PiS się wystraszył, sitwa zostaje
Werble zagrały, zaśpiewano pieśń radości, wójtowie i burmistrzowie odetchnęli z ulgą. Jarosław Kaczyński padł. Pod naciskiem samorządowców, także z własnej partii, wycofał się z wprowadzenia wstecznej kadencyjności w samorządach. Demokracja górą. Czyżby? Jak każdy polski problem, i ten wtłoczyliśmy w polsko-polską wojnę. Kto pisior - ten za, kto platfus - przeciwko. A przecież jak zwykle sprawa jest bardziej skomplikowana. Dwukadencyjność nie rozwiązałaby wszystkich problemów samorządu, ale ograniczyła te najistotniejsze - nepotyzm i stagnację. Bo w wielu samorządach naczelna zasada brzmi: trwać.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.