Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Rozporządzenie krótkie, a wątpliwości co niemiara

Ten tekst przeczytasz w 151 minut

Już 1 lipca wejdą w życie przepisy określające jednolity w skali kraju sposób zbierania odpadów. Ale problemy, przed jakimi zostały postawione samorządy, nie dotyczą tylko szeroko omawianej już kolorystyki pojemników. Wymiany wymagać będą także gminne uchwały i regulaminy. Samorządy czeka więc mała śmieciowa rewolucja

Gminy czeka pracowity okres. Pobieżna lektura rozporządzenia w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów prowadzi do mylnego wniosku, że akt wywoła jedynie skutki techniczne. Wejście w życie tego aktu prawnego będzie miało dużo szersze konsekwencje. Bez wątpienia ważnym aspektem zmian wchodzących w życie 1 lipca będzie wymóg dostosowania pojemników (worków) do zbierania śmieci, ale gospodarka odpadami to system naczyń powiązanych. Odpady po zebraniu muszą bowiem zostać odebrane, a następnie przekazane do dalszego zagospodarowania. A więc należy dostosować także pod względem technicznym środki transportu, jak i instalacje, do których mają trafić śmieci. Nie ma sensu zbierać odpadów selektywnie w podziale na pięć frakcji (plus pozostałe odpady), jeżeli nie będzie możliwości technicznych wykorzystania tego.

WAŻNE

Nie ma sensu zbierać odpadów selektywnie w podziale na pięć frakcji, jeżeli nie będzie możliwości technicznych wykorzystania tego.

Lokalne regulacje

Wiele aspektów gospodarowania odpadami jest regulowanych prawem miejscowym - na przykład szczegółowy sposób i zakres świadczenia usług odbierania i zagospodarowania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości czy wysokość opłaty za gospodarowanie nimi. Również w drodze uchwały gmina może przejąć na siebie obowiązek wyposażania nieruchomości w pojemniki i worki do zbierania odpadów komunalnych (art. 6r ust.3 ustawy z 13 września 1996 roku o utrzymaniu czystości i porządku w gminach; t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 250, dalej: ustawa).

Ostatnim elementem, ale nie najmniej ważnym, są umowy na odbieranie lub odbieranie i zagospodarowanie odpadów, które także wymagają dostosowania do nowych przepisów. Z tym może być jednak poważny problem, zwłaszcza w okresie przejściowym.

RAMKA

Uszczegółowione frakcje

Rozporządzenie ministra środowiska z 29 grudnia 2016 r. w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów (Dz.U. z 2017 r. poz. 19 - w skrócie: rozporządzenie) wchodzi w życie 1 lipca 2017 roku. Akt relatywnie krótki akt - obejmuje tylko siedem paragrafów - uszczegółowia podział selektywnie zbieranych odpadów na frakcje, a także wskazuje kolory pojemników (także worków), do których będą one zbierane. Dodatkowo określa, kiedy wymóg selektywnego zbierania odpadów uważa się za spełniony.

Selektywne zbieranie

Zgodnie z art. 3 ust. 2 pkt 5 i 6 ustawy gminy mają nie tylko zapewnić czystość i porządek na swoim terenie, ale też stworzyć ku temu niezbędne warunki. Przede wszystkim chodzi o selektywne zbieranie odpadów komunalnych co najmniej: papieru, metalu, tworzywa sztucznego, szkła i opakowań wielomateriałowych oraz odpadów komunalnych ulegających biodegradacji, w tym opakowaniowych. Gminy tworzą też punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych (dalej: PSZOK), tak by dostęp do nich był łatwy dla wszystkich mieszkańców gminy. Tego typu miejsca mają zapewnić przyjmowanie co najmniej takich odpadów komunalnych jak: przeterminowane leki i chemikalia, zużyte baterie i akumulatory, zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny, meble i inne odpady wielkogabarytowe, zużyte opony, odpady zielone oraz odpady budowlane i rozbiórkowe stanowiące odpady komunalne, a także odpady komunalne określone w rozporządzeniach wydanych zgodnie z delegacją ustawową.

Dodatkowo w myśl art. 4 ust. 2a ustawy w regulaminie utrzymania czystości i porządku na terenie gminy (dalej: regulamin) można wprowadzić obowiązek selektywnego zbierania i odbierania odpadów komunalnych innych niż wymienione wprost w przepisach. Samorządy nierzadko korzystały z tego uprawnienia i rozszerzały zakres selektywnej zbiórki choćby na popioły z gospodarstw domowych.

Dotychczasowa interpretacja idzie w tym kierunku, że gminom oraz ich związkom został pozostawiony pewien zakres swobody, w szczególności w odniesieniu do kształtowania zasad selektywnego zbierania odpadów komunalnych. Dlatego selektywna zbiórka w różnych miejscach kraju znacznie się od siebie różni. Odmienności te dotyczą tak zasadniczych kwestii, jak podział na poszczególne frakcje (niejednokrotnie jest to tylko podział na odpady suche i mokre,) czy mających znaczenie techniczne, jak kolory pojemników służących zbieraniu poszczególnych rodzajów odpadów.

Dostrzegł to ustawodawca, który na mocy ustawy z 28 listopada 2014 roku o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. z 2015 r. poz. 87) dodał od 1 lutego 2015 r. w art. 4a fakultatywną delegację do wydania rozporządzenia określającego szczegółowy sposób selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów oraz kiedy wymóg selektywnego zbierania uważa się za spełniony, a także określenia odpadów komunalnych podlegających obowiązkowi selektywnego zbierania spośród wskazanych w art. 3b ust. 1 i art. 3c ust. 1.

