Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Inwestycja w SDE zwróci się po 30 miesiącach

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Elektroniczny dozór nie niszczy psychiki skazanych i jest korzystny finansowo dla budżetu państwa. Do końca kontraktu z firmą dozorującą oszczędności dla wymiaru sprawiedliwości mogą wynieść nawet 198 mln zł.

Tak z całą pewnością. Korzyści odczuwają nie tylko skazani, ale także - a może przede wszystkim - budżet państwa, czyli wszyscy podatnicy. Skazany, który odsiaduje wyrok za kratami, każdego miesiąca kosztuje nas ponad 2,3 tys. zł! System dozoru elektronicznego (SDE) to wielka oszczędność dla państwa. Skazany, który odbywa karę w tym systemie, generuje kilkakrotne niższe koszty. Ponadto system niesie ze sobą nie tylko korzyści finansowe dla budżetu państwa, ale także korzyści społeczne. Skazany, który nie siedzi w więzieniu, a jest kontrolowany dzięki systemowi, uczestniczy w życiu społecznym, może utrzymywać siebie i bliskich - a często zdarza się tak, że jest jedynym żywicielem rodziny.

Do tej pory na uruchomienie system dozoru elektronicznego Ministerstwo Sprawiedliwości wydało ok. 23 mln zł, docelowo ok. 230 mln zł.

Przy założeniu 50 procent wypełnienia systemu skazanymi inwestycja w system SDE zwróci się po 30 miesiącach, czyli w połowie okresu funkcjonowania systemu. Przy założeniu 70 procent wypełnienia systemu skazanymi inwestycja w system SDE zwróci się po 25 miesiącach. Przy założeniu 30 procent wypełnienia systemu skazanymi inwestycja zwróci się po 40 miesiącach. Co więcej, po okresie zwrotu zainwestowanych środków system sam zacznie generować oszczędności. W przypadku 50-procentowego wypełnienia oszczędności do końca kontraktu wyniosą 198 mln zł.

Taką możliwość wprowadziła przygotowana w Ministerstwie Sprawiedliwości i obowiązująca od 25 czerwca br. nowelizacja ustawy o odbywaniu kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego. To, co nas cieszy najbardziej, to fakt, że mimo krótkiego czasu obowiązywania nowych regulacji są już chętni do skorzystania z tych zapisów. Obecnie dwie osoby odbywają już kary pozbawienia wolności w SDE w systemie rocznym. Od 1 września zeszłego roku, czyli od momentu rozpoczęcia funkcjonowania SDE w Polsce do dziś, do sądów penitencjarnych wpłynęło łącznie ok. 1300 wniosków od skazanych o odbycie kary w tym systemie. Większość z nich złożono przed 25 czerwca, czyli datą wejścia w życie nowych regulacji.

W ostatnim czasie sędziowie nie odrzucali wniosków o dłuższy wymiar kary niż 6 miesięcy, ani wniosków od skazanych za przestępstwa umyślne i skarbowe skazanych na karę do 12 miesięcy pozbawienia wolności wiedząc, że w najbliższym czasie rozpoznanie tych wniosków będzie możliwe. Obecnie 125 osób wykonuje lub wykonywało kary z zastosowaniem dozoru elektronicznego. Wkrótce będzie ich dużo więcej. A to dlatego, że zmiany, które wprowadziliśmy aż czterokrotnie poszerzają grupę skazanych, którzy swoją karę będą mogli odbyć poza więzienną celą.

Rozpoczynając działanie systemu dozoru elektronicznego w Polsce, wielokrotnie podkreślaliśmy, że to proces, który ze względu na swą wagę i skomplikowanie wymaga etapowego wdrażania. Dlatego najpierw objął apelację warszawską. Od 1 czerwca 2010 r. skazani z trzech kolejnych apelacji krakowskiej, lubelskiej i białostockiej mogą ubiegać się o odbywanie kary w tym systemie. W kolejnych: poznańskiej, gdańskiej i rzeszowskiej, zacznie działać od 1 stycznia 2011 r. Natomiast w apelacjach: katowickiej, łódzkiej, szczecińskiej i wrocławskiej, zostanie uruchomiony 1 stycznia 2012 r. Wtedy SDE pokryje zasięgiem całe terytorium kraju, uzyskując pełną, docelową zdolność wykonania kary.

Wręcz przeciwnie. Praktyka europejska dowiodła, że system jest na tyle uciążliwy, że odbywanie kary powyżej 1 roku i 2 miesięcy jest już na tyle dolegliwe, że przestaje być w pełni skuteczne, gdyż skazani wówczas o wiele częściej dopuszczają się naruszeń warunków odbywania kary. W SDE skazany musi absolutnie podporządkować swoje życie i częściowo życie swoich najbliższych ustalonym przez sąd warunkom odbywania kary, musi pracować lub kontynuować naukę oraz wykonywać inne nałożone przez sąd obowiązki. Jest przy tym kontrolowany z bezwzględną dokładnością i ma świadomość, że celowe uszkodzenie bransoletki lub złamanie któregoś z obowiązków nałożonych przez sąd penitencjarny wiąże się z powrotem do więzienia. Przypomnę, że przed uruchomieniem przez nas tego systemu dziennikarz, który na sobie testował to rozwiązanie, już po kilku dniach nie wytrzymał. Zerwał bransoletkę. To pokazuje, jak uciążliwa - mimo wielu swoich walorów - może być ta kara.

Będzie to nowa forma środku zapobiegawczego orzekanego w postępowaniu przygotowawczym zamiast aresztu tymczasowego. Nie ma sensu umieszczać wszystkich podejrzanych czy oskarżonych w tymczasowym areszcie, gdy wystarczający mógłby być areszt domowy. Dzięki zastosowaniu urządzeń systemu dozoru elektronicznego ograniczona byłaby swoboda poruszania się podejrzanego.

@RY1@i02/2010/143/i02.2010.143.183.007a.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Piotr Kluz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości

podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.