Dziennik Gazeta Prawana logo

"Gdybym mógł zmienić jeden przepis..."

2 lipca 2018

Gdybym miał czarodziejską różdżkę, zmieniłbym przepis art. 171 par. 7 kodeksu postępowania karnego. Zgodnie z tym przepisem nie mogą stanowić dowodu wyjaśnienia, zeznania oraz oświadczenia złożone w warunkach wyłączających swobodę wypowiedzi lub uzyskane za pomocą hipnozy albo środków chemicznych lub technicznych wpływających na procesy psychiczne osoby przesłuchiwanej albo mających na celu kontrolę nieświadomych reakcji jej organizmu w związku z przesłuchaniem. Niedopuszczalne jest również wpływanie na wypowiedzi osoby przesłuchiwanej za pomocą przymusu lub groźby bezprawnej. Rzecz w tym zatem, że dowodów nie wolno uzyskiwać z naruszeniem prawa.

Ale w polskiej procedurze karnej zasadę tę sformułowano jedynie w odniesieniu do przesłuchania, co oczywiście ma głęboki sens, jednak trudno zrozumieć, dlaczego nie można byłoby jej rozszerzyć na inne czynności dowodowe, przyjmując, że naruszenie prawa w tej materii przez organy ścigania "zatruwa drzewo" bądź też "zatruwa owoce" (mniejsza w tym momencie o szczegóły tych skądinąd również bajkowych atrybutów ilustrujących różnorodność koncepcji). W prostym i niezniuansowanym świecie baśni argumenty o nadmiernym skomplikowaniu praktyki czy potencjalnych trudnościach interpretacyjnych możemy spokojnie pominąć. Bajki to przestrzenie toposów - wilk symbolizuje zło, sierotka zostanie królewną, a władca musi być sprawiedliwy i honorowy, bo jeśli nie, to podzieli los Popiela. Władcy z tego świata miewają wady, nie zawsze są, niestety, rycerscy, nie stanowią mądrych praw, lecz nie tracą z tego powodu tronów.

W mojej bajce państwo reprezentowane przez organy ścigania nie waha się wpisać do kodeksu stwierdzenia, że żadne dowody w procesie karnym nie mogą być zdobywane nielegalnie. Jest to, prawdę powiedziawszy, oczywiste i bez zapisywania. Ustawodawca nie broni się rozmaitymi potrzebami zapewnienia efektywności, długotrwałą praktyką czy możliwościami nadużyć. Król, który nie ma czasu zająć się sprawami ubogiej kobiety, niechaj złoży swą koronę i zajmie się czym innym, choćby wędkarstwem. Nie dość, że odpręża, to zawsze można liczyć na to, że się złowi złotą rybkę. Ale to już zupełnie inna bajka.

@RY1@i02/2013/051/i02.2013.051.07000080a.802.jpg@RY2@

Piotr Girdwoyń profesor Uniwersytetu Warszawskiego w Katedrze Kryminalistyki WPiA UW, dr hab. n. praw, dyrektor Centrum Nauk Sądowych UW

Piotr Girdwoyń

profesor Uniwersytetu Warszawskiego w Katedrze Kryminalistyki WPiA UW, dr hab. n. praw, dyrektor Centrum Nauk Sądowych UW

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.