Szkoda żegnać doświadczonych włodarzy
W sporcie, ale nie tylko, mawia się, że nie kopie się leżącego. Przegrana w wyborach prezydenckich dla Rafała Trzaskowskiego była bolesnym ciosem. Można tylko apelować do Karola Nawrockiego, aby nie wymierzał mu kolejnego ciosu i podpisał nowelizację, która zniesie dwukadencyjność w samorządach. Inaczej będzie to techniczny nokaut dla prezydenta Warszawy w ostatniej prawem dopuszczalnej kadencji.
Kilka dni przed II turą w sieci pojawił się wysyp artykułów o tym, kto przejmie fotel prezydenta Warszawy, gdy Rafał Trzaskowski przeprowadzi się już do Pałacu Prezydenckiego. On sam wczoraj przed kamerami ogłosił, że dokończy kadencję w warszawskim ratuszu, której zostało blisko cztery lata. Co dalej z karierą, której zwieńczeniem miała być prezydentura kraju?
W 2018 r. Zjednoczona Prawica uchwaliła przepisy, które wydłużają samorządowcom kadencje z czterech do pięciu lat. Dodatkowo przesądzono, że kadencja np. wójta w danej gminie może trwać od 2018 r. maksymalnie dwie kadencje. Jeśli ten przepis nie zostanie uchylony, w kolejnych wyborach samorządowych w 2029 r. wielu włodarzy, w tym Rafał Trzaskowski, nie będzie już mogło ubiegać się o kolejną kadencję na dotychczasowym stanowisku. Jacek Karnowski, były prezydent Sopotu, miał nadzieję, że przy współpracy z prezydentem Trzaskowskim ograniczenie szybko da się znieść. Ale prezydent Nawrocki te nadzieje rozwiał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.