Dziennik Gazeta Prawana logo

Duopolis to nasza wielka szansa

3 lipca 2018

Zrewitalizujemy nasze miasto, stać nas na to - zapowiada Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi

Jak się pani czuje jako prezydent dużego, ale wyludniającego się miasta?

Tak samo jak prezydenci większości dużych miast w Polsce. Poza Warszawą i Krakowem prognozy dla wszystkich miast zapowiadają, że będą się wyludniać. Ale - jak w przypadku Łodzi - często nie jest to proces ucieczki, lecz przeprowadzki poza granice administracyjne do obwarzanka wokół miasta. Oprócz tego od dwóch lat mamy dodatnie saldo migracji wśród młodych ludzi. W sumie Łódź nie traci jako aglomeracja.

Czyli demografia to nie problem. Nie ma przeprowadzki do Warszawy?

Na pewno jakaś część mieszkańców wyjechała, np. do Anglii. Ale nadal mają tu mieszkania i część z nich wraca, gdy zarobi. Jeśli chodzi o Warszawę i nowe połączenie autostradą, to gdy dobudujemy dojazdy od strony miasta i zakończymy remont połączenia kolejowego, dojazd z centrum Łodzi do centrum Warszawy będzie trwał godzinę. Można się spodziewać, że ci, którzy wynajmują mieszkanie w Warszawie, znów poszukają mieszkania w Łodzi. Fajnie będzie mieszkać w spokojnym, wygodnym mieście, gdzie centrum można obejść na piechotę, a pracować i zarabiać w Warszawie.

Komunikacyjne zbliżenie między Warszawą a Łodzią jest szansą, a nie przekleństwem?

Tak, podobnie jak dla Warszawy. 1,7 mln mieszkańców to nie jest potencjał porównywalny z Rzymem, Paryżem czy Madrytem. Ale jeśli chcemy konkurować z metropoliami europejskimi, duopolis, jakie mogą utworzyć Warszawa i Łódź, już taką szansę daje.

Czy w tym scenariuszu Łodzi nie przypadnie rola umownego Ursynowa, czyli sypialni?

Nie boję się o to. W ciągu 10-15 lat tereny wokół autostrady spowodują, że oba miasta zaczną się zrastać.

Wielu kandydatów na prezydenta Łodzi stawia postulat rewitalizacji. Czy miasto na to stać?

Oczywiscie, że tak. Po wielu latach, gdy Łódź nie mogła liczyć na wsparcie rządowe, dzięki moim staraniom, ale także kolegów ze Śląska, udało się przekonać stolicę, że takie miasta, jak Bytom, Wałbrzych czy Łódź, nie poradzą sobie bez narodowego programu rewitalizacji. Będzie on kosztował 25 mld zł, z czego 5 mld zł może przypaść Łodzi. Choć problemy we wszystkich miastach nim objętych są identyczne, w naszym ich skala jest największa. Śródmieście w Łodzi jest dwa razy większe niż krakowskie i trzy razy większe niż poznańskie.

Jeden z pani konkurentów proponuje, by osoby, które wskażą pustostany, mogły je wyremontować i w nich mieszkać, a wartość remontu odliczać od opłat.

To nierealne, bo to nie jest kwestia remontu pojedynczych mieszkań, lecz całych kamienic. Nikt nie założy dla siebie pionu kanalizacyjnego, wodociągowego czy ogrzewania. W wielu budynkach nie ma mediów, a toalety są wspólne. Rewitalizacja nie polega na kładzeniu tynków, ale kompleksowym wprowadzeniu takiej infrastruktury dla budynków. To będzie przebudowa całych kwartałów. Remont budynku to koszt często przekraczający kilka mln zł.

Jaki będzie wkład miasta?

Negocjacje trwają, ale dążymy do tego, by wyniósł 15 proc. przy 85-proc. dofinansowaniu.

Łódź to miasto z największym budżetem obywatelskim. Jakie profity przynosi ta polityka?

Jednym z naszych problemów była utrata wiary mieszkańców w miasto. Łodzianie przestali wierzyć, że władze mogą dla nich zrobić coś pozytywnego. Duże inwestycje dają szanse na rozwój, ale ważne, by ludziom żyło się wygodnie. Wnioski złożone przy okazji pierwszego budżetu obywatelskiego opiewały na 600 mln zł. Teraz widać, że dany chodnik to nie chodnik, który wybudował urząd, ale który wywalczyli mieszkańcy. Oni już inaczej na niego patrzą. W zeszłym roku na projekty z budżetu zagłosowało 130 tys. mieszkańców, w tym - blisko 175 tys.

Jakie jeszcze problemy miasta mogłaby pani wymienić?

Na pewno skala inwestycji powoduje wiele utrudnień, mieszkańcy są nimi zmęczeni. Ale ta główna fala zaczyna się powoli kończyć. Innym problemem jest walka z niesprawiedliwymi stereotypami dotyczącymi Łodzi: że to zrujnowane, biedne miasto, z którego uciekają mieszkańcy. Mamy lepszą prasę za granicą niż w kraju. Chcemy to zmienić. Należymy np. do najbezpieczniejszych miast w kraju, co pokazują statystyki, a mimo to mieszkańcy mają niskie poczucie bezpieczeństwa.

Jak zamierza je pani zwiększyć?

Prowadzimy takie działania. Rozstrzygnęliśmy przetarg na monitoring ścisłego Śródmieścia. Potem będziemy go rozbudowywać. Duża liczba zrujnowanych kamienic powoduje uczucie niepokoju wśród ludzi. Mają to zmienić rewitalizacja i systematyczna rozbudowa oświetlenia ulic.

Jednym z bardziej popularnych postulatów w tej kampanii jest obniżka cen biletów na komunikację miejską...

Łódź już ma najtańsze bilety okresowe w Polsce, a na czas remontów wydłużyliśmy czas ważności biletów jednorazowych z 20 do 40 minut. Komunikacja wymaga wielu zmian, remontujemy torowiska, które były w tragicznym stanie, zakupiliśmy 150 nowych autobusów, jesteśmy w trakcie zakupów nowych tramwajów. Tego nie zrobi się z niczego, dlatego wpływy z biletów muszą być jednym z elementów miejskiego budżetu. W tej samej cenie będziemy mieli lepszą jakość.

Konkurenci

(KWW Łodzianie bez Partii), (KWW Johna Godsona), (PiS), (PSL), (KWW Bezpartyjny Blok Piotra Misztala), (KWW CGP-V4W!), (SLD Lewica Razem), (niezależna, popierana przez Kongres Nowej Prawicy).

@RY1@i02/2014/213/i02.2014.213.000000800.802.jpg@RY2@

MATERIAŁY PRASOWE

Hanna Zdanowska (PO) urodzona w 1959 r. W latach 2007-2010 posłanka na Sejm. Prezydentem Łodzi jest od 2010 r. W drugiej turze zdobyła wówczas 60,6 proc. głosów i wygrała z Dariuszem Jońskim

Rozmawiał Grzegorz Osiecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.