Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Śmieci w trybie awaryjnym

Śmieci w trybie awaryjnym
5 grudnia 2019
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

W przyszłym roku to opłaty za odpady – a nie wydatki na prąd, wodę czy gaz – staną się największą pozycją na domowych rachunkach Polaków

Z cudem graniczy dziś znalezienie miasta w Polsce, w którym nie zaplanowano na przyszły rok podwyżek opłat za śmieci. I nie są to wzrosty symboliczne – a co najmniej podwojenie obecnych stawek. W takiej rzeczywistości tuż po Nowym Roku obudzą się mieszkańcy m.in. Przemyśla, Sanoka, Gliwic, Piły, Siedlec, Łodzi, Gdańska, Krosna i Gdyni. Także Warszawy – w niej, w zależności od dzielnicy, podwyżki wyniosą od 100 do nawet 400 proc.

Lawinowo rośnie liczba miast, gdzie stawki przekraczają 30 zł miesięcznie od osoby – tyle płaci się za wyrzucanie odpadów w podziale na pięć frakcji – dla czteroosobowej rodziny to wydatek 120 zł. To dotkliwy cios dla domowych budżetów. Podwyżki zabolą jeszcze bardziej tych, którzy będą uchylać się od segregowania odpadów. Dziś, o czym mało osób wie, rozdzielać frakcje muszą już wszyscy – taki nakaz wpisany został do uchwalonych w tym roku przepisów. Wraz z nimi kończy się czas dobrowolnych deklaracji o segregowaniu odpadów, co uprawniało do niższej opłaty. Za niewywiązywanie się z obowiązków czekają kary, a w przypadkach zabudowy wielorodzinnej odpowiedzialność zbiorowa. W najłagodniejszym wariancie kary wyniosą dwukrotność stawki podstawowej, w najgorszym – cztery razy. Dla naszej czteroosobowej rodziny, przy obecnych stawkach, oznacza to 240 zł lub 480 zł sankcji. Przestrzegania zasad segregacji będą nadzorowały firmy odbierające śmieci i to one będą zgłaszać uchybienia – na tej podstawie urząd miasta nałoży karę.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.