Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd

Sąd zdecyduje o prezydencie Wałbrzycha

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Proces, który może zdecydować o powtórzeniu wyborów na prezydenta Wałbrzycha, rozpoczyna się dziś przed sądem w Świdnicy. Niezależnie od sądu miejscowa prokuratura gromadzi coraz więcej dowodów, że na zlecenie miejscowej Platformy kupowano głosy wyborców.

- Wałbrzych to nie Białoruś - skandowali uczestnicy wczorajszej pikiety przed wałbrzyskim ratuszem.

Kandydat Platformy Piotr Kruczkowski mimo drugiego miejsca w pierwszej turze w drugiej pokonał rywala z lewicy Mirosława Lubińskiego o zaledwie 325 głosów. Sygnały, że może dojść do korupcji wyborczej, tuż przed pierwszą turą dotarły do Patryka Wilda, innego ze startujących polityków. - Poinformowałem o tym Centralne Biuro Antykorupcyjne - przyznaje Wild.

CBA potraktowało poważnie sygnał. Agenci dyskretnie obserwowali przebieg II tury wyborów. Ze zgromadzonych przez nich materiałów wynika, że działacze PO kupowali głosy wyborców. Objeżdżali najbiedniejsze dzielnice miasta i proponowali 20 zł za oddanie głosu na wskazanego przez nich kandydata. Wyniki pracy funkcjonariuszy CBA trafiły do prokuratury okręgowej w Świdnicy, która wszczęła w tej sprawie śledztwo.

- Nie może tak być, że w demokratycznym kraju wygrywa ten, kto ma więcej pieniędzy - komentuje Wild, który równocześnie zwrócił się do sądu o ponowne przeliczenie głosów w wyborach lub nakaz ich powtórzenia.

Tego samego chce również kandydat lewicy Mirosław Lubiński. Złożył on wniosek o unieważnienie II tury wyborów na prezydenta Wałbrzycha. - Najwięcej głosów nieważnych z powodu skreślenia obu kandydatów oddanych zostało w komisjach, w których mój konkurent ze mną przegrywał. W pozostałych kilkudziesięciu takie przypadki praktycznie się nie zdarzały - tłumaczy swój wniosek.

Jeśli świdnicki sąd uzna, że wybory zostały sfałszowane oraz że zakres nieprawidłowości mógł zdecydować o ich wyniku, może nakazać powtórzenie głosowania.

Kodeks karny za tzw. korupcję wyborczą w art. 250 przewiduje karę od trzech miesięcy do nawet pięciu lat więzienia. Wyjątkowość tego przestępstwa polega na tym, że to funkcjonariusz publiczny oferuje korzyść w zamian za poparcie dla siebie, a obywatel ją przyjmuje. Zgodnie z praktyką nie musi to dotyczyć gotówki. Przychylność wyborców można zdobywać np. biesiadami z darmowym jedzeniem i alkoholem.

ZIR

Robert Zieliński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.