Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Śledztwo ws. Papały rusza od nowa

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Prokuratorzy i policyjni technicy po 12 latach wracają pod blok na warszawskich Wyścigach, gdzie zginął szef polskiej policji.

Dotychczasowe śledztwo okazało się największym blamażem w historii polskiej policji i prokuratury. Dlatego nowa ekipa oskarżycieli z Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi prowadzi je zupełnie od nowa.

Niewykluczone, że wskutek ich pracy upadnie akt oskarżenia gangsterów Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Zielińskiego oskarżonych o współudział w spisku na życie gen. Papały. Podejrzany o to jest wciąż polonijny biznesmen Edward Mazur.

Do dzisiaj nie wiadomo, kim był człowiek, który 25 czerwca 1998 roku jednym strzałem zabił Papałę. Świadkowie widzieli tylko sylwetkę mężczyzny uciekającego spod bloku przy ulicy Rzymowskiego