Dopiero jednak 29 grudnia 2016 r. minister środowiska wydał na tej podstawie rozporządzenie. Co nim kierowało? Wśród motywów należy wymienić:

niski poziom odpadów komunalnych zbieranych selektywnie, co negatywnie oddziałuje na stan techniczny instalacji;

konieczność ujednolicenia zasad selektywnego zbierania;

rekomendację Komisji Europejskiej, której celem jest zdefiniowanie standardów selektywnego zbierania;

uzależnienie otrzymania środków z funduszy europejskich na inwestycje w zakresie gospodarki odpadami z nowej perspektywy finansowej od spełnienia przez Polskę warunków, wśród których znajduje się osiągnięcie poziomów określonych dyrektywami UE, w tym poziomów recyklingu i przygotowania do ponownego użycia: papieru, metali, tworzyw sztucznych i szkła;

propozycje zmian dyrektyw, których efektem ma być zaostrzanie wymagań m.in. w zakresie selektywnego zbierania odpadów komunalnych.

Szczegółowe frakcje

Wydany przez ministra środowiska akt wykonawczy określa szczegółowy sposób selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów oraz to kiedy wymóg selektywnego zbierania uważa się za spełniony.

Akt ten ustala też odpady komunalne podlegające obowiązkowi selektywnego zbierania spośród wskazanych w art. 3b ust. 1 i art. 3c ust. 1 ustawy.

Z tego zestawienia wynika, że mamy do czynienia z pięcioma wprost nazwanymi frakcjami. Do tego oczywiście pozostają odpady, które nie mieszczą się w żadnej z tych frakcji (lub są zmieszane).

Co od 1 lipca 2017 r. należy zbierać odrębnie

metale

szkło

papier

tworzywa sztuczne

odpady ulegające biodegradacji, ze szczególnym uwzględnieniem bioodpadów

@RY1@i02/2017/019/i02.2017.019.18300210c.101(c).gif@RY2@

Co od 1 lipca 2017 r. należy zbierać odrębnie

Kompostowniki zostaną

W czasie prac nad rozporządzeniem zostało zgłoszonych wiele uwag dotyczących odpadów ulegających biodegradacji, ze szczególnym uwzględnieniem bioodpadów. Zainteresowani podnosili m.in., że nie została uwzględniona specyfika obszarów wiejskich (ale pewnie i zabudowy jednorodzinnej). Autorzy uwag wskazywali, że tego rodzaju odpady są w dużej mierze zagospodarowywane przez właścicieli nieruchomości bez konieczności ich odbierania przez gminy. Co więcej, wprowadzenie obowiązku selektywnego zbierania odpadów ulegających biodegradacji może zburzyć dotychczasowy system, a w szczególności częstotliwość odbioru z posesji i opróżniania pojemników zbiorczych.

Powstaje więc pytanie - czy wejście w życie rozporządzenia to kres kompostowników? Można bronić stanowiska, że nie. Obowiązek selektywnego zbierania odpadów ulegających biodegradacji to jedno, a ich zagospodarowanie to drugie. Gmina ma obowiązek zapewnienia odbierania odpadów zebranych selektywnie, ale czy właściciel ma obowiązek ich oddania, jeżeli ma możliwość zagospodarowania we własnym zakresie. Wydaje się, że nie. Mianowicie zgodnie z art. 30 ust. 2 pkt 3 ustawy z 14 grudnia 2012 r. o odpadach (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1987) dopuszcza się, w drodze wyjątku, przetwarzanie odpadów poza instalacjami lub urządzeniami przez osoby fizyczne prowadzące kompostowanie na potrzeby własne, przy spełnieniu wymogów ustawowych.

Należy uznać, już chociażby ze względu na hierarchię aktów prawnych, że skoro ustawa o odpadach dopuszcza możliwość zagospodarowania resztek w formie kompostowników, to nie może tego zabraniać rozporządzenie. Co więcej, rozporządzenie dotyczy selektywnego zbierania odpadów, a nie ich przetwarzania.

!Ustawa o odpadach dopuszcza, przetwarzanie odpadów przez osoby fizyczne prowadzące kompostowanie na potrzeby własne, przy spełnieniu odpowiednich wymogów. To świadczy, że kompostowanie odpadów będzie nadal możliwe.

Worek dopuszczalny

Prawodawca w par. 4 rozporządzenia doprecyzowuje, jakie odpady mogą być zaliczane do poszczególnych frakcji i tak:

do papieru kwalifikują się odpady z papieru, w tym tektury, odpady opakowaniowe z papieru i odpady opakowaniowe z tektury,

do szkła - odpady ze szkła, w tym odpady opakowaniowe,

do metali - odpady metali, w tym odpady opakowaniowe z metali,

do tworzyw sztucznych - odpady tworzyw sztucznych, w tym odpady opakowaniowe tworzyw sztucznych oraz wielomateriałowe.

Frakcje odpadów wskazane wyżej zbierać się będzie w pojemnikach, przy czym w myśl par. 2 ust. 2 rozporządzenia dopuszcza się też zbieranie w workach w miejscu wytworzenia (czyli np. od mieszkańców). Co do zasady przyjęto regułę - jedna frakcja - jeden pojemnik, ale są wyjątki. Przechodząc do konkretów - papier będzie zbierany w pojemnikach koloru niebieskiego z napisem "Papier". Szkło w pojemnikach koloru zielonego z napisem "Szkło". Jeżeli jednak szkło będzie dzielone na bezbarwne i kolorowe, wówczas dla bezbarwnego przewidziano pojemniki koloru białego z napisem "Szkło bezbarwne", a dla kolorowego - pojemniki zielone z napisem "Szkło kolorowe". Metale i tworzywa sztuczne trafić mają do pojemników koloru żółtego, z napisem "Metale i tworzywa sztuczne". Odpady ulegające biodegradacji mają być zbierane w pojemnikach koloru brązowego oznaczonych napisem "Bio".

Gdyby takie kolorowe kosze miały obniżyć walory estetyczne przestrzeni publicznej, czyli np. znajdowałyby się w miejscach o znaczeniu historycznym lub przyrodniczym, możliwe jest, żeby kolor pokrywał je tylko częściowo. Ale ma to być nie mniej niż 30 proc. zewnętrznej, całkowitej powierzchni pojemnika widocznej dla korzystających. Powyższe zasady będzie się stosować również do worków.

Prawodawca na szczęście przewidział czas przejściowy dla adaptacji pojemników. Mianowicie te, które nie spełniają wymogów rozporządzenia, dostosowuje się lub zastępuje spełniającymi wymagania w ciągu pięciu lat od wejścia w życie przepisów. Krótszy termin został przewidziany do oznakowania pojemników napisami. Trzeba to zrobić w ciągu 6 miesięcy od dnia wejścia w życie rozporządzenia, czyli do końca grudnia 2017 r..

5 lat tyle czasu od wejścia w życie rozporządzenia mają samorządy na wymianę bądź dostosowanie pojemników do jego wymogów

6 miesięcy tyle czasu od wejścia w życie rozporządzenia jest na oznakowanie pojemników lub worków napisami

Zamieszkanie z uchwałami

Prócz kwestii technicznych może pojawić się, już na etapie wymiany pojemników, kwestia uchwał. Ustawodawca, co do zasady, przewidział w art. 5 ust. 1 ustawy, że wyposażenie nieruchomości w pojemniki służące do zbierania odpadów komunalnych oraz utrzymywanie ich w odpowiednim stanie sanitarnym, porządkowym i technicznym leży po stronie właścicieli nieruchomości. Przy czym obowiązki te na mocy uchwały, o której mowa w art. 2a, przejmie gmina. Ale jeżeli stosowna uchwała została podjęta, to jest ona powiązana z inną, a mianowicie określającą wysokość opłaty za gospodarowania odpadami komunalnymi.

Od 1 lipca 2017 r. otoczenie prawne zmienia się. Najczęściej będzie tak, że liczba pojemników będzie większa niż dotychczas (do mniejszości należą gminy, który wprowadziły wcześniej tak rozbudowane systemy selektywnej zbiórki). A to nie będzie neutralne z punktu widzenia kosztów. Skoro tak, to i wysokość opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi prawdopodobnie będzie wzrastać. Jest to więc moment do analizy, czy gmina decyduje się na wyposażenie nieruchomości w pojemniki lub worki do zbierania odpadów komunalnych.

Jak się wydaje, wejście w życie rozporządzenia może mieć wpływ w innym zakresie na uchwałę podejmowaną na podstawie art. w art. 2a ustawy lub na inne uchwały niż wymienione powyżej. Mianowicie rada gminy określa m.in. szczegółowy sposób i zakres świadczenia usług w zakresie odbierania odpadów komunalnych. Należy więc przyjmować, że uchwały odzwierciedlają przyjęte na terenie danej gminy lub związku gmin zasady selektywnego zbierania odpadów komunalnych. Skoro od 1 lipca 2017 r. selektywne zbieranie będzie najczęściej bardziej rozbudowane (choć są samorządy, które wdrożyły już politykę zbierania odpadów przynajmniej w sześciu pojemnikach, inna sprawa czy odpowiadającą wymogom rozporządzenia), to pojawi się problem dostosowania uchwał, chociażby ze względu na wyznaczenie dodatkowych terminów odbioru śmieci.

Trzeba sprawdzić regulaminy

Wejście w życie rozporządzenia w wielu wypadkach spowoduje także potrzebę dostosowania regulaminów utrzymania czystości i porządku w gminach. Określają one bowiem m.in. wymagania w zakresie odpadów na terenie nieruchomości.

Zgodnie z art. 4 ust. 2a ustawy, regulamin może też wprowadzić obowiązek selektywnego zbierania i odbierania odpadów komunalnych innych niż wymienione w ust. 2 pkt 1 lit. a. W moim przekonaniu konieczny jest przegląd tych dokumentów pod kątem zgodności z wymogami rozporządzenia. Co więcej, skoro w regulaminie określa się także rodzaje i minimalne pojemności pojemników, a te elementy były przenoszone nierzadko do uchwał w sprawie określenia wzoru deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi (dotyczy to takich sposobów naliczania opłat, w których liczba i wielkość pojemników ma znaczenie dla wysokości opłaty), to również te uchwały mogą wymagać rewizji.

Co zawierają regulaminy

prowadzenie selektywnego zbierania i odbierania lub przyjmowania przez PSZOKi lub zapewnienie przyjmowania w inny sposób co najmniej takich odpadów komunalnych jak: przeterminowane leki i chemikalia, zużyte baterie i akumulatory, zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny, meble i inne odpady wielkogabarytowe, zużyte opony, odpady zielone oraz odpady budowlane i rozbiórkowe stanowiące odpady komunalne, a także odpadów komunalnych określonych w rozporządzeniu;

rodzaje i minimalne pojemności pojemników przeznaczonych do zbierania śmieci na terenie nieruchomości oraz na drogach publicznych, warunków rozmieszczania tych pojemników i ich utrzymania w odpowiednim stanie sanitarnym, porządkowym i technicznym;

częstotliwość i sposoby pozbywania się odpadów komunalnych i nieczystości ciekłych z nieruchomości oraz z terenów przeznaczonych do użytku publicznego.

@RY1@i02/2017/019/i02.2017.019.18300210c.102(c).gif@RY2@

PiSZ

Co zawierają regulaminy

Selektywnie, czyli jak

na terenie gminy selektywnie zbierane frakcje odpadów zbierane są zgodnie z podziałem na frakcje do odpowiednich pojemników, w miejscu ich wytworzenia i na terenach przeznaczonych do użytku publicznego;

pojemniki oraz worki zapewniają zabezpieczenie odpadów przed pogorszeniem jakości danej frakcji odpadów dla przyszłych procesów ich przetwarzania.

@RY1@i02/2017/019/i02.2017.019.18300210c.103(c).gif@RY2@

PiSZ

Selektywnie, czyli jak

Opłaty raczej w górę

O uchwale w sprawie wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi już pisaliśmy. Należy jednak dodać, że o ostatecznej wysokości opłaty nie będą decydowały tylko koszty związane z zapewnieniem pojemników lub worków (o ile na taki krok gmina się zdecyduje). Może bowiem ulec zmianie koszt odbierania (środki transportu) oraz przetwarzania odpadów (instalacje). W czasie prac na rozporządzeniem przedsiębiorcy i gminy podnosili, że nowe wymogi pociągną za sobą znaczące wydatki. A do tej pory poczynione nakłady jeszcze się nie zamortyzowały. Kontrargument był taki, że selektywne zbieranie odpadów przyniesie wymiernie korzyści w postaci obniżenia kosztów zagospodarowania odpadów. Oby tak było, ale najpewniej w okresie przejściowym stawki będą wzrastały. Najlepszym dowodem jest to, że od momentu wdrożenia rewolucji śmieciowej dla większości właścicieli nieruchomości wysokość ponoszonych kosztów wzrosła.

Niezależnie od tego, kto ma rację w tym sporze (czy koszty będą wzrastały czy spadały), to rada gminy, określając stawki opłaty, musi brać pod uwagę koszty funkcjonowania systemu gospodarowania odpadami komunalnymi.

W podziale na frakcje

Rozporządzenie ma określać także kiedy wymóg selektywnego zbierania uważa się za spełniony.

W dużym skrócie można powiedzieć, że na pytanie, kiedy mamy do czynienia ze spełnieniem wymogu selektywneej zbiórki, prawodawca odpowiedział (w uproszczeniu), iż wówczas gdy będą przestrzegane postanowienia rozporządzenia. Jest to oczywisty błąd logiczny. Z par. 5 niewiele wynika, bowiem nie ma dookreślonych, a w szczególności mierzalnych, kryteriów, kiedy możemy mówić o spełnieniu wymogu selektywnego zbierania odpadów. Czy na przykład 5 proc. odpadów innego rodzaju w danej frakcji spełnia wymogi selektywnej zbiórki? Choć takie kryteria są sztuczne i umowne, jednak bez nich ocena spełnienia wymogu selektywnego zebrania odpadów będzie rodziła w praktyce daleko idące wątpliwości.

WAŻNE

Rozporządzenie nie wprowadza mierzalnych kryteriów pozwalających na stwierdzenie, czy wymóg selektywnej zbiórki zostanie spełniony.

Przejściowy chaos

Jednym z głównych zarzutów stawianych w czasie prac nad rozporządzeniem był brak okresu dostosowawczego. Pod wpływem licznych głosów prawodawca wprowadził zarówno przepisy przejściowe (par. 6), jak i vacatio legis (par. 7 - rozporządzenie wchodzi 1 lipca 2017 r.).

Abstrahując w tym miejscu od terminu wskazanego w par. 7, warto wskazać na wątpliwości, jakie wiążą się z par. 6. Kwestie dotyczące okresów dostosowania pojemników zostały omówione powyżej. Wątpliwe jest zaś rozwiązanie zawarte w par. 6 ust. 3 rozporządzenia. Wynika z niego, że umowa na odbieranie lub odbieranie i zagospodarowanie odpadów komunalnych obowiązująca w dniu wejścia w życie rozporządzenia, która określa wymagania w zakresie selektywnego zbierania w sposób niezgodny z nim, będzie ważna na czas, na jaki została zawarta, jednak nie dłużej niż do 30 czerwca 2021 r.

!Są wątpliwości, jak ma funkcjonować system, w którym każdej gminie narzucany jest obowiązek selektywnego zbierania odpadów komunalnych zgodnie z rozporządzeniem, a jednocześnie umowa na odbieranie lub odbieranie i zagospodarowanie odpadów jest z nim niezgodna.

Po pierwsze, w czasie konsultacji społecznych wskazywano, że postanowienie odnoszące się do zachowania ważności umów wykracza poza zakres delegacji (o ile w ogóle mogłaby to być materia rozporządzeniowa). Po wtóre, należy podkreślić, że par. 6 ust. 3 ustawy odnosi się tylko do kwestii ważności umów na odbieranie lub odbieranie i zagospodarowanie odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości obowiązujących w dniu wejścia w życie rozporządzenia, a nie samego wymogu selektywnego zbierania odpadów.

Wyobraźmy sobie bowiem, że w umowie na odbieranie odpadów zostały wskazane trzy frakcje odpadów. Po wejściu w życie rozporządzenia tych frakcji będzie więcej. Czy w związku z tym nie będą odbierane niektóre odpady? Czy też odpady będą mieszane? Jedno i drugie rozwiązanie jest sprzeczne z ustawą.

Jeżeli chodzi o pierwsze pytanie, to istotą tzw. rewolucji śmieciowej było to, aby wszystkie odpady komunalne, co do zasady (przynajmniej w odniesieniu do nieruchomości zamieszkanych) były odbierane. Podmiot, który odbiera lub odbiera i zagospodarowuje odpady, musi czynić to w stosunku do wszystkich odpadów, na które opiewa umowa. Ale pojawia się wątpliwość z pytania drugiego - jak ma zrobić to legalnie, skoro umowa będzie od 1 lipca 2017 r. niezgodna z rozporządzeniem? Art. 9e ust. 2 ustawy zakazuje bowiem mieszania selektywnie zebranych odpadów komunalnych ze zmieszanymi odpadami komunalnymi odbieranymi od właścicieli nieruchomości oraz selektywnie zebranych odpadów komunalnych różnych rodzajów ze sobą.

WAŻNE

Jeżeli mieszkańcy będą zbierali śmieci zgodnie z rozporządzeniem, a podmiot odbierający posegregowane odpady złączy je, np. podczas transportu, to grozi kara do 50 tys. zł.

Jeżeli więc mieszkańcy będą zbierali odpady zgodnie z rozporządzeniem, następnie podmiot odbierający zmiesza te odpady, to naruszy powyższy zakaz. Oczywiście rozporządzenie nie może prowadzić do łamania przepisów ustawy. Nadto, w myśl art. 9x ust. 1 pkt 2 ustawy przedsiębiorca odbierający odpady komunalne, który miesza selektywnie zebrane resztki ze zmieszanymi lub innymi selektywnie zebranymi - podlega karze pieniężnej w wysokości od 10 tys do 50 tys. zł. Taka sama sankcja grozi gminnej jednostce organizacyjnej (art. 9y ust. 1 pkt 2 ustawy).

Powstaje zatem pytanie, jak ma funkcjonować system, w którym każdej gminie narzucany jest obowiązek selektywnego zbierania odpadów komunalnych zgodnie z rozporządzeniem, a jednocześnie umowa na odbieranie lub odbieranie i zagospodarowanie odpadów jest z nim niezgodna. Paragraf 6 ust. 3 rozporządzenia stanowi, mówiąc eufemistycznie, klasyczny bubel prawny.

Na marginesie, ze względu na powyżej wskazane kary pieniężne, wątpliwe wydają się również niekiedy wyrażane poglądy, że gminy będą przed 1 lipca 2017 r. zawierały umowy na odbieranie lub na odbieranie i zagospodarowanie odpadów, aby pozostać w dotychczasowym systemie. Paragraf 6 ust. 3 rozporządzenia nie zawiera żadnej dyspensy dotyczącej samego selektywnego zbierania odpadów, ale odnosi się do umów, których jak wykazano, nie da się stosować w zgodzie z ustawą po wejściu w życie rozporządzenia. Przepis jest tak ułomny, że w praktyce może stwarzać tylko problemy - jeżeli ktoś proponuje protezę to powinien wykonać ją starannie. Im prędzej omawiany przepis zostanie wyeliminowany z obrotu prawnego, tym lepiej.

Jeżeli już prawodawca chciał sensownie uregulować omawianą kwestię, to należało wprowadzić dostatecznie długie vacatio legis, tak aby gminy zdążyły się przygotować do zmian (uwaga ta dotyczy także umów). Po takim okresie umowy sprzeczne z wymogami ustawowymi lub rozporządzenia przestałyby obowiązywać (czy na skutek wypowiedzenia - jeżeli byłaby stworzona taka możliwość, czy też na skutek ich nieważności - to znów kwestia odrębna).

Wciąż zdarzają się gminy, które w ogóle nie interesują się elektroodpadami.

prezes Organizacji Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego ElektroEko

@RY1@i02/2017/019/i02.2017.019.18300210c.802.jpg@RY2@

Kolorowe pojemniki - co będziemy do nich wrzucać

OPINIA EKSPERTA

@RY1@i02/2017/019/i02.2017.019.18300210c.803.jpg@RY2@

Leszek Świętalski sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich RP

Problemów i niejasności dla gmin w związku z nowym rozporządzeniem jest naprawdę wiele. Dotyczą one np. terminów, a dokładniej okresów przejściowych.

I tak ogólna wymiana pojemników powinna nastąpić w terminie do pięciu lat. Natomiast w ciągu sześciu miesięcy od dnia wejścia w życie rozporządzenia ma nastąpić prawidłowe ich oznakowanie. Czyli pojemniki mogą mieć inny kolor, ale muszą być zaopatrzone w napisy, co się w nich zbiera. Następnie okresy przejściowe mówią o ważności umów zawartych na odbiór i zagospodarowanie odpadów - aż do ich wygaśnięcia, z tym że nie później niż do 2021 roku. W związku z tym pojawia się wiele problemów. Czy te okresy przejściowe dotyczą tych gmin, które zbierają wymagane rozporządzeniem frakcje, ale mają złe kolorystyki pojemników lub mają je źle oznakowane? Czy dotyczy to generalnie wszystkich gmin? Czyli mamy do czynienia z rewolucją. Bo tam, gdzie jest dwufrakcyjny system odbierania odpadów (suche i mokre), nie ma możliwości, by w terminie sześciu miesięcy zastosować tylko oznaczenia pojemników, jak stanowi rozporządzenie. U nich będzie wymiana systemu w całości. Ale jeżeli mają podpisane umowy, no to zgodnie z rozporządzeniem umowy te działają do czasu wygaśnięcia, chyba że druga strona się zgodzi na zmianę. Nigdzie nie jest też napisane, czy są potrzebne zmiany regulaminów i zasad zbierania odpadów. Zatem mamy wiele wątpliwości i pytań, które się pojawiają i które zbieramy. Jako Związek Gmin Wiejskich RP będziemy prosić ministerstwo o udzielnie interpretacji. Padło gdzieś stwierdzenie, że te półtorej strony rozporządzenia będzie wymagało kilkustronicowej instrukcji. Chociaż gminy mogą zastosować ruch obronny. O ile rozporządzenie wchodzi w życie 1 lipca, to mogą do tego czasu, np. wszczynając postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego albo z wolnej ręki, zawrzeć umowy na wiele lat do przodu i czekać na rozwój wypadków. Czyli przedłużą na dobrą sprawę okres funkcjonowania starego systemu. W większych miastach, gdzie zostały wprowadzone sektory i w nich odbyły się oddzielne postępowania wyłaniające dostawców usług - będą obowiązywały różne systemy.

Jest też prawdopodobne, że zmienią się opłaty za śmieci. Te jednostki, które mają system w powijakach, by go zmodernizować do nowych standardów zapłacą więcej za pojemniki, kosze, folie itd. A na tym ucierpią mieszkańcy. Będzie problem też tam, gdzie w gminach jest tzw. system gniazdowy. Teraz trzeba będzie zbierać odpady u źródła, czyli z danej nieruchomości. I ten system gniazdowy trzeba będzie uzupełnić o dodatkowe punkty - każdą nieruchomość wyposażyć w minimum pięć kolorowych pojemników, by spełnić wymogi. Wielokrotnie dłuższe będą też trasy odbiorów odpadów. To wszystko kosztuje. Powstanie też problem z koszami stojącymi na chodnikach. Każdy będzie musiał mieć pięć kolorowych wersji. Jeśli chodzi zaś o zużyty sprzęt elektryczny, rozporządzenie nawet nie dotyka problemu. Jest zatem po staremu. Musi być przynajmniej jeden punkt w gminie, do którego taki sprzęt może być znoszony - mogą też być jednostki mobilne, ale one nie zwalniają z obowiązku posiadania odpowiedniego, jednego punktu odbioru stacjonarnego.

Jest prawdopodobne, że zmienią się też opłaty za śmieci. Te jednostki, które mają system w powijakach, by go zmodernizować do nowych standardów, zapłacą więcej za pojemniki, kosze, folie itd. A na tym ucierpią mieszkańcy

Not. Paweł Sikora

@RY1@i02/2017/019/i02.2017.019.18300210c.104(c).jpg@RY2@

Dr Bartosz Draniewicz

radca prawny

Minął rok, a elektrośmieci coraz więcej, podobnie jak problemów

Rząd funduje gminom nowe zasady selektywnego zbierania śmieci, tymczasem do tej pory nie uporał się z przepisami, które pozwoliłyby zatrzymać rosnącą z roku na falę porzuconych w lasach elektroodpadów. De facto pozostają one bezpańskie, gdyż gminy nie mają obowiązków w tym zakresie

Cykl życia tak elektroniki, jak i sprzętu AGD coraz bardziej się skraca. Stać nas na coraz więcej elektrourządzeń, a te często są tak projektowane, by po wygaśnięciu gwarancji bardziej opłacało się kupić nowe. W efekcie liczba elektrośmieci rośnie z zawrotnym tempie. W Polsce cykl życia sprzętu AGD i RTV jeszcze na początku XXI wieku wynosił przeszło 20 lat, podczas gdy na Zachodzie urządzenia wymienia się co lat 6. Dziś i my jesteśmy już o wiele bliżej zachodnich wskaźników. I właśnie z tego powodu konieczne jest usprawnienie procesu skutecznego zbierania zużytych urządzeń elektronicznych.

Powód? Nasze bezpieczeństwo. Wystarczy słaby deszcz, by freon ze starych lodówek wyparował albo ołów używany przy lutowaniu czy rtęć, której jest sporo w niektórych urządzeniach, przeniknęły do wód gruntowych. A w sytuacji gdy takie urządzenia nielegalnie lądują w lasach lub na dzikich śmietniskach, środowiskowa degradacja jest poważnym problemem.

Zmieniły się tylko przepisy

Właśnie mija rok od wejścia w życie dużej nowelizacji ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym (ZSEE). W założeniu nowe przepisy miały wreszcie unormować kwestie związane gospodarowaniem zużytym sprzętem. W praktyce okazuje się jednak, że w tym zakresie niewiele się zmieniło.

- Były szumne zapowiedzi, plany, wyliczenia, ale oprócz tego, że dostosowano nasze przepisy do unijnych wymogów, nic się szczególnego nie zadziało. Patologie i dziury w systemie, które były, nadal są. Niestety - stwierdza Michał Kanownik, prezes Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego "Cyfrowa Polska".

Równie złe zdanie na temat nowych przepisów ma również Grzegorz Skrzypczak, prezes zrzeszającej producentów sprzętu RTV i AGD Organizacji Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego ElektroEko. - Problemów jest wiele, ale podstawowym jest to, iż do zadania zbierania i przetwarzania zużytego sprzętu elektronicznego nie zobligowano samorządów, mimo iż takie postulaty pojawiały się od dawna - mówi Grzegorz Skrzypczak. - Wciąż zdarzają się gminy, które w ogóle nie interesują się elektroodpadami i zadowalają się punktami odbioru sprzętu prowadzonymi przymusowo przez wprowadzających ten sprzęt na rynek, czyli sklepy RTV/AGD - dodaje.

Rola samorządu

Dlaczego gminy nie zinteresują się elektrośmieciami? - Bo nie zostały wskazane jako bezpośrednio za to odpowiedzialne - tłumaczy Skrzypczak. I dodaje, że niestety przepisy nie precyzują obowiązków władz samorządowych w zakresie elektrośmieci. Przykładem jest ustawa z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2016 r., poz. 250 ze zm.), która grozi grzywnami m.in. za niesprzątnięty śnieg, ale już o karach za zaniedbania związane z elektrośmieciami nie wspomina ani w jednym paragrafie. Odpowiedzialność samorządów jest tu o tyle ważna, że z roku na rok rośnie nałożony na Polskę obowiązek minimalnego poziomu zebrania zużytych elektrośmieci. W 2014 roku wynosił 35 proc., czyli blisko 169 tys. ton elektroodpadów do zebrania. W 2015 roku było to już niemal 200 tys. ton, w 2016 roku poziom zbiórki miał wzrosnąć do 40 procent, a do 2021 roku ma stanowić 65 proc. elektrourządzeń wprowadzanych na rynek.

- Dziś ze strony samorządów rzeczywiście brakuje ujednoliconego, stanowczego działania. Sytuacja wygląda tak, że odpowiedzialnością za zużyty sprzęt obarczani są wszyscy z wyjątkiem gmin. Klienci, bo muszą mieć świadomość, że nie mogą tak zwyczajnie wystawić go jak śmieci przy altance, bo grozi za to kara. Sprzedawcy, bo mają obowiązek zużyty sprzęt odebrać. Kurierzy czy nawet listonosze, bo to na nich także leży obowiązek odebrania starego sprzętu przy dostarczeniu nowego. Organizacje odzysku, bo powinny zajmować się tym, by nie trafiał do szarej strefy. W tym łańcuszku nie ma tylko samorządów - podkreśla Sławomir Brzózek z Fundacji Nasza Ziemia.

Mamy wciąż problem i to niemały z szarą strefą i przeróżnymi nieuczciwymi firmami, które przetwarzają zużyty sprzęt jedynie "na papierze".

z Fundacji Nasza Ziemia

Więcej opcji

- Konsument powinien mieć jak najwięcej opcji do wyboru. Już ma możliwość oddania starego sprzętu w sklepach i to rozwiązanie jest bardzo dobre. Rozbudowywany jest system odbioru na telefon, szczególnie dużego sprzętu. Pojawiła się też możliwość oddania zużytego sprzętu przy odbiorze nowego, jednak zapis ten budzi wiele wątpliwości interpretacyjnych zarówno konsumentów, jak i producentów. W efekcie wymaga doprecyzowania - podkreśla Kanownik. - Trzeba zacząć rozbudowywać też punkty zbiórki. A to zadanie dla organizacji odzysku elektrośmieci, które powinno być realizowane przy współpracy z samorządami. Każdy punkt zbiórki śmieci powinien być też punktem zbiórki bezużytecznych urządzeń elektrycznych. Co więcej, każda złotówka zarobiona na tych śmieciach przez organizacje odzysku powinna być inwestowana w rozwój tego systemu - podkreśla szef ZIPSEE.

Oczywiście nie jest tak, że wszystkie jednostki samorządowe w ogóle nie zajmują się tym problemem. Tyle że najczęściej radzą sobie z nim w praktyce tylko w najprostszy sposób: a więc organizując raz na jakiś czas zbiórki odpadów oraz kampanie edukacyjne. - W jednych gminach wychodzi to lepiej, w innych słabiej. Problemem jest brak rozwiązania systemowego. Takie działania ad hoc nie spełniają swojej roli, bo nie przyzwyczajają ludzi do gospodarowania odpadami - podkreśla Skrzypczak. - Stanowczo warto by w ten proces na unormowanych przepisami zasadach wciągnąć też należące do gmin punkty selektywnej zbiórki odpadów komunalnych. To z punktu widzenia mieszkańców byłoby rozwiązanie najbardziej logiczne - tłumaczy Brzózek.

Dodaje, że zbiórka odpadów nie musi nadwyrężać budżetu samorządu, bo koszty są przecież i tak ponoszone przez organizacje przetwarzania odpadów. Co więcej samorządy, oddając gospodarkę elektrośmieciami w ręce sektora prywatnego, unikają też obowiązku prowadzenia dokumentacji i składania raportów do GIOŚ.

Bez informatyzacji systemu przepływu elektrośmieci nie ma szans na realny nadzór nad tym, co się dzieje ze zużytym sprzętem elektronicznym.

prezes ZIPSEE "Cyfrowa Polska"

Niepewność gmin

Kwestia elektrośmieci nie kończy się wraz z ich zbiórką. Trzeba z nimi coś przecież zrobić. Niestety samorządy poza krótkim składowaniem nie mogą śmieci sprzedać ani przetworzyć, bo nie są właścicielami tych odpadów. - Zwykle kwestię zagospodarowania elektroodpadów załatwia współpraca z firmami recyklingowymi lub pośrednikami zajmującymi się zbieraniem śmieci - tłumaczy Grzegorz Skrzypczak. Czasem są to owszem przedsiębiorstwa komunalne. Ale wcale nie jest to powszechna praktyka. Znacznie częściej zajmują się tym prywatne firmy oczyszczania, a bardzo sporadycznie wyspecjalizowani przetwórcy zajmujący się recyklingiem.

