W urzędach brakuje zaufania do e-dokumentów
Jacek Pokraśniewicz: Kwalifikowany e-podpis można uzyskać w 10 minut za 5 zł miesięcznie. Wciąż jednak pokutuje stereotyp, że tylko dokument papierowy jest stosowny
W naszym centrum cena nabycia najdroższego zestawu do kwalifikowanego podpisu wynosi 351 zł brutto. Taki zestaw zawiera certyfikat kwalifikowany ważny 2 lata oraz token USB jako nośnik kluczy do podpisywania. Zestaw mini - certyfikat na 1 rok bez czytnika kart - kosztuje 111 zł brutto. Odnowienie certyfikatu kosztuje 129 zł brutto na 2 lata - czyli ok. 5 złotych brutto miesięcznie.
Nie sądzę, aby to cena była powodem ograniczonego zainteresowania tym rodzajem podpisu. 5 zł miesięcznie to nie jest wysoka cena, zwłaszcza w zastosowaniach biznesowych. Przyczyn niszowej popularności tej usługi upatruję raczej w ograniczonej możliwości zastosowania e-podpisu w administracji oraz w braku zaufania do dokumentów w formie elektronicznej. W świadomości wielu osób funkcjonuje wciąż przekonanie, że dokument papierowy jest formą "pewną", dowodem łatwym do przedłożenia na żądanie organu administracji lub sądu. A z dokumentem zapisanym w pliku "to nigdy nic nie wiadomo". To przekonanie nie zmieni się łatwo ani szybko niezależnie od ceny czy dostępności certyfikatów do e-podpisu.
Trzeba wdrażać w administracji systemy elektronicznego obiegu dokumentów. Tylko wtedy, gdy elektroniczna forma dokumentu stanie się w administracji normalna i pożądana, będzie ona zainteresowana otrzymywaniem e-dokumentów. Jeśli dokument elektroniczny przesłany do organu administracji jest następnie drukowany i dalej przetwarzany w sposób tradycyjny, elektroniczna forma dokumentu wejściowego jest tak naprawdę utrudnieniem i jest traktowana jako zło konieczne.
Forma elektroniczna ma szansę się szeroko przyjąć, gdy choćby większość organów szeroko rozumianej administracji będzie dysponować systemami bez problemu rozpoznającymi i weryfikującymi bezpieczne podpisy elektroniczne petentów, ale także zapewniającymi obsługę dokumentów i "spraw" w sposób bezpieczny i pewny. Gdzie każdy urzędnik będzie mógł w razie potrzeby elektronicznie sprawdzić zarejestrowane fakty i nie będzie wymagał od nas potwierdzeń w postaci doręczenia zaświadczeń itd. Gdzie wszelkie niezbędne odpisy i zaświadczenia będą nam udostępniane w formie elektronicznej, na żądanie wyrażone online, a forma ta będzie bez problemu akceptowana jako dokument urzędowy przez inne organy administracji. Na razie to chyba trochę taki świat marzeń.
Chyba bym inaczej postawił to pytanie. Zmiany przepisów powinny zmierzać do uproszczenia życia obywateli, w tym przez jak najszersze umożliwienie zdalnego załatwiania wszystkich spraw administracyjnych. A niejako przy okazji będzie to czynnik stymulujący rozwój e-podpisu jako najlepszej technologii umożliwiającej takie działania.
W ciągu ostatnich lat można było odnieść wrażenie, że wiele wysiłku wkładano raczej w to, żeby omijać system kwalifikowanych certyfikatów, niż żeby rzeczywiście rozwinąć elektroniczny dostęp do czynności administracyjnych. Tymczasem przy obecnym stanie technologii certyfikaty kwalifikowane są najlepszym mechanizmem uwierzytelnienia osoby podpisującej dokument. System kwalifikowanych certyfikatów jest zdecydowanie popierany przez Unię Europejską w dyrektywach i decyzjach Komisji Europejskiej, jako jedyny funkcjonujący w praktyce (choć nie bez oporów) mechanizm oferujący interoperacyjność, czyli możliwość zdalnego współdziałania podmiotów funkcjonujących w różnych krajach, w odmiennych systemach prawnych i posługujących się różnymi narzędziami informatycznymi.
Powstał mit, że system podpisów kwalifikowanych jest drogi i nieużyteczny. Być może to była prawda na początku jego funkcjonowania - przez wiele lat w Polsce były tylko 3 centra kwalifikowane. W celu nabycia certyfikatu trzeba było się umawiać z wielotygodniowym wyprzedzeniem, a sam proces wystawiania certyfikatu trwał godzinę. Obecnie jest 5 kwalifikowanych centrów, a - przynajmniej u nas w CenCert - system działa tak, że można przyjść "z ulicy" do dowolnego z naszych punktów rejestracji (proponujemy wcześniejszą rejestrację przez WWW, ale nie jest to wymagane) i po 10 minutach wyjść z działającym kwalifikowanym certyfikatem. Wszystko w cenie 5 zł miesięcznie brutto. Obecnie nabycie kwalifikowanego certyfikatu nie musi już być ani uciążliwe, ani drogie.
Byłoby wspaniale, gdyby przy okazji informatyzacji organów administracji nastąpiła zmiana podejścia i rzeczywiście zwiększono obywatelom oraz przedsiębiorcom dostępność zdalnego załatwiania wszelkich spaw w urzędach. A najlepszym sposobem potwierdzenia tożsamości na odległość jest podpis kwalifikowany. I jeśli tylko będzie po co go kupić (w sensie dostępności usług), to będzie on chętnie kupowany.
@RY1@i02/2011/244/i02.2011.244.21400070n.101.jpg@RY2@
Jacek Pokraśniewicz, prezes zarządu Enigma Systemy Ochrony Informacji
@RY1@i02/2011/244/i02.2011.244.21400070n.102.jpg@RY2@
Rozmawiał Krzysztof Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu