Gminy idą w swoją stronę. Nie chcą się godzić na dyktat firm energetycznych
Niektóre JST słusznie przewidziały, że ceny energii mogą być znacznym obciążeniem dla ich budżetu i sporym kosztem dla lokalnych przedsiębiorców czy zwykłych mieszkańców. Uznając, że lepiej jest działać niż płacić i płakać, zaczęły zabiegać o pozwolenia na inwestycje, które w przyszłości zapewnią im samowystarczalność energetyczną. Zwłaszcza że pozyskiwanie prądu z odnawialnych źródeł dla odbiorców jest tańsze, a dodatkowo bardziej ekologiczne. Daje też miejsca pracy, przysparza gminom wpływów podatkowych oraz dzięki dywersyfikacji źródeł energii zabezpiecza na wypadek awarii.
Ostrów Wielkopolski już swój zielony prąd produkuje, wkrótce podobne rozwiązanie będą miały Siemiatycze – tamtejszy klaster energii ma pozwolenie na budowę elektrociepłowni, wygrał też aukcję energetyczną, dzięki której nie musi się martwić o ceny prądu na najbliższe 15 lat. Oba miasta mają też w planach budowę własnej sieci dystrybucji. Z kolei w Żywcu mają powstać dwie spalarnie na biomasę – miasto czeka na pozwolenie na budowę i konsultuje projekt z mieszkańcami. Wygląda więc na to, że w dłuższej perspektywie czasu energetyka rozproszona może uniezależnić JST – choćby częściowo – od tego, co narzucają im wielkie koncerny. ©℗ C2
BŁ, Z.J.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu