Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Do tanga trzeba dwojga, czyli o koniecznym współudziale sądu i prokuratury słów kilka

Ten tekst przeczytasz w 15 minut

Projekt usprawnienia procedury karnej, z założenia rewolucyjny, nie spełni swojej roli, jeśli zmianom nie będzie towarzyszyć reforma prokuratury

Oceniając przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt nowelizacji k.p.k., skupię się na, budzącej największe emocje, kwestii przeniesienia inicjatywy dowodowej z sądu na strony postępowania, pod rygorem niemożności podniesienia zarzutu braku przeprowadzenia dowodów z urzędu w środku odwoławczym.

Projektowany art. 167 par. 1 k.p.k. przewiduje przeprowadzenie przez sąd dowodów z urzędu w wyjątkowych, szczególnie uzasadnionych przypadkach. W stosunku do obecnie obowiązującego art. 167 k.p.k. takie brzmienie stanowi swoistą rewolucję w polskiej procedurze karnej, która wymuszać ma większą aktywność stron postępowania w inicjatywie dowodowej na etapie rozpoznawania sprawy przed sądem I instancji, z jednoczesnym usytuowaniem sądu tylko w roli arbitra oceniającego materiał dowodowy. Ten kierunek zmian zaproponowany przez projektodawcę jest niewątpliwie słuszny, zrywa bowiem z resztkami inkwizycyjnego rozpoznawania spraw. Jednak czy ma on szansę powodzenia w zakresie, jakiego by oczekiwali autorzy? Śmiem twierdzić, że będzie to trudne, a być może wręcz niemożliwe - bo do tanga trzeba dwojga.

Przy wprowadzaniu tego typu fundamentalnych zmian konieczny jest współudział sądu (który musi zerwać z dotychczasowymi przyzwyczajeniami i praktyką orzeczniczą) i prokuratora, który musi zyskać szansę na pełne przygotowanie się do rozpraw. To ostatnie zależy jednak od warunków stwarzanych przez strukturę prokuratury, która niestety nie zmienia się w nowej ustawie prawo o prokuraturze. Tak więc praktyka orzecznicza może doprowadzić do tego, że z wyjątku dopuszczenia i przeprowadzenia dowodu z urzędu wypracuje regułę. Tak jak regułą stało się w polskiej praktyce sądowej prowadzenie czynności zgodnie z zasadą wyjątkowości przewidzianą w art. 370 par. 3 k.p.k., a nie zgodnie z regułą przewidzianą w art. 370 par. 1 k.p.k. Właśnie praktyka stosowania tego przepisu daje mi podstawę do sceptycyzmu. Pamiętam wewnętrzną dyskusję nad tą normą prawną, która w 1997 r. w polskiej procedurze też stanowiła novum, i to dość istotne. Prokuratorzy wskazywali wtedy, że organizacyjnie nie są w stanie podołać oczekiwaniu, iż każdy z nich będzie na tyle przygotowany do rozpraw, aby móc jako pierwszy rozpocząć przesłuchiwanie osoby stającej przed sądem. Praktyka potwierdziła wtedy ówczesne zastrzeżenia prokuratorów.

Dlaczego zasada wyjątkowości, o jakiej mowa w projektowanym art. 167 k.p.k., też stanie się regułą? Proces w pełni kontradyktoryjny, gdzie strony są inicjatorami przeprowadzania dowodów w sprawie, wymaga zmian strukturalnych i mentalnych w szczególności po stronie prokuratury, ale także i sędziów. Obecny kształt struktury organizacyjnej prokuratury dostosowany jest do ukształtowanego jeszcze w poprzednim systemie ustrojowym modelu postępowania karnego. Model ten zakłada pełną odpowiedzialność sądu za jakość i sposób przeprowadzenia dowodów na rozprawie, tym samym prokurator tylko z poczucia obowiązku przygotowuje się do sprawy. To sąd musi wszechstronnie wyjaśnić sprawę i przeprowadzić wszystkie możliwe do przeprowadzenia dowody - nawet gdy strony o to nie wnioskują. Taka sytuacja pozwala na udział w rozprawie prokuratora, który nie był referentem sprawy na etapie postępowania przygotowawczego, a który w sądzie aż do etapu pisania środków odwoławczych jest niejako statystą.

Oczywiście w praktyce prokuratorzy starają się realizować prawa strony i nie zaskakiwać sądu swoimi wnioskami lub oceną dopiero przy wywodzeniu środków odwoławczych. To wszystko dzieje się jednak "w miarę możliwości". Od kilkudziesięciu więc lat oba porządki prawne - leżące po stronie prokuratury i procedury karnej - są ze sobą skorelowane. Na tym modelu postępowania karnego wychowało się wiele pokoleń sędziów i prokuratorów. System ten jest tak mocno zakorzeniony w mentalności orzeczniczej i organizacyjnej, że nie da się go od tak po prostu zmienić, dokonując jedynie zmian w procedurze karnej. Celem całościowych zmian powinno być więc uczynienie odpowiedzialnym za wynik postępowania pojedynczego prokuratora.

Aby taki efekt osiągnąć, przede wszystkim należy umożliwić prokuratorowi udział w postępowaniu sądowym od momentu wszczęcia sprawy aż do jej prawomocnego zakończenia. Takie rozwiązanie jest bardziej ekonomiczne, bo tylko jeden prokurator do danej sprawy musi się przygotować. Przygotowany prokurator siłą rzeczy jest też gwarancją szybszego postępowania sądowego, bo wie, w którym momencie należy ograniczyć inicjatywę dowodową.

Zarówno utrzymana zasada hierarchicznego podporządkowania prokuratorów, jak i struktura organizacyjna prokuratury, która uniemożliwia udział w rozprawach odwoławczych autorów aktów oskarżenia oznaczają, że obecny model działania się nie zmieni. Projekt ustawy - Prawo o prokuraturze nie daje też gwarancji optymalnego wykorzystania potencjału intelektualnego wszystkich prokuratorów. O ile na którymś etapie procesowania nad nową ustawą pojawił się słuszny skądinąd pomysł likwidacji wydziałów sądowych na szczeblu prokuratur okręgowych i apelacyjnych, dający gwarancję wykorzystania świetnie przygotowanych merytorycznie prokuratorów do wykonywania zadań o podstawowym dla prokuratury znaczeniu - o tyle pod wpływem zmasowanej krytyki osób zainteresowanych tym, by w prokuraturze nic się nie zmieniło, ministerstwo z tej dość istotnej zmiany zrezygnowało. A szkoda.

W wydziałach postępowania sądowego pracują znakomici prokuratorzy. Ich potencjał mógłby być wykorzystany do przemodelowania mentalności ludzi, którzy nie widzą obecnie żadnych zagrożeń w niedostatecznym przygotowaniu do rozpraw. Argumenty ekonomiczne, które obecnie są wskazywane, nie wytrzymują argumentów również o charakterze ekonomicznym, a związanych z utrzymywaniem i płaceniem wysokich wynagrodzeń tym prokuratorom, którzy w żaden sposób swojej wiedzy merytorycznej nie wykorzystują dla poprawy jakości rozpoznawanych spraw. Wiążą ich bowiem przepisy regulujące zasadę reformationis in peius. Struktura obecna, jak i ta określona w nowej ustawie nie zmieni więc poziomu obciążenia pojedynczego prokuratora liczbą spraw. Ministerstwo Sprawiedliwości w przedstawionym projekcie zrezygnowało z legislacyjnego rozwiązania, nakładającego na każdego prokuratora obowiązek prowadzenia czy też nadzorowania postępowań przygotowawczych. W praktyce oznacza to, że w organizacji pracy prokuratorów nic się nie zmieni. Od ilości obowiązków może odciążyć ich jedynie nowela do kodeksu wykroczeń zmieniająca kwotowy próg, od którego będzie można mówić o popełnieniu przestępstwa.

Sceptycyzm powyższy wzmacnia również postawa prokuratora generalnego i poszczególnych szefów jednostek prokuratury, którzy, jak do tej pory, nie przedstawili jakichkolwiek danych i propozycji zmian struktury organizacyjnej prokuratury w kierunku dostosowania jej funkcjonowania do projektowanej zmiany procedury karnej. Śmiem twierdzić, że prokurator generalny jest głęboko przekonany, iż prokuratura jako instytucja poradzi sobie z tym problemem przy tej strukturze, jaka jest obecnie, i przy zakresie obowiązków, jakie ma przeciętny prokurator biorący udział w rozprawach przed sądem I instancji. I tu chyba należy zgodzić się z prokuratorem generalnym - wszak jako były sędzia wywodzi się ze środowiska, które praktyką orzeczniczą będzie kształtować zakres stosowania przepisu art. 167 par.1 k.p.k. Sędziowie już zgłaszają, że nie wyobrażają sobie orzekania o winie w postępowaniu karnym na niepełnym materiale dowodowym i zapowiadają, że w przypadku braku wniosku strony postępowania będą szeroko korzystać z wyjątku dopuszczania dowodów z urzędu. Wynika to z ukształtowanej przez lata kultury prawnej polskich sędziów i z poczucia odpowiedzialności za kształt i sposób rozstrzygnięcia w konkretnej sprawie, a także ze zrozumienia niedostatków funkcjonalno-organizacyjnych prokuratury. I tak próba usprawnienia procedury sądowej spełznie na niczym, bo żeby miała ona sens, musi dojść do zmian w prokuraturze o fundamentalnym charakterze.

@RY1@i02/2013/051/i02.2013.051.07000020a.802.jpg@RY2@

Fot. TOMASZ JODŁOWSKI

Małgorzata Bednarek, prezes Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów "Ad Vocem"

Małgorzata Bednarek

prezes Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów "Ad Vocem"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.