Nie ma winnych, przyczyny, jest trup
Tok zdarzeń według prokuratury w Tychach: ofiara uderza się po głowie narzędziem i zalewa krwią. Następnie wyrzuca narzędzie przez okno, dzwoni pod numer 112, a kiedy słyszy, że nikt nie przyjedzie, złośliwie umiera
Wobec nieustalenia przyczyn zgonu przy jednoczesnym wykluczeniu udziału osób trzecich prokuratura tuż przed świętami postanawia umorzyć śledztwo wszczęte rok temu w sprawie śmierci 68-letniego Andrzeja Dziewita z Tychów. Tak samo jak to prowadzone w drugim wątku: o nieudzielenie pomocy przez dyspozytorkę z centrum powiadamiania ratunkowego w Katowicach. Uznaje bowiem, że jeśli nie wiadomo, dlaczego mężczyzna zmarł, nie ma znaczenia, czy ktoś próbował go ratować, czy nie. Być może dyspozytorka nie wykazała się szczególną starannością, ale jeszcze bardziej winne jest państwo, gdyż do chwili obecnej nie został opracowany zestaw pytań, "które należy zadać zgłaszającemu zgłoszenie alarmowe". - Oczywiście odwołaliśmy się od tego postanowienia - mówi Daniel Dziewit, syn ofiary. Reprezentuje go mec. Andrzej Doraka z Bielska-Białej, który właśnie złożył zażalenie się na postanowienie o umorzeniu śledztwa do Sądu Rejonowego w Tychach.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.