Zużyte baterie i żarówki nie
mogą trafić na śmietnik
Podoba mi się, że dorastamy
pomału do segregacji śmieci, denerwuje mnie jednak
organizacja tego procesu. Gdzie się nie obejrzeć,
jest inaczej - opowiada pani Teresa, ekolożka z
zamiłowania. - W moim mieście zbiera się
odrębnie tylko szkło, reszta segregowanych
ląduje razem jako odpady suche. W gminie, gdzie mam dom
letniskowy, zbiera się szkło, plastik, papier. W
miasteczku, w którym mieszkają moi rodzice, są
tylko odpady segregowane i niesegregowane. Żadna z gmin
nie rozwiązała przy tym w sposób jasny,
czytelny i wygodny dla obywatela kwestii elektrośmieci.
Nie można ich wrzucać ani do odpadów
segregowanych, ani do niesegregowanych. Dlaczego muszę
zbierać baterie i żarówki i wozić je do
specjalnych punktów? Już i tak mam wory
różnych odpadów. Nie nadążam z
wynoszeniem - twierdzi kobieta. - A tu jeszcze
mam kolekcjonować niebezpieczne przedmioty, które
powinnam wozić na drugi koniec miasta...