KBW: Brak porozumień nie zdezorganizuje ani wyborów, ani pracy urzędników wyborczych
Konfliktów z gminami nie brakuje
Już wkrótce korpus urzędników oddelegowanych przez Krajowe Biuro Wyborcze (KBW) rozpocznie pracę w urzędach gmin. Dla niektórych samorządowców to niemile widziane „ciało obce”, dla innych ciekawy eksperyment. Niestety wszystko wskazuje, że na linii gminy – urzędnicy wyborczy będzie iskrzyć
Z formalnego punktu widzenia urzędnicy wyborczy, którzy zadebiutują przy okazji jesiennych wyborów samorządowych, jeszcze nie mogą rozpocząć pracy. Najpierw ruch musi wykonać premier Mateusz Morawiecki i zarządzić termin wyborów (do zamknięcia tego wydania jeszcze tego nie zrobił), bo zgodnie z art. 191c ust. 2 znowelizowanego przez PiS kodeksu wyborczego urzędnicy wyborczy wykonują swoje zadania „od dnia zarządzenia właściwych wyborów do dnia rozstrzygnięcia protestów wyborczych oraz w innych sytuacjach, gdy jest to konieczne”. Okazuje się jednak, na co uwagę zwrócili samorządowcy, że nie każda wybrana przez KBW osoba zdaje sobie z tego sprawę. Niektórzy urzędnicy wyborczy – jak wynika z relacji ZMP z czerwcowego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu – wkroczyli już do urzędów gmin. Co więcej, jeden z nich „(…) po przyjściu do urzędu spytał, gdzie jest jego pokój i samochód?”. I choć uczestnicząca w posiedzeniu szefowa KBW Magdalena Pietrzak wyjaśniała, że „gmina zapewnia transport urzędnikom wyborczym tylko w zakresie, jaki jest możliwy i tylko w związku z wykonywaniem czynności wyborczych”, samorządowców do końca nie uspokoiła. Bo – jak wyjaśniają włodarze – sformułowanie „w zakresie, jaki jest możliwy” jest nieostre i może rodzić konflikty. Chociażby we Wrocławiu, który planuje urzędnikom wyborczym zamiast kluczyków do aut wręczyć karty na komunikację miejską. Tymczasem problem z udostępnieniem służbowych pojazdów zdaje się być wierzchołkiem góry lodowej. Niektóre jednostki bowiem konsekwentnie odmawiają podpisania z KBW porozumień określających warunki organizacyjno-administracyjne i techniczne obsługi urzędników wyborczych oraz zasady pokrywania kosztów ich działania.
Odpowiedzialni za przygotowanie głosowania
Urzędników wyborczych powołuje na sześć lat szef KBW. Taką funkcję w danej gminie może co do zasady objąć osoba, która w niej nie pracuje i nie mieszka (nie figuruje w spisie stałych wyborców), ma wyższe wykształcenie i jest (a po najnowszej nowelizacji k.w. także była) pracownikiem urzędu samorządowego lub rządowego. Nie może też należeć do partii politycznej. Urzędnik wyborczy odpowiada za przygotowanie wyborów. Do jego zadań należy także organizowanie i prowadzenie szkoleń dla członków komisji, druk i dostarczanie kart do głosowania czy nadzór nad zapewnieniem warunków pracy komisji obwodowych. Urzędników miało być początkowo ponad pięć tysięcy, jednak ze względu na niewielką liczbę chętnych liczbę tę zmniejszono do 2595: w efekcie w miastach do 50 tys. mieszkańców – będzie po jednym komisarzu, a w większych więcej – np. w Łodzi pięciu. W minioną środę brakowało jeszcze 167 urzędników. Powołane osoby tworzą korpus urzędników wyborczych. ©℗
Obawy o współpracę
– Dochodzą do mnie sygnały, że mogą się zdarzać sytuacje, w których gminy w różny sposób mogą utrudniać pracę urzędnikom wyborczym – nie kryje swoich obaw szef Państwowej Komisji Wyborczej Wojciech Hermeliński. Ma je także mec. Maciej Kiełbus z Kancelarii Ziemski& Partners, który stwierdza, że ze strony samorządowców nie należy się spodziewać nadmiernej ekscytacji, jeśli chodzi o podejmowanie współpracy z urzędnikami wyborczymi. – Nie są to osoby z danego urzędu gminy, a więc w pewnym sensie rzeczywiście są ciałem obcym – stwierdza prawnik. Jego zdaniem główną przyczyną nieufności ze strony samorządowców jest to, że kompetencje urzędników nie do końca są dla nich jasne. – Jeśli wybory zostaną zorganizowane sprawnie, eksperyment zostanie przez wszystkie strony uznany za udany i wszyscy będą zadowoleni. Ale jeśli coś nie zafunkcjonuje, wtedy zacznie się wzajemne rozliczanie i przypisywanie win – mówi. I na nic zdadzą się porozumienia, które obecnie są zawierane przez KBW z wójtami, burmistrzami i prezydentami miast. – Kluczowe jest bowiem rozstrzygnięcie, kto i za co odpowiada w kontekście zadań związanych z wyborami. KBW nadal bowiem twierdzi, że za wszystko odpowiadają gminy, a urzędnik wyborczy jest łącznikiem z innymi podmiotami pracującymi pry wyborach. Ale to jest bardzo duży poziom ogólności. Czy w tej sytuacji należy się dziwić, że mam obawy, jak organizacja wyborów będzie wyglądała w praktyce. Przecież tuż przed wyborami, a także w czasie ich trwania do załatwienia będzie wiele spraw organizacyjnych, jak chociażby dowiezienie do lokali wyborczych kart do głosowania – zauważa mec. Kiełbus.
Kto je dowiezie, jeśli na linii gmina – urzędnik wyborczy dojdzie do poważnych zgrzytów? – Za realizację obowiązków urzędników wyborczych i zadań gmin wynikających z kodeksu wyborczego odpowiada Krajowe Biuro Wyborcze – usłyszeliśmy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Natomiast szefowa KBW stwierdza, że zadania związane z organizacją i przeprowadzeniem wyborów w terenie zawsze wykonywały samorządy i nic w tym zakresie się nie zmieniło. Jej zdaniem zamieszanie wokół powstania korpusu urzędników wyborczych jest zupełnie niepotrzebne (więcej patrz: rozmowa).
Recepta na chaos
Zupełnie innego zdania są samorządowcy. Grzegorz Kubalski, ekspert Związku Powiatów Polskich, twierdzi, że nie było żadnego racjonalnego powodu tworzenia korpusu urzędników wyborczych mających odpowiadać za organizację wyborów na terenie konkretnej gminy, którzy jednocześnie nie są związani z nią w jakikolwiek sposób. – Urzędnik wyborczy wykonuje przede wszystkim działalność organizacyjno-techniczną, a zatem możliwości jego skutecznego wpłynięcia na wyniki wyborów w sensie trudnego do podważenia na drodze protestu wyborczego są po prostu żadne – mówi Kubalski. – Prawodawca wbrew racjonalności postanowił jednak inaczej. Szkoda tylko, że zrobił to bez wyobraźni. Zaproponował odrębną administrację wyborczą, która nie jest w stanie zrealizować swoich zadań bez aktywnego udziału administracji samorządowej. Jest to doskonały przepis na chaos – podkreśla.
Jego zdaniem można było temu zaradzić, określając jasno i klarownie wzajemnie obowiązki w aktach prawa powszechnie obowiązującego. Tyle że, jak zauważa ekspert, to nie nastąpiło, bo zakres zadań obsługi urzędnika wyborczego ma być określony w ramach indywidualnych porozumień administracyjnych. –Indywidualnych jedynie w sensie stron, bo na razie forsowane jest rozwiązanie polegające na przyjęciu jednolitego wzoru porozumienia w skali kraju. Wzór jest na tyle ogólny, że niektóre gminy mają obiekcje przed jego podpisaniem. Spodziewam się, że porozumienia ostatecznie zostaną podpisane, ale ich sprawna realizacja będzie zależała od dobrej woli obu stron. W przypadku braku zdolności do dyplomatycznego ułożenia wzajemnych relacji nie mogę wykluczyć wybuchu i eskalacji konfliktu. Konfliktu, którego nikt nie będzie w stanie szybko rozwiązać – gdyż ani wojewoda, ani komisarz wyborczy nie mają podstawy prawnej do interwencji w sposób obsługi urzędnika wyborczego – mówi Kubalski.
O ile to będą konflikty sporadycznie występujące w skali kraju, to wybory bez problemów uda się przeprowadzić. Jeśli natomiast spór będzie miał zasięg ogólnopolski, to zdaniem samorządowców może dojść do kolejnej pilnej nowelizacji naprawczej, z których – jak dodają złośliwie – zdominowany przez PiS Sejm zaczyna słynąć.
Ale nawet ci samorządowcy, którzy są otwarci na współpracę, podkreślają, że wiele będzie zależeć od nastawienia urzędników wyborczych, którzy się u nich pojawią. – Organy miasta nie sprawują nadzoru nad pracą urzędników wyborczych i nie zamierzają w żaden sposób ograniczać ich kompetencji. O tym, jak będzie wyglądała współpraca, zadecydują indywidualne cechy charakteru tych osób – mówi Krzysztof Karpieszuk, sekretarz Urzędu Miasta w Białystoku. Zaznacza, że koordynacją współpracy z urzędnikami wyborczymi w Białymstoku będzie się zajmować powołany przez prezydenta miasta pełnomocnik wyborczy.
opinie ekspertów
Brak porozumienia korzystny dla samorządu
dr Magdalena Niziołek radca prawny
Na mocy art. 156 par. 1 zdanie drugie kodeksu wyborczego w powiązaniu ze zdaniem pierwszym tego przepisu zadania wykonywane w zakresie obsługi i techniczno-materialnych warunków pracy obwodowych i terytorialnych komisji wyborczych oraz wykonania zadań związanych z organizacją i przeprowadzeniem wyborów na obszarze gminy, powiatu lub województwa są zadaniami zleconymi JST. Z kolei z art. 187 par. 1 k.w. wynika, że Krajowe Biuro Wyborcze ma obowiązek zapewnić obsługę urzędników wyborczych tylko w sytuacji, gdy niezawarte zostanie porozumienie z organem wykonawczym jst, o którym mowa w art. 191g k.w.
Tak więc należy uznać, że na mocy wspomnianego już art. 156 par. 1 w powiązaniu z art. 191g k.w. obsługa urzędników wyborczych stanowi zadanie zlecone gminy. Na jego wykonanie JST otrzymuje dotację, z której będzie musiała się szczegółowo rozliczyć. Zgodnie bowiem z art. 191 par. 4 „dotacje dla jednostek samorządu terytorialnego na wykonywanie zadań związanych z organizacją i przeprowadzaniem wyborów oraz referendów przekazywane są tym jednostkom przez szefa Krajowego Biura Wyborczego lub działających z jego upoważnienia dyrektorów jednostek organizacyjnych Biura”. Wyżej wymienione stanowisko jest zgodne ze stanowiskiem szefowej KBW, która podkreśliła, że obsługa urzędników wyborczych pozostaje zadaniem zleconym gminy, a w przypadku niepodpisania porozumienia gmina otrzyma środki z obowiązkiem szczegółowego rozliczenia się z przekazanej dotacji. Ze znowelizowanych przepisów kodeksu wynika więc, że JST będzie uczestniczyła w organizacji całego procesu wyborczego, realizując część zadań bezpośrednio na podstawie ustawy jako zadania zlecone (art. 156 par. 1 k.w.), część zaś na podstawie porozumień z szefem KBW, także jako zadania zlecone (art. 191g k.w.).
Powstaje pytanie, jak mają być zapewniane obsługa korpusu urzędników wyborczych oraz warunki pracy, umożliwiające prawidłowe wykonywanie zadań, jeśli nie zostanie zawarte porozumienie? Znowelizowane przepisy nie udzielają niestety w tym zakresie jasnej odpowiedzi. Należałoby jednak przyjąć, biorąc za podstawę zasadę racjonalnego ustawodawcy, że skoro w ustawie dopuszczono możliwość niezawarcia porozumienia pomiędzy JST a szefem KBW, to JST będzie musiała samodzielnie ustalić zakres obsługi urzędników wyborczych, który został zawarty w par. 1 wzoru porozumienia ustalonego przez KBW. Rozwiązanie to może być korzystne dla JST, która będzie miała większą swobodę w ustalaniu zakresu obsługi urzędników wyborczych. ©℗
Oprac. Leszek Jaworski
To na KBW spoczywa obowiązek zapewnienia odpowiedniego zaplecza
dr Mariusz Bidziński radca prawny, wspólnik w kancelarii Chmaj i Wspólnicy Kancelaria Radcowska
O ile w treści przygotowanego projektu porozumienia znajdziemy kwestie wymogów co do zakresu i sposobu współpracy, o tyle brak jest w nim szczegółowych danych, które będą związane z jego faktycznym sposobem realizacji. W szczególności nie sprecyzowano, jakie środki mają być zapewnione, jak i w jakich terminach następować będzie konkretne rozliczenie z tytułu zawartego porozumienia. Samo wskazanie, że środki będą pochodziły z budżetu państwa „w części dotyczącej Krajowego Biura Wyborczego w ramach dotacji przekazywanej przez Delegaturę Krajowego Biura Wyborczego”, jest niewystarczające. Należy pamiętać, że każde porozumienie w zakresie realizacji zadań zleconych z zakresu administracji rządowej musi być sformułowane w sposób precyzyjny. Środki na realizację zadania muszą być przekazane JST w określonej konkretnej wysokości, tak aby uniknąć, co już miało kiedyś miejsce, przesuwania ryzyka realizacji zadań na samorządy. Z drugiej strony można wskazać, że w zakresie realizacji zadań zleconych w trybie art. 191g k.w. pozycję uprzywilejowaną mają jednostki samorządowe. Wynika to z faktu, iż to na Krajowym Biurze Wyborczym spoczywa obowiązek zapewnienia odpowiedniego zaplecza dla urzędników wyborczych, a organy wykonawcze jednostek samorządowych mogą, ale nie muszą w tym uczestniczyć. W przypadku zaproponowania nieodpowiednich warunków finansowych i rozliczeniowych wójt może nie podpisać porozumienia. W takim przypadku KBW będzie miało istotny problem. Artykuł 191g kodeksu wyborczego nie przewiduje bowiem poza właściwymi miejscowo organami samorządu terytorialnego jakiegokolwiek innego podmiotu, z którym szef KBW mógłby zawrzeć takie porozumienie. Skoro zaś ustawa nie przewiduje takiej możliwości, to zawarcie porozumienia z jakimkolwiek innym podmiotem stanowić będzie naruszenie postanowień ustawy i będzie ono nieważne.©℗
Oprac. Leszek Jaworski
Przygotowania już trwają, ale…
Nie wszystkie gminy kontestują porozumienia z KBW. Niektóre już przygotowały pomieszczenia dla urzędników wyborczych. Gorzej z zabezpieczeniem służbowych aut – są tacy, którzy zamierzają wręczyć gościom karty na komunikację miejską
Choć dopiero podpisanie przez premiera zarządzenia w sprawie wyborów umożliwi urzędnikom wyborczym formalne wkroczenie do gmin, nie zmienia to faktu, że samorządy już powinny myśleć o ich przyjęciu i zapewnieniu odpowiednich warunków. Jak im to idzie?
Biurka już stoją, z autami jest różnie
Dla Łodzi wyznaczono pięciu urzędników wyborczych. – W budynku urzędu miasta przy ul. Piotrkowskiej wskazano już dla nich dwa pomieszczenia biurowe o wielkości umożliwiającej realizację zadań. Jeżeli zaistnieje uzasadniona potrzeba, przewiduje się możliwość udostępnienia im samochodu służbowego – informuje Grzegorz Gawlik z łódzkiego magistratu.
Szczecin będzie musiał podjąć trzech urzędników wyborczych. – Planujemy przeznaczyć dla nich pomieszczenie w głównym gmachu urzędu, żeby byli z nami w stałym kontakcie. Będzie ono spełniało normy obowiązujące w urzędzie i zostanie wyposażone jak normalne stanowisko pracy urzędnika – mówi Rafał Miszczuk, pełnomocnik prezydenta miasta Szczecin ds. wyborów.
Pokój dla trzech urzędników zabezpieczono też w Bydgoszczy. – Zlokalizowany jest w jednym z bydgoskich wydziałów urzędu miasta, ale na razie jest pusty. Pomieszczenie będzie się mieścić w sąsiedztwie miejskiej komisji wyborczej, która zazwyczaj ma siedzibę w ratuszu. Transportu oddzielnego nie przewidujemy, ale jeśli będzie taka potrzeba, mamy samochody służbowe, np. na wyjazdy do drukarni czy do lokali wyborczych. Krajowe Biuro Wyborcze mieści się niedaleko, zatem można udać się do niego pieszo – mówi Agnieszka Jędrzejczak, koordynator ds. wyborów w Bydgoszczy.
Sen z powiek samorządowcom spędzają jednak kwestie natury logistycznej. I tak w Katowicach urzędnik, który zgłosi potrzebę skorzystania ze służbowego pojazdu, będzie musiał wziąć pod uwagę zasady obowiązujące w urzędzie miasta. – Auto będzie udostępniane w ramach harmonogramów jazd samochodów służbowych wyznaczonych na dany dzień po zgłoszeniu zapotrzebowania i wskazaniu trasy oraz proponowanego terminu – informuje Krzysztof Kaczorowski z katowickiego magistratu. Dodaje, że osobom wskazanym przez KBW zostanie zapewniona pomoc w zorientowaniu się w urzędzie. – Urzędnicy wyborczy zostaną przeszkoleni w zakresie instrukcji bezpieczeństwa pożarowego, zasad dostępu do pomieszczeń oraz na bieżąco będą im dostarczane materiały biurowe niezbędne do pracy – dodaje Krzysztof Kaczorowski.
Nie wszędzie jednak przygotowania idą gładko. Z problemami, ponoć chwilowo, boryka się np. Olsztyn. – Obecnie analizujemy nasze możliwości i rozważamy, gdzie moglibyśmy zapewnić miejsce – mówi Marta Bartoszewicz, rzeczniczka Urzędu Miasta w Olsztynie. Miasto jednak martwi się czym innym. – Dotychczas, w zależności od rodzaju wyborów, mieliśmy ok. 8–10 tras. Na trasie było 10–13 lokali. Do jednej trasy były przypisane 2–3 osoby, które musiały wszystko przygotować. A było tego sporo, bo na jeden lokal wypada 7–8 worków kart do głosowania. Reasumując, pracowało przy tym od 16 do 30 osób. Nie mamy pojęcia, jak ustawodawca wykalkulował, że teraz dadzą radę to zrobić dwie osoby – stwierdza Marta Bartoszewicz.
Na dość oryginalne rozwiązanie być może zdecydują się władze Wrocławia. – Obecnie nie przewidujemy zapewnienia samochodu służbowego na wyłączność urzędnikom wyborczym. Planujemy natomiast zakup kart przejazdowych komunikacją miejską – mówi Martyna Bańcerek-Perzyna z tamtejszego urzędu miasta. Pewnym pocieszeniem dla trzech urzędników wyborczych, którzy niedługo rozpoczną tam pracę, może być to, że prawdopodobnym miejscem ich pracy będą pomieszczenia w ratuszu, czyli nieopodal miejskiego biura wyborczego, z którym będą bezpośrednio współpracowali.
Nieciekawie wygląda zaś sytuacja w stolicy, ale tu problem jest innej natury. Otóż w Warszawie powołany jest tylko jeden urzędnik wyborczy – dla dzielnicy Praga-Południe [stan na 20 lipca – red.]. W pozostałych dzielnicach, jak również na poziomie m.st. Warszawy są nadal wakaty. – Brakuje 18 osób, po jednej na każdą dzielnicę i jednej na miasto – informuje Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego ratusza. Urzędnicy KBW nie dostaną od samorządu samochodów służbowych, ale ratusz, jak i dzielnice „w miarę możliwości i w miarę potrzeb będą udzielać im niezbędnej pomocy transportowej”.
225 mln zł tyle wyniosły w 2014 r. dotacje celowe na zadania zlecone jednostkom samorządu terytorialnego w zakresie wyborów samorządowych
454 mln zł tyle wynosi rezerwa budżetowa, z której mogą zostać sfinansowane tegoroczne wybory (mówi się o jej zwiększeniu)
Ograniczony dostęp do dokumentów
Wiele pytań w samorządach budzi też kwestia tego, ile swobody powinien mieć urzędnik wyborczy w poruszaniu się w obrębie magistratu. Chodzi przede wszystkim o dostęp do pomieszczeń, w których mogą znajdować się dokumenty zastrzeżone lub z danymi wrażliwymi. – Dostęp do dokumentów i pomieszczeń będzie zapewniony do wykonania ustawowych kompetencji urzędnika wyborczego. Obsługę będzie koordynować sekretarz miasta – mówi Monika Zapotoczna z Urzędu Miasta w Zielonej Górze. Zaś władze Wrocławia zapowiadają, że urzędnik wyborczy będzie miał dostęp tylko do tych dokumentów i informacji, do których umocowania udzieli mu komisarz wyborczy i jakie wynikają z jego zadań określonych w kodeksie wyborczym i uchwałach przyjmowanych przez PKW. – Zakres przetwarzanych danych członków obwodowych komisji wyborczych określi stosowna uchwała Państwowej Komisji. Urzędnik będzie realizował tylko zadania związane z wyborami, dlatego nie jest przewidywany jego dostęp do spraw i tym samym danych osobowych mieszkańców z innego zakresu merytorycznego prowadzonego przez komórki organizacyjne urzędu – tłumaczy Martyna Bańcerek-Perzyna.
Także w Białymstoku urzędnicy wyborczy będą mieli dostęp do dokumentów niezbędnych do realizacji ich zadań. – Mogą oni mieć także dostęp do danych wrażliwych w ramach uzyskanych uprawnień – dodaje Krzysztof Karpieszuk z Białegostoku.
Pierwsze pieniądze płyną do gmin
Do miast już są przekazywane pierwsze środki z KBW, by opłacić urzędników wyborczych. Za co, skoro w końcu jeszcze nie zaczęli pracy? Otóż pojawiła się konieczność zapłacenia urzędnikom za odbycie szkoleń, które przygotują ich do nowej roli.
– Otrzymaliśmy 2687 zł brutto na wynagrodzenie dla jednego urzędnika wyborczego za szkolenia, które pani ta odbyła w czerwcu – mówi Marta Bartoszewicz z olsztyńskiego magistratu. Na podobne cele po ponad 8 tys. zł otrzymały od KBW Częstochowa i Gdańsk, natomiast na konta Wrocławia, Warszawy czy Szczecina wpłynęło po prawie 2,7 tys. zł.
Miasta ponoszą już wydatki na inne cele związane z przygotowaniem wyborów. – Pewne środki zostały wydatkowane na remonty placówek mieszczących siedziby obwodowych komisji wyborczych w celu dostosowania ich do wymogów dostępności dla wyborców niepełnosprawnych – podaje Bartosz Milczarczyk z Urzędu Miasta w Warszawie.
Wydatki miał już także Wrocław – na utworzenie nowego lokalu wyborczego i jego dostosowanie (oraz drugiego lokalu w tym budynku) do potrzeb wyborców niepełnosprawnych na terenie Osiedla Jagodno (obwodowa komisja wyborcza nr 147). Przykładowo prawie 37 tys. zł pochłonął specjalny podnośnik, a utwardzenie i wyrównanie ciągu pieszo-jezdnego kosztowało ponad 12 tys. zł (dofinansowanie w 50 proc.).
Z kolei Bydgoszcz z własnych środków sfinalizowała zakup dodatkowych przezroczystych urn wyborczych. – Dotacji na razie nie ma, są tylko przesłane z KBW wskaźniki kalkulacyjne, np. na uzupełnienie lokalu wyborczego mamy 200 zł, podczas gdy kabina kosztuje 800–1000 zł i więcej – narzeka Agnieszka Jędrzejczak, koordynator ds. wyborów miasta Bydgoszczy.
Na ostatnim posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego szefowa KBW Magdalena Pietrzak zapowiedziała jednak podwyższenie kwot dotacji, jakie samorządy otrzymają na wykonywanie zadań zleconych związanych z jesiennymi wyborami. Ogólna pula ma wzrosnąć o ponad 15 mln zł. – Otrzymacie państwo dodatkowe środki, to wskaźniki zostaną zwiększone – zapewniała Magdalena Pietrzak. Pieniądze powinny trafić do gmin do końca lipca. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu