Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Wynikające z ustawy podwyżki czynszu mogą uderzyć w wieloosobowe rodziny

Jakub Żaczek Komitet Obrony Praw Lokatorów
Jakub Żaczek Komitet Obrony Praw Lokatorówfot. Wojtek Górski
10 stycznia 2019
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Jakub Żaczek: Często najemcom są proponowane takie lokale, że ręce opadają – z grzybem, bez centralnego ogrzewania. W XXI wieku, w dużym europejskim mieście tak być nie może. I o to mamy żal

Wiosną zmieni się część przepisów o najmie mieszkań komunalnych. Gminy zyskają m.in. prawo do cyklicznej weryfikacji dochodów najemców. Czy dzięki temu lokale będą trafiały faktycznie do osób w najtrudniejszej sytuacji finansowej czy życiowej?

Te przepisy dotyczą tylko nowych najemców. Ale trudno powiedzieć, czy to ograniczy skalę przechodzenia tych mieszkań w ręce ludzi, którzy mogą sobie poradzić w inny sposób. Na pewno spowoduje, że będą płacić wyższy czynsz. I co do zasady nie jesteśmy przeciwni tym podwyżkom, bo niskie czynsze powinny być dla najbardziej potrzebujących. Tylko z tym jest kilka problemów. Kryteria dochodowe ustalone przez Radę Warszawy są np. bardzo niskie i jeśli w rodzinie będą dwie osoby zarabiające najniższą krajową, to już je przekroczą. To powinno zostać zmienione. Zwłaszcza że ustawa o ochronie praw lokatorów pozostawia to w gestii jednostek samorządu terytorialnego. A druga rzecz to formuła obliczania tej podwyżki czynszu, która jest źle skonstruowana. O ile zawarty w ustawie wzór jest do przyjęcia dla gospodarstw jednoosobowych, to dla wieloosobowych – już nie.

Dlaczego?

Bo wynika z niego, że dochód przekraczający kryterium dochodowe zostanie w całości lub większej części przeznaczony na podwyżkę czynszu. Jeśli ktoś jest na granicy kryterium dochodowego i otrzyma w pracy podwyżkę np. o 100 zł, to o tyle więcej czynszu będzie musiał płacić. Taki mechanizm spowoduje, że ludzie będą chcieli go ominąć, zacznie się kombinowanie. Lepiej byłoby to ustalić jakoś procentowo.

Weryfikacja nie będzie dotyczyć starych najemców, którzy mają umowy na czas nieokreślony. A przecież ich sytuacja finansowa może być taka, że żadne mieszkanie komunalne im nie przysługuje. Czy w tej sprawie nic nie można zrobić?

Oczywiście, że nie. To są prawa nabyte, które wynikają z umów na czas nieokreślony, i warunków tych umów wstecz zmieniać nie można. Weryfikowane będą te osoby, które np. były w kolejce mieszkaniowej miasta i po 21 kwietnia (wtedy kończy się roczne vacatio legis na te przepisy) wreszcie otrzymają informację, że jest dla nich lokal. Albo osoby, które z jakichś przyczyn będą zmieniać mieszkanie komunalne na inne. Wtedy też podpisuje się nową umowę, na nowych warunkach.

O jakie sytuacje może chodzić?

Na przykład o mieszkańców bloków komunalnych przy ulicy Piaskowej w Warszawie. Z powodu wad konstrukcyjnych budynku trzeba było wysiedlić ponad sto rodzin i warszawska dzielnica Wola się tym zajęła. I teraz wiele zależy od tego, czy osoby, które zdecydowały się na nowe umowy, zdążą z nimi do 21 kwietnia. Jeśli tak, będą nadal najemcami na starych zasadach. Jeśli nie – na nowych, z obowiązkową, cykliczną weryfikacją dochodów.

Z danych statystycznych wynika, że kolejki na mieszkania komunalne nie maleją, za to gminy mają coraz mniej lokali w swoim zasobie. Dlaczego tak jest? Czy to uszczuplenie spowodował masowy wykup mieszkań przed laty?

Nie wiem, jak jest w innych gminach, ale w Warszawie wykup mieszkań został wstrzymany w 2013 r. Wtedy przyjęto uchwałę o likwidacji bonifikat. Została zaskarżona i to spowodowało zablokowanie procesu wyprzedaży na wiele lat – praktycznie do dziś. Uważamy, że wykup jest uszczuplaniem zasobów komunalnych, które powinny być dostępne dla rodzin potrzebujących takiego wsparcia. Ale to niejedyna przyczyna tego, że lokali komunalnych jest za mało. Swoje zrobiła reprywatyzacja i przekazywanie lokatorów prywatnym właścicielom. To oczywiście oznaczało, że te lokale przestawały być komunalne. No i kolejna rzecz – katastrofalny stan niektórych budynków, który powoduje, że są one wyłączane z użytku.

Ale buduje się także nowe mieszkania…

Warszawa chce do 2024 r. wybudować 2000 mieszkań w segmencie socjalnym i komunalnym, a do 2030 r. – 3000. To zdecydowanie za mało. Powinno być co najmniej 10 000. Jest spora dyskusja, skąd wziąć na to środki, i brakuje woli politycznej. Naszym zdaniem te, powiedzmy 1,5 mld zł, to nie jest coś, co wykracza poza możliwości takiego miasta jak Warszawa. Budowa mieszkań komunalnych powinna być priorytetem dla miasta. Nie tak, że osoby w potrzebie, rodziny czekają wiele lat, by uzyskać mieszkanie spełniające jakiekolwiek standardy. A często są im proponowane takie lokale, że ręce opadają – z grzybem, bez centralnego ogrzewania. W XXI wieku, w dużym europejskim mieście tak być nie może. I o to mamy żal.

Ile mieszkań komunalnych w Warszawie nie ma centralnego ogrzewania?

Około 16 000. Brak przyłączania mieszkań do sieci ciepłowniczej to duża bolączka dla najemców, zwłaszcza dla tych z mieszkań w prawobrzeżnej części miasta. Często jest tak, że ci ubożsi w pierwszej kolejności płacą za prąd, bo jak tego nie zrobią, to od razu zostanie im odcięty. Czynsz płacą później, odkładają to, bo ewentualna eksmisja nie dzieje się od razu. To stawianie sprawy na głowie – mieszkania dla najuboższych powinny też być najtańsze w eksploatacji. Nie ma się co dziwić, że te osoby palą w piecach byle czym. Nie mają innego wyjścia. Miasto ich poniekąd do tego zmusza.

Jakie są inne patologie w tym systemie?

Cały czas walczymy o sensowny program oddłużenia lokatorów. Zwłaszcza że naszym zdaniem część zadłużenia jest niezasadna. Do 2013 r. obowiązywała stawka odtworzeniowa i jeżeli ktoś został w mieszkaniu po śmierci najemcy bez umowy z gminą, musiał płacić czynsz odszkodowawczy w wysokości 3 proc. tej stawki odtworzeniowej wyliczanej na podstawie kosztu budowy nowego osiedla. De facto była to dwukrotność czynszu komunalnego. Ten dług ciągnie się za lokatorami latami, mimo że już dawno miasto się z tych zapisów wycofało, bo były niezgodne z prawem. W zasobach komunalnych nie można było pobierać czynszu w innej wysokości niż stawka ustalona przez Radę Warszawy. Wielokrotnie się o to upominaliśmy. Jesteśmy w trakcie rozmów z biurem polityki lokalowej Warszawy, jest szansa na to, że powstaną dobre rozwiązania. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.