Nowa moda: kampania przed kampanią
Wybory do samorządów nie zostały jeszcze ogłoszone, a kandydaci już się reklamują. I tym samym narażają prokuratorom
Samorządy będziemy wybierać dopiero w połowie listopada, ale w niektórych miastach już ruszyła polityczna rywalizacja. W odpowiedzi na szykowane przez obecnie rządzących plany otwarć nowych inwestycji czy patronaty nad ważnymi kulturalnymi imprezami ich rywale odpalają własne "niewyborcze" kampanie. Są nawet tacy ryzykanci, którzy wywieszają na ulicach wielkie plakaty ze swoją podobizną.
Na taki krok zdecydował się m.in. Piotr Guział, burmistrz warszawskiego Ursynowa i inicjator referendum w sprawie odwołania prezydent miasta Hanny Gronkiewicz-Waltz. W rozmowie z DGP przekonuje on, że na plakatach nie występuje jako kandydat, ale jako lider Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej. - Co innego, gdybym wprost informował, że kandyduję. Promujemy sposób myślenia o mieście, który definiuje hasło: "Miasto społeczne Warszawa" - twierdzi. Zdaniem Guziała problem nie leży w plakatach, ale w regulacjach wyborczych. - Przepisy dotyczące wyborów są sformułowane w sposób gangsterski, bo zamykają drogę innym podmiotom, zwłaszcza pozarządowym, a promują partie polityczne z wielkimi budżetami - tłumaczy.
Falstart wyborczy popełnił też potencjalny rywal prezydenta Majchrowskiego w Krakowie Sławomir Ptaszkiewicz. Bannery z jego podobizną i napisem: "Sławomir Ptaszkiewicz, kandydat na prezydenta", krążą po internecie. Co ciekawe, drobnym drukiem pod twarzą kandydata i hasłem napisano, że o jego starcie informuje nas Korporacja Samorządowa im. Józefa Dietla.
Politycy obecnie mający władzę w samorządach też już przystąpili do walki o naszą przychylność. Tyle że szukają bardziej zawoalowanych sposobów. Tłumaczenie jest najczęściej to samo - to nie agitacja, lecz informowanie o sprawach miasta.
Prezydent Gorzowa Wielkopolskiego Tadeusz Jędrzejczak poinformował w ten sposób 1200 rodzin o działaniach miasta w zakresie rewitalizacji, a prezydent Płocka Andrzej Nowakowski pochwalił się planowanym na wrzesień zakończeniem ważnego remontu al. Armii Krajowej.
W niektórych miastach w roku wyborczym wzrosły wydatki na promocję. Wrocław chce w tym roku wydać 7,6 mln zł, choć dwa lata temu (rok Euro 2012) wystarczało mu niecałe 5 mln zł. Białystok planuje wydatki na poziomie ok. 5,8 mln zł - o 2,8 mln zł więcej niż przed rokiem. Z kolei w Opolu, którego aktualny prezydent akurat nie wystartuje w najbliższych wyborach, wydatki promocyjne są symboliczne - ponad 260 tys. zł. Jeszcze w 2011 r. miasto przeznaczyło na nie prawie 1,3 mln zł.
Warszawski ratusz nie pochwalił się nam swoimi wydatkami. Ale od jednego z urzędników słyszymy, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie musi wiele wydawać, bo w przeciwieństwie do innych włodarzy ma asa w rękawie w postaci II linii metra. - Wystarczy, że będzie dużo mówić o tym, co właśnie robi, oraz że inwestycja zakończy się przed wyborami - podkreśla nasz rozmówca.
Na problem przedwczesnej kampanii wyborczej kilka tygodni temu uwagę zwróciła rzecznik praw obywatelskich Irena Lipowicz w wystąpieniu do przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej. Jej zdaniem to próba ominięcia limitów wydatków i procedur zapewniających jawność finansowania kampanii. Z odpowiedzi do RPO wynika jednak, że PKW jest w tej sprawie bezradna. "[...] inicjatywy takie stanowią naruszenie przepisów prawa, jednakże organy wyborcze nie mają środków innego oddziaływania niż oświadczenia i apele. Ponadto z tą działalnością wiążą się określone wydatki pozostające w istocie poza kontrolą organu wyborczego" - odpisał przewodniczący PKW Stefan J. Jaworski.
Prostego rozwiązania problemu nie widzą eksperci od marketingu. - W praktyce nie da się jasno wskazać granicy między marketingiem a przedwyborczą agitacją. W dodatku sprawa inaczej wygląda, gdy pieniądze pochodzą ze środków publicznych czy np. jakiegoś stowarzyszenia i jego składek członkowskich - tłumaczy Robert Stępowski, ekspert ds. marketingu terytorialnego.
Zgodnie z przepisami kampanię wyborczą rozpocząć można dopiero po zarządzeniu wyborów. A to jeszcze nie nastąpiło. Jak usłyszeliśmy nieoficjalnie w Krajowym Biurze Wyborczym, przypadki prowadzenia przedwczesnej kampanii wyborczej to "temat dla prokuratora". Czy to oznacza, że Guziałowi i innym grozi trafienie przed oblicze śledczych i np. grzywna? Nie, dopóki ktoś "obrażony ich agitacją" nie złoży zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. - Ale każdy, kto takie uzasadnione podejrzenie ma, może złożyć doniesienie - kwituje Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
PRAWO
Premier zarządzi, kiedy będzie można zacząć agitować
Zgodnie z art. 104 kodeksu wyborczego kampania wyborcza rozpoczyna się z dniem ogłoszenia aktu właściwego organu o zarządzeniu wyborów i kończy na 24 godziny przed dniem głosowania. - Wybory będą musiały zostać zarządzone między 21 lipca a 21 sierpnia 2014 roku - poinformował nas Tomasz Gąsior z Krajowego Biura Wyborczego (KBW).
To prezes Rady Ministrów, po zasięgnięciu opinii PKW, w drodze rozporządzenia wyznacza datę wyborów oraz określa dni, w których upływają terminy wykonania czynności wyborczych przewidzianych w kodeksie.
Rozporządzenie podaje się niezwłocznie do publicznej wiadomości i ogłasza w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej najpóźniej w 80. dniu przed dniem wyborów.
Samo finansowanie samorządowej kampanii wyborczej podlega ścisłym regulacjom zawartym w kilku aktach prawnych. Są to:
● kodeks wyborczy (m.in. w zakresie zasad pozyskiwania przychodów, dokonywania wydatków i prowadzenia gospodarki finansowej przez komitety wyborcze),
● ustawa z 27 czerwca 1997 r. o partiach politycznych (m.in. źródła finansowania partii politycznych oraz tworzenie i funkcjonowanie funduszu wyborczego partii),
● rozporządzenie Ministra Finansów z 12 września 2011 r. w sprawie rejestru zaciągniętych kredytów oraz rejestru wpłat prowadzonych przez komitety wyborcze,
● rozporządzenie ministra finansów z 19 września 2011 r. w sprawie sprawozdania finansowego komitetu wyborczego,
● ustawa z 29 września 1994 r. o rachunkowości,
● rozporządzenie ministra finansów z 15 listopada 2001 r. w sprawie szczególnych zasad rachunkowości dla niektórych jednostek niebędących spółkami handlowymi, nieprowadzących działalności gospodarczej.
@RY1@i02/2014/127/i02.2014.127.00000050a.809.jpg@RY2@
@RY1@i02/2014/127/i02.2014.127.00000050a.810.jpg@RY2@
Adam Stępień/Agencja Gazeta
Burmistrz Ursynowa ma już billboardy w całej Warszawie
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu