Premier mógł ustalić sztywne stawki mandatów
Orzeczenie
Prokuratorowi generalnemu nie udało się przekonać Trybunału Konstytucyjnego, że cały taryfikator mandatów - ze względu na jego niezgodność z ustawą zasadniczą - powinien trafić do kosza. Sędziowie uznali jednak, że część zawartych w nim zapisów narusza konstytucję. Wśród nich znalazł się przepis, zgodnie z którym funkcjonariusz może nałożyć na kierowcę mandat za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym. Funkcjonariusz powinien wcześniej sprawdzić, czy kierujący zachował należytą ostrożność. Zobowiązuje go do tego art. 86 par. 1 kodeksu wykroczeń. Tak się nie dzieje: zgodnie z taryfikatorem mandatów grzywna należy się już za samo spowodowanie zagrożenia. Wczoraj Trybunał Konstytucyjny orzekł, że premier, który wydał rozporządzenie zawierające taryfikator, przekroczył w tym przypadku granice upoważnienia ustawowego. I uznał m.in. ten fragment taryfikatora za niezgodny z ustawą zasadniczą.
Puste upoważnienie
Ocenianym przez TK aktem było rozporządzenie prezesa Rady Ministrów w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń (Dz.U. z 2003 r. nr 208, poz. 2023 ze zm.). Zawiera on 377 czynów zabronionych ze wskazaniem, jaka sankcja się za nie należy. Prokurator generalny podnosił, że jest ono w całości niezgodne z konstytucją.
- Wszystkie sankcje określone w rozporządzeniu modyfikują to, co zostało zapisane w ustawie. I to jest podstawowy zarzut - przekonywał na rozprawie prokurator Wojciech Sadrakuła, przedstawiciel wnioskodawcy. Ta modyfikacja polega m.in. na podniesieniu w taryfikatorze dolnej granicy grzywny za dane wykroczenie lub obniżeniu jej górnego progu.
- Jeżeli premierowi nie podoba się to, że granice wysokości mandatów zostały określone w kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia (dalej: k.p.s.w.) w granicach od 20 do 500 zł, to powinien zainicjować zmiany tego przepisu, a nie w cieniu gabinetu arbitralnie modyfikować zapisy ustawy - podnosił prokurator Sadrakuła.
Z tym argumentem nie zgodził się Krzysztof Staeven, przedstawiciel prezesa Rady Ministrów. Przyznał, że premier, wydając zakwestionowane rozporządzenie, dokonał pewnej modyfikacji, ale nie wykroczył poza przepisy ustawowe. - Gdyby przyjąć, że taka modyfikacja nie jest możliwa, to należałoby uznać, że upoważnienie zawarte w art. 95 par. 6 k.p.s.w. jest upoważnieniem pustym lub nakazującym powtórzenie regulacji ustawowej - podnosił mec. Staeven.
TK przychylił się do stanowiska premiera. Leon Kieres, sędzia sprawozdawca, podkreślił, że przyjęcie argumentacji PG prowadziłoby do zakwestionowania tezy o racjonalności ustawodawcy.
Okoliczności bez znaczenia
TK nie podzielił także wątpliwości PG co do zgodności rozporządzenia z art. 33 kodeksu wykroczeń. Na podstawie tego przepisu organ wymierza karę według własnego uznania, biorąc pod uwagę m.in. stopień społecznej szkodliwości czynu. Par. 2 art. 33 k.w. nakazuje uwzględnić np. rozmiar szkody czy stopień winy sprawcy. Tymczasem taryfikator przewiduje w 318 przypadkach sankcje w sztywnej wysokości, niezależnej od okoliczności.
- Na mocy taryfikatora taką samą grzywnę otrzyma zarówno ten kierowca, który przekroczył prędkość o 20 km, jadąc autostradą, jak i ten, który dopuścił się tego czynu, przejeżdżając koło szkoły - podnosił przedstawiciel PG.
Reprezentant premiera wskazywał, że w art. 33 k.w. jest mowa o organie orzekającym, a takowym nie jest funkcjonariusz upoważniony do nakładania grzywien. - Organem orzekającym jest wyłącznie sąd, który ma możliwość wzięcia pod uwagę wszystkich okoliczności, o których mowa w art. 33 k.w. Funkcjonariusz takiej możliwości nie ma - podnosił Krzysztof Staeven.
W tym zakresie TK również przychylił się do stanowiska premiera. - Specyfika postępowania mandatowego polega na tym, że o nałożeniu grzywny nie decyduje sąd. Tak więc art. 33 k.w. nie znajduje tutaj zastosowania - wskazał sędzia sprawozdawca.
TK uznał jednak za niezgodne z ustawą zasadniczą kilkanaście szczegółowych przepisów taryfikatora. Wśród zakwestionowanych znalazły się m.in. zapisy określające sankcje za naruszenie przepisów o czasie prowadzenia pojazdu. Trybunał odroczył wejście w życie tego wyroku o sześć miesięcy.
Jeśli premierowi nie podobają się przepisy, powinien zainicjować ich zmianę
Małgorzata Kryszkiewicz
malgorzata.kryszkiewicz@infor.pl
ORZECZNICTWO
Wyrok TK z 30 września 2014 r., sygn. U 4/13. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu