Wożenie osadów po Polsce da się ukrócić. Co więcej, z zyskiem dla gmin
W c iąż się zdarza, że nieprzebadane i nierzadko zagrażające środowisku osady ściekowe są wylewane w miejsca, w których ich być nie powinno. Albo że są wywożone do odległych instalacji. Fakt, osadów jest dużo, bo w ostatnich latach gminy rozbudowywały sieci kanalizacyjne i inwestowały w oczyszczalnie. Ale za mało jest miejsc, gdzie mogą być one utylizowane. Brakuje spalarni i kompostowni, z kolei istniejące instalacje do przetwarzania osadów nie mają mocy przerobowych. Dodatkowo, po zaostrzeniu przepisów odpadowych, wiele firm zakończyło działalność. Zaś te, które pozostały, żądają nawet 600 zł za zutylizowanie tony osadów ściekowych, a więc ponad 10 razy więcej niż wcześniej. Niestety taki jest efekt nie do końca przemyślanych szybkich zmian w prawie, które miały zapobiec płonącym wysypiskom. Problem w tym, że – jak tłumaczy Agata Kusy, wiceprezes zarządu w Miejskim Zakładzie Komunalnym w Leżajsku – rykoszetem zostały trafione oczyszczanie. Co robią więc te, których nie stać teraz na utylizację osadów ściekowych? Wożą je po całej Polsce, a niekiedy po prostu wylewają je do przysłowiowej dziury w ziemi. A szkoda, bo gdyby odpowiednio je przetworzyć, można by na nich zarabiać. Zawierają bowiem wiele wartościowych substancji i dzięki temu mogą być dobrym nawozem rolniczym. I niektóre miasta, jak np. Gdynia, która już powstałe po spalaniu popioły starannie zbiera, mają tego świadomość. Co więcej osady są pomocne przy przetwarzaniu odpadów bio (trawy, liście, gałęzi), z czym jest dziś duży problem. W wyniku ich mieszania także otrzymuje się nawóz.
Dlatego eksperci zwracają uwagę, że w powiatach powinny jak najszybciej powstać kompostownie i małe spalarnie. Apelują też do nowego rządu, by przygotował porządną strategię postępowania z osadami. Bo ta, która jest, choć opracowana na lata 2019–2020, nie rozwiązuje żadnych problemów. ©℗
Bożena Ławnicka
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.