Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

W Warszawie afera goni aferę

27 czerwca 2018

Samorząd przejął już 33 nieruchomości, ratując je przed dziką reprywatyzacją. Wkrótce jednak może wybuchnąć kolejna afera dotycząca planów miejscowych dla centrum miasta

Władze stolicy, regularnie punktowane przez komisję weryfikacyjną ds. reprywatyzacji, po latach zaniedbań starają się wyjść z całej sytuacji z twarzą. Sposobem na to ma być wyjaśnianie stanu prawnego stołecznych kamienic śpiochów, czyli nieruchomości, wobec których kilkadziesiąt lat temu zgłoszono roszczenia, ale nikt się nimi realnie nie zainteresował.

Jak dotąd ratusz opublikował ogłoszenia co do 137 z nich, w siedmiu transzach. Potencjalni spadkobiercy mają teraz trzy miesiące na udowodnienie swoich praw. Jeśli tego nie zrobią, kamienice przejdą na własność miasta lub Skarbu Państwa. Taką procedurę przewiduje mała ustawa reprywatyzacyjna, obowiązująca od nieco ponad roku.

Z informacji uzyskanych przez DGP w ratuszu wynika, że 33 nieruchomości z pierwszej transzy, wobec których nie zgłoszono żadnych roszczeń, są już całkowicie od nich wolne.

Działania władz miasta w sprawie reprywatyzacji nie oznaczają jednak końca rozliczeń w stolicy. Wczoraj CBA zatrzymało kolejne trzy osoby, w tym byłego dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej Grzegorza M. Chodzi o sprawę dawnej Chmielnej 70.

Na horyzoncie jest już jednak kolejna afera związana ze stołecznymi gruntami. Mowa o uchwalanym od siedmiu lat planie miejscowym dla części Śródmieścia, zakładającym kilkumiliardowe inwestycje. Choć jeszcze nigdy nie był tak blisko przyjęcia, sprawa ponownie w dziwny sposób nie może zostać ostatecznie załatwiona. Powód? Skomplikowana gra interesów różnych grup. Części inwestorów zależy, by wciąż budować w sposób nieprzejrzysty i przypadkowy w oparciu o warunki zabudowy. Popularne WZ-tki to patologia porównywalna z dziką reprywatyzacją: warunki wydawane są często osobom, które potem wielokrotnie je zmieniają, uzyskując ostatecznie znacznie korzystniejsze pozwolenia na budowę niż w oparciu o pierwotne założenia. Przez to powstają budynki większe i dające wyższy zysk, choć niepasujące do okolicy.

- Brak planów miejscowych to skandal. Przez to deweloperzy układają miasto pod potrzeby swoje, a nie zwykłych ludzi. Przez brak planów powstały takie potworki jak "Mordor" przy ul. Domaniewskiej, gdzie nie ma godziny bez korków. Brak planów sprzyja korupcji - mówi Grzegorz Gruchalski z Warszawskiego Forum Samorządowego.

Dziś 60 proc. decyzji inwestycyjnych w Warszawie jest wydawanych na podstawie planów. Ale mimo to uchwalenie kluczowego dokumentu dla Warszawy odsuwa się w czasie. A4

Tomasz Żółciak

tomasz.zolciak@infor.pl

@tzolciak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.