Częste wyjątki od reguł planistycznych psują relacje z mieszkańcami
Robert Szymala: Dobrą propozycją był kodeks urbanistyczno-budowlany. Choć środowisko specjalistów było co do tego projektu podzielone, to jednak była to pierwsza od lat 70. XX w. komplementarna próba zapisu planowania przestrzennego w wymiarze krajowym
fot. Materiały prasowe
Robert Szymala urbanista miejski w Wałbrzychu
Co najbardziej utrudnia samorządom prawidłowe planowane przestrzeni?
Zgubne są wszelkie wyjątki od reguł. W ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym taka funkcję pełni przepis pozwalający na wydawanie decyzji o warunkach zabudowy. Równie dyskusyjne i problematyczne są specustawy, które wywracają ustalony porządek do góry nogami. Gmina ma swoją ideę rozwoju, co wymaga licznych kompromisów z mieszkańcami, przedsiębiorcami czy innymi zainteresowanymi. Spotyka się z nimi, tłumaczy, dlaczego te rozwiązania są dobre. Buduje społeczeństwo obywatelskie. A potem przychodzi specustawa i wszystko zmienia. Czy to będzie linia energetyczna, droga, lotnisko czy inwestycja na podstawie szczególnie szkodliwej lex deweloper, to sprawa drugorzędna. Każda z tych ustaw niesie naruszenie lokalnego porządku prawnego. Dla gmin, mimo że same stosują specustawy, jest niekorzystna, choć wygodna dla inwestorów czy deweloperów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.