- Tak więc, nawet jeżeli samorząd weźmie na swoje barki odpowiedzialność za zbieranie elektrośmieci, to wcale nie ma pewności, że następnie będzie nad nimi podjęta profesjonalna praca. I niestety mieszkańcy mają tego świadomość. A brak przekonania, że nastąpi prawdziwy recykling, dodatkowo wzmaga w ludziach niechęć do prawidłowego ich wyrzucania, bo przecież i tak potem zostaną zmieszane i będą składowane nie wiadomo gdzie, zamiast wrócić na rynek w postaci przetworzonego materiału - tłumaczy Sławomir Brzózek.

45 proc. tyle wynosi w 2017 r. minimalny poziom zbierania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego w stosunku do średniej ilości sprzętu wprowadzonego w poprzednich trzech latach w kraju

Papierowe przetwarzanie

Ale nierozwiązanych problemów jest więcej. Jednym z podstawowych, wciąż wskazywanych przez producentów sprzętu elektrycznego i elektronicznego, jest brak narzędzi, które pomagałyby monitorować system oraz skutecznie kontrolować podmioty w nim funkcjonujące. - Mamy wciąż problem, i to niemały, z szarą strefą i przeróżnymi nieuczciwymi firmami, które przetwarzają zużyty sprzęt jedynie na papierze. W efekcie niebezpieczne odpady trafiają wciąż do lasów czy na nielegalne wysypiska - dodaje Brzózek. - I to nie jest oczywiście ogromny problem, nie tylko ekologiczny, ale także ekonomiczny.

- Takie firmy nie ponoszą faktycznych kosztów wynikających ze zbierania, przetwarzania i recyklingu, dlatego ich oferta prawdopodobnie będzie tańsza niż uczciwych przedsiębiorców i tym samym podkopują rynek. Co więcej, producenci nie mają możliwości realnej oceny wiarygodności ofert - tłumaczy Skrzypczak.

- Skąd szara strefa? Z braku wystarczająco dobrego, szczelnego systemu kontroli administracyjnej. Ale jak może być inaczej, gdy Główny Inspektorat Ochrony Środowiska dysponuje średnio 1,5 etatem inspektora na województwo - tłumaczy Kanownik.

Dodaje, że wciąż nie dorobiliśmy się informatyzacji systemu przepływu takich śmieci. - A bez tego nie ma szans na realny nadzór nad tym, co się dzieje ze zużytym sprzętem elektronicznym - stwierdza Kanownik.

Kto odpowie

Kolejnym wciąż nierozwiązanym zagadnieniem jest tzw. Re-use, czyli ponowne wykorzystanie zużytego sprzętu, a konkretnie to, kto powinien ponosić odpowiedzialność za wprowadzenie na rynek przetworzonego, zużytego sprzętu. Właśnie braki w tym zakresie kilka dni temu były mocno krytykowane podczas posiedzenia senackiej komisji środowiska. Przy czym podkreślano, że obecnie Re-use odbywa się bez żadnej kontroli, nadzoru i wiedzy samych producentów. Nie wiedzą oni nawet. ile i jaki typ sprzętu trafia na rynek oraz czy spełnia on normy bezpieczeństwa. - W przypadku awarii nie wiadomo, kto ma ponosić za to odpowiedzialność, zakład przetwarzania czy producent sprzętu - tłumaczył podczas posiedzenia Michał Kanownik.

Tymczasem, jeśli artykuł z odzysku się zepsuje, to producenci ponoszą odpowiedzialność wizerunkową, bo konsument nie musi mieć świadomości, że ma do czynienia z artykułem z odzysku. - I dlatego tak mocno podkreślamy, że konsument powinien wiedzieć przed zakupem, czy sprzęt jest nowy, czy też pochodzi z odzysku odpadów, ewentualnie wykorzystano do jego ponownego uruchomienia nieoryginalne części. Tego typu informacja mogłaby być przekazywana konsumentom poprzez np. specjalne oznakowanie na sklepowej półce - tłumaczy Kanownik.

Według niego problem mógłby rozwiązać obowiązek weryfikowania zużytego sprzętu wprowadzanego do ponownego użycia przez autoryzowane serwisy. Wówczas producenci mogliby uczestniczyć w procesie certyfikowania produktów, które są wprowadzane do ponownego wykorzystania.

Oczywiste jest jednak, że takie podejście to głównie perspektywa producentów. Dla organizacji konsumenckich i ekologicznych Re-use to ważna ścieżka wspierająca dostęp do tańszego sprzętu i co ważne stwarzająca szansę na wydłużenie jego cyklu życia. - Nie jest więc tak, że nowelizacja ustawy w ogóle nie przyniosła żadnych korzyści. Niewiele, ale jednak trochę poprawiła. Przede wszystkim pod tym względem, że nie ma dziś już zjawiska rozbebeszania elektryki na elementy, wycinania tych z metali i sprzedaży ich na złom. Skupy metali doskonale wiedzą, że dalej tego typu materiałów nie upłynnią, więc i zbieracze złomu zaprzestali tego procederu - podkreśla Brzózek. - I tu jest klucz do poprawy całego systemu: jasne informacje, kto za co odpowiada, plus w stosunku do firm będących w tym łańcuszku, egzekwowanie obowiązków. A to egzekwowanie najskuteczniej można przeprowadzić za pomocą jednego mechanizmu: kontroli skarbowych. Przecież omijanie zasad to także omijanie opłacania podatku VAT. Mandaty GIOŚ nawet po tym, jak podwyższono ich wysokość aż do miliona złotych, nigdy nie będą równie odstraszające - dodaje ekspert.

@RY1@i02/2017/019/i02.2017.019.18300210c.804.jpg@RY2@

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.