Gangstera po kieszeni
Szykowane przez resort rozwiązania mogą rozbić zorganizowane grupy przestępcze – sprawić, że kryminalny proceder stanie się nieopłacalny. Tak jak nie mam wątpliwości co do przygotowanej regulacji, tak obawiam się, że może być ona niewłaściwie stosowana
Mowa o tzw. konfiskacie prewencyjnej (szerzej o niej napisaliśmy w DGP z 12 marca 2020 r.). W największym skrócie: resort sprawiedliwości przygotował projekt ustawy zawierającej nową quasi-karną procedurę zajęcia mienia, które było w ciągu ostatnich pięciu lat w posiadaniu podejrzanego, oskarżonego lub skazanego za przestępczą działalność (chodzi o niektóre typy przestępstw, głównie zorganizowanych grup). I to bez znaczenia, kto jest formalnie właścicielem majątku. Mówiąc obrazowo: jeśli szef grupy przestępczej mieszka razem ze swoją dziewczyną w zjawiskowej willi, która jest formalnie jej własnością, państwo będzie mogło nieruchomość odebrać. Jeżeli matka lokalnego bossa jeździ lamborghini, które dostała od syna – zostanie jej ono odebrane. Jeżeli nieduża spółka związana z bandziorem posiada drogi jacht – zostanie on jej zabrany.
Aby tak się nie stało, właściciel takiego majątku będzie musiał w toku postępowania udowodnić, że stać go było na zakup. Gdy więc dziewczyna szefa grupy okaże się programistką zarabiającą po 20 tys. zł miesięcznie, a matka bossa udowodni, że odłożyła w ciągu swojego długiego życia milion – majątek pozostanie przy nich.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.