Ta forma ma dużo zalet, nie tylko w czasie pandemii
Małgorzata Pąśko: Do posiedzenia zdalnego wystarczy sala sądowa z dostępem do odpowiedniego sprzętu i internetu. Dużą korzyścią jest to, że nie musimy konwojować osadzonych na rozprawę
fot. Materiały prasowe
Małgorzata Pąśko, sędzia Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia
Niedawno prowadziła pani po raz pierwszy zdalne posiedzenia. Jak pani ocenia tę formę postępowania? Nie było problemów technicznych?
Nie, wszystko się udało. Połączyliśmy się z aresztem śledczym w Łodzi, na miejscu było dwóch osadzonych oraz asystent sędziego delegowany z tutejszego sądu. Z kolei na sali był oprócz mnie protokolant. Obrońcy nie występowali, bo w tej sprawie nie zostali ustanowieni. Ale w przypadku tej formy posiedzenia możliwości są takie, że albo obrońcy są obecni na sali i wówczas, kiedy chcą się skonsultować z klientami, należy zarządzić przerwę i ten kontakt zorganizować, albo mogą oni być w areszcie śledczym wraz z osadzonymi. Wtedy wszystko się odbywa zdalnie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.