Albo kasa, albo nici z Przyjaźni. Gmina blokuje budowę ropociągu. Zgodnie z prawem
Autostrady, rurociągi gazowe i naftowe, linie wysokiego napięcia - strategiczne inwestycje planowane przez rząd, warte grubo ponad 70 mld zł - mogą być blokowane przez gminy. Lokalne władze znalazły świetną broń - prawo do uchwalania planu zagospodarowania przestrzennego.
Autorem niebezpiecznego precedensu stała się niewielka gmina Wieliszew.
Większość gmin w Polsce takiego planu nie ma. A bez niego inwestor nie dostanie pozwolenia na budowę. Przekonało się o tym Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych, które buduje III nitkę ropociągu Przyjaźń. To inwestycja strategiczna z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego państwa. To właśnie I i II nitką rurociągu płynie do Polski i Niemiec rosyjska ropa naftowa, w którą zaopatrują się nie tylko rafinerie w Płocku i Gdańsku, ale także niemieckie zakłady w Schwedt i Leunie. Ponieważ obecnie wykorzystywane rurociągi są już bardzo stare, państwowy PERN zdecydował o budowie trzeciego.
Aby inwestycję tanio i sprawnie zrealizować, trasę nowej magistrali wytyczono w tej samej linii co poprzednich dwóch ropociągów - z Adamowa przy granicy z Białorusią do Plebanki pod Płockiem. Z planowanych 232 km III nitki PERN wybudował 170 km. Prace zatrzymały się na gminie Wieliszew, gdzie miał zostać położony 10-km odcinek.
PERN nie może budować, bo w tej części gminy nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP). Z 25 jednostek samorządowych, na których terenie układany jest rurociąg, jedynie Wieliszew nie wprowadził trzeciej nitki Przyjaźni do MPZP gminy. Poprzedni wójt nie przedłożył radzie gminy do przyjęcia przygotowanego już od bardzo dawna planu, a nowy wójt podjął raz taką próbę, ale - jak twierdzi - rada zdjęła uchwałę z porządku obrad. Kolejnej próby nie podjął i nie wiadomo, czy się na nią zdecyduje. Dlaczego?
Chodzi o pieniądze, które gmina, a dokładnie jej mieszkańcy, miałaby dostać od inwestora w ramach odszkodowania. Waldemar Kownacki, wójt Wieliszewa, deklaruje jednak gotowość do rozmów z PERN-em. Inwestor nie chce jednak płacić odszkodowań, bowiem - jak twierdzi - rurociąg idzie w tzw. śladzie poprzednich dwóch nitek i nie ma podstaw prawnych do tego, by ponownie wypłacać zadośćuczynienie. Mieszkańcy Wieliszewa zapewniają jednak, że gdy kilkadziesiąt lat temu budowano pierwsze dwie nitki, nie dostali odszkodowań za obniżenie wartości działek.
Teraz stawiają więc warunki i mają świetną broń. - Nie ma obowiązku ustawowego, by na terenie całej gminy był plan zagospodarowania przestrzennego - tłumaczy Waldemar Kownacki.
Impas trwa już wiele miesięcy. Tymczasem, jeżeli do końca tego roku inwestycja na terenie Wieliszewa nie ruszy, będą poważne opóźnienia w harmonogramie realizacji wartego 0,8 mld zł ropociągu. - Pociągnie to za sobą wielomilionowe straty - ostrzegają w PERN-ie.
Prawnicy twierdzą, że choć teoretycznie są możliwości przełamywania tego typu blokad, to w praktyce nie ma większych szans, by wygrać z gminą. Zwłaszcza jeśli rurociąg ma biec przez tereny rolne lub leśne, dla których nie ma planu zagospodarowania przestrzennego.
@RY1@i02/2010/125/i02.2010.125.000.002a.001.jpg@RY2@
Fot. Materiały prasowe
Wójt Waldemar Kownacki skutecznie blokuje budowę
Michał Duszczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu