zanieczyszczeń? Jak ustaliła Fundacja na Rzecz Rozwoju Polskiego Rolnictwa, często najbardziej winne są nieszczelne szamba.

Podobne wnioski płyną też z ostatnich ustaleń NIK. 25 sierpnia 2017 izba przedstawiła raport, że to właśnie źle zarządzane i wadliwe bezodpływowe zbiorniki na nieczystości wciąż zbyt często wpisują się w lokalny krajobraz polskiej wsi i trują wodę.

NIK przedstawiła też inne zatrważające wnioski z kontroli przeprowadzonej przez swoją zielonogórską delegaturę. Wynika z niej, że na skutek braku odpowiedniego nadzoru, nieprowadzenia ewidencji szamb i przydomowych oczyszczalni ścieków, a także braku kontroli czy w ogóle one działały, ponad 4 mln m sześc. wody zniknęło w systemie zarządzania gospodarką wodną.

Jakub Pawłowski

jakub.pawlowski@infor.pl

WYWIAD

Problem podłączania do kanalizacji ma podłoże ekonomiczne

DOROTA JAKUTA: Na cenę wody i ścieków składa się wiele czynników. W końcu wydobycie, uzdatnienie i przesłanie wody do odbiorcy, a także odebranie i oczyszczenie ścieków dużo kosztuje

Nowelizacja prawa wodnego od samego początku wywoływała wiele kontrowersji zarówno po stronie samorządów, jak i przedsiębiorstw z branży wodociągowo-kanalizacyjnej. Jakie zmiany wprowadza ona dla branży?

Nowością jest m.in. niewystępująca wcześniej kategoria opłat za usługi wodne. W zakresie zbiorowego zaopatrzenia w wodę i odprowadzania ścieków, oprócz istniejącej opłaty zmiennej (opłaty środowiskowej), wprowadza opłaty stałe za pobór wód. Zmiana cen za zbiorowe zaopatrzenie w wodę i zbiorowe odprowadzanie ścieków nie nastąpi z powodu opłat zmiennych, jeżeli pozostaną one na dotychczasowym poziomie. Może ona jednak nastąpić po wprowadzeniu od stycznia 2018 r. wspomnianych opłat stałych lub zmian innych pozycji wpływających na koszty ponoszone przez przedsiębiorstwa. Ustawa określa tylko stawki maksymalne. Przedsiębiorstwa czekają na opublikowanie jednostkowych stawek opłat za pobór wód, by skalkulować wpływ tych wartości na taryfy.

Pamiętajmy, że na cenę wody i ścieków składa się wiele czynników. W końcu wydobycie, uzdatnienie i przesłanie wody do odbiorcy, a także odebranie i oczyszczenie ścieków wymaga kosztownych urządzeń, których utrzymanie, eksploatacja oraz rozwój i modernizacja kosztują. Oczywiście przedsiębiorstwa wodociągowe dążą do obniżenia kosztów świadczenia usług przez doskonalenie różnych aspektów swojej działalności, jednak corocznie występuje wzrost kosztów niezależnych od przedsiębiorstwa, np. energii elektrycznej, podatku od nieruchomości za posiadane urządzenia wodociągowe, opłat za zajęcie pasa drogowego czy kosztów robót drogowych w przypadku realizacji inwestycji, kosztów umieszczenia pod drogą sieci i innych urządzeń wodno-kanalizacyjnych (ponoszonych cyklicznie każdego roku), amortyzacji. Wpływ na cenę ma również poziom inflacji, której średnia roczna wartość od 2000 r. wynosi ok. 2,8 proc. (łącznie 45,1 proc. od 2000 r.).

Wielu przedstawicieli branży niepokoi się jednak, że taryfy za wodę zostaną zamrożone na tak niskim poziomie, że wiele przedsiębiorstw będzie miało trudności finansowe...

Pamiętajmy, że przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne ma obowiązek zapewnić zdolność dostaw wody i odprowadzania ścieków w sposób ciągły i niezawodny, a także zagwarantować należytą jakość dostarczanej wody i odprowadzanych ścieków. Zgodnie z obowiązującymi przepisami taryfa za wodę i ścieki musi zapewnić przedsiębiorstwu uzyskanie przychodów zapewniających realizację powyższych obowiązków, a przede wszystkim ochronę odbiorców usług przed nieuzasadnionym wzrostem cen i stawek opłat. Zarówno przedsiębiorstwa, jak i samorządy będące ich właścicielami w swojej polityce taryfowej kierują się powyższymi zasadami. Przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne, ustalając taryfy za wodę i ścieki, są zobowiązane do przestrzegania przepisów zawartych między innymi w ustawie o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków oraz rozporządzeniu taryfowym, a także wysokich norm jakości wody i bezpieczeństwa jej dostaw.

Jak ocenia pani dotychczasowe działania w ramach KPOŚK? Czy groźba kar jest realna, czy też może uda się nam zdążyć z wypełnieniem postanowień dyrektywy ściekowej?

Terminy wdrożenia dyrektywy zostały określone dla krajów będących w UE podczas jej uchwalania. Dla Polski był to 31 grudnia 2015 r., ale ze względu na kosztowny i rozproszony proces wdrażania dyrektywy pierwotne terminy okazały się praktycznie niemożliwe do utrzymania. Warto jednak zwrócić uwagę, że kwestia wdrażania dyrektywy ściekowej była lub jest problemem we wszystkich krajach członkowskich UE. Ostatnio przeprowadzona kontrola wdrażania dyrektywy ściekowej wśród krajów starej Unii pokazała, że jedynie trzy kraje nie mają żadnych uchybień. Tak więc groźba kar oczywiście jest, ale ufam, że przed ich zastosowaniem UE dokona oceny zaangażowania Polski w proces wdrażania dyrektywy ściekowej i dostrzeże, jak wiele zrobiliśmy i jak niewiele brakuje nam do jej pełnej implementacji.

Czyli nie powinniśmy mieć raczej powodów do obaw ani także kompleksów na tle innych europejskich krajów?

Warto podkreślić, że wspólnym wysiłkiem samorządów i przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych w ciągu ostatnich 25 lat zrealizowano ponad 200 tys. km sieci wodociągowej oraz ponad 120 tys. km sieci kanalizacyjnej. Wybudowano bądź zmodernizowano ok. 3000 oczyszczalni ścieków. O ponad 3 mln zwiększyła się liczba osób, którym dostarczana jest woda z sieci wodociągowej. O niemal 9 mln zwiększyła się liczba osób podłączonych do systemów odbioru i oczyszczania ścieków. Ścieki te oczyszczane są najlepszymi dostępnymi technologiami, które pozwalają chronić środowisko naturalne.

Wciąż jednak obserwujemy problemy z przyłączeniem do sieci kanalizacyjnej. Zwłaszcza na terenach wiejskich, gdzie występuje rozproszona zabudowa. Wielu mieszkańców nie chce się też podłączać, bo twierdzi, że to za droga inwestycja. Często też, z tych samych zresztą powodów, nie opłaca się to samym gminom. Czy rozwiązaniem tej patowej sytuacji nie powinny być większe niż dotychczas nakłady na przydomowe oczyszczalnie ścieków?

Problem podłączania do kanalizacji ma rzeczywiście istotne podłoże ekonomiczne. Dlatego gminy oraz przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne starają się wspierać mieszkańców finansowo, ale także przez uświadamianie im, jak poważnym zagrożeniem dla życia ludzkiego jest problem przedostawania się źle oczyszczonych ścieków do wód i ziemi. Postęp cywilizacyjny i zwiększająca się gęstość zaludnienia (szczególnie w miastach) sprawiają, że każdy mieszkaniec powinien z infrastruktury kanalizacyjnej korzystać. Wówczas koszty utrzymania rozłożą się na większą liczbę użytkowników. Oczyszczalnie przydomowe nie są alternatywą dla systemów kanalizacji zbiorczej, mogą jedynie być ich uzupełnieniem. Nie są one bowiem w stanie osiągnąć takich parametrów dla ścieków oczyszczonych, jakie są osiągane w oczyszczalniach gminnych (zbiorczych).

@RY1@i02/2017/189/i02.2017.189.183001700.804.jpg@RY2@

fot. Piotr Ulanowski/materiały prasowe

dorota Jakuta prezes Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie (IGWP)

Rozmawiał Jakub Pawłowski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.