Film z komórki pogrąży przed sądem pirata drogowego
O ukaraniu pirata drogowego czy dewastującego przystanek autobusowy chuligana może zadecydować nie tylko zdjęcie zrobione przez fotoradar, nagranie z policyjnego wideorejestratora czy monitoringu miejskiego. Obowiązujące prawo nie stwarza przeszkód, by koronnym dowodem przesądzającym o winie sprawcy drogowego bezprawia było w sądzie zdjęcie czy film wykonane telefonem komórkowym przez przypadkowego kierowcę lub przechodnia.
– Jeżeli przypadkowy świadek zdarzenia rejestruje samochód, który przejeżdża przez skrzyżowanie na czerwonym świetle, wymusza pierwszeństwo na drodze czy wyprzedza na trzeciego, to takie nagranie może być dowodem przed sądem – tłumaczy dr Mariusz Sokołowski, rzecznik komendanta głównego policji.
Wartość dowodu elektronicznego dla rozstrzygnięcia sprawy ocenia sąd.
– Zarówno filmy, jak i zdjęcia zrobione nieatestowanymi urządzeniami, np. kamerą wideo, komórką, aparatem cyfrowym, mają w sądzie taką samą wartość dowodową jak przesłuchanie świadków czy opinie biegłych – tłumaczy profesor , karnista z Uniwersytetu M. Kopernika w Toruniu.
Chociaż do komisariatów policji i na biurka prokuratorów trafia coraz więcej prywatnych materiałów dokumentujących popełnienie wykroczeń i przestępstw, to zdaniem Mariusza Sokołowskiego, nawet gdyby za nie płacono, to nie odstraszą one potencjalnych sprawców.
– Prywatne zdjęcia i filmy z komórki doprowadziły jednak do ujawnienia wielu wykroczeń i ukarania piratów drogowych – podkreśla Mariusz Sokołowski.
Nawet 500 funtów nagrody może dostać mieszkaniec Londynu, który dostarczy policji zdjęcie lub film przedstawiający źle zaparkowany samochód.
28
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.