Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Andrzej i Joanna przed sądem

18 listopada 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W szystko dobre, co się dobrze kończy – można by powtórzyć za Szekspirem, bo do Sądu Rejonowego w Ostrowcu Świętokrzyskim trafił akt oskarżenia przeciwko Andrzejowi D.-C., którego oszustwa opisujemy w DGP od 2014 r. Śledczy postawili mu zarzuty m.in. oszustw, kradzieży, łamania praw pracowniczych, utrudniania kontroli PIP. Wśród pokrzywdzonych, prócz osób prywatnych, jest Bank Pekao. Jako osoba, która deptała po piętach oskarżonemu i prowadząc dziennikarskie śledztwo, gromadziła dowody jego „wyczynów”, powinnam być zadowolona. Jestem. Gratuluję prokuratorowi, że w rok uwinął się ze śledztwem. Chcę jednak podsunąć mu tropy, które uszły jego uwadze, bo Andrzej D.-C. zasługuje na więcej niż marne sześć zarzutów, które dostał. To nie tylko moje zdanie, sprawę konsultowałam z prawnikami kancelarii AKG Legal.

Oskarżony to barwna postać. Były policjant, który postanowił się zająć czymś bardziej lukratywnym. Kiedy trafiliśmy na jego trop w 2014 r., występował w dwóch postaciach – Andrzeja i Joanny. Andrzej miał być adwokatem, natomiast Joanna radcą prawnym. Występowali w imieniu międzynarodowej korporacji prawniczej Kancelaria Prawna Dobrzyniecki & Partners Law Office, która nigdy nie istniała, i proponowali swoje usługi m.in. osobom oszukanym przez Amber Gold. Pomoc sprowadzała się do tego, że Andrzej kasował honorarium i znikał. Albo robiła to Joanna. Nawiasem mówiąc, D.-C. nie ma wykształcenia prawniczego, swoje formalne wykształcenie zakończył na technikum. Jednak twierdzi, że studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, Politechnice Wrocławskiej, Uniwersytecie Wrocławskim, Akademii Prawa Europejskiego w Trewirze i Uniwersytecie w Connecticut.

Skąd dwie postaci? W 2006 r. Sąd Okręgowy we Wrocławiu skorygował płeć Andrzeja D. uznając, że jest kobietą, Joanną D. Jednak w 2013 r. warszawski sąd okręgowy ustalił, że Joanna jest mężczyzną, wrócono do poprzedniego imienia, dodając do nazwiska D. drugie: C. Za każdym razem zmieniane były PESEL i dokumenty. Z tym, że starych D.-C. nie zwracał, co ułatwiało działanie w dwóch postaciach. Ile osób oszukał ten „prawnik”, nie wiadomo, pewnie więcej niż sto. Artykuł w DGP „Prawnik widmo, czyli jak były policjant naciągał ofiary Amber Gold” (18.10.2014) miał zostać potraktowany jako zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, tak się jednak nie stało, nie było postępowania ani zarzutów. Organa ścigania nie zadziałały, więc Andrzej mógł kontynuować karierę. Prowadził Instytut Szkoleniowy Wymiaru Sprawiedliwości, był lobbystą, specjalistą od antyterroryzmu, ambasadorem współpracy polsko-ukraińskiej. Postanowił zostać także hotelarzem, co doprowadziło do postawienia mu zarzutów i wystosowania aktu oskarżenia.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.