Państwa w drodze do wersji 2.0
Nie ma jednego gotowego przepisu na sprawną e-administrację. Rozwiązania, które sprawdziły się w jednym państwie, w innych okazują się klapą. Polskie problemy na tym tle wcale nie są wyjątkowe. Najwyższa pora więc, byśmy zaczęli się uczyć na cudzych błędach
W Danii e-administrację rząd zbudował razem z bankami, a obywatel ma jedno hasło do konta oraz dowolnych usług świadczonych przez państwo. Korea Południowa już w 2003 roku obiecała, że dzięki informatyzacji obywatele będą nie więcej niż trzy razy w roku musieli osobiście fatygować się do urzędów. Z kolei prezydent Barack Obama właśnie zarządził, by w ciągu roku każda instytucja publiczna przedstawiła propozycję dwóch mobilnych usług dla obywateli. Wydawać by się mogło, że wystarczy dobry plan, odpowiednio duży budżet i nie powinno być żadnych problemów z unowocześnieniem administracji. Bo technologia dostępna jest już od lat. Ale jednak obok sukcesów równie często pojawiają się wielkie informatyzacyjne porażki. I to w najbardziej rozwiniętych państwach.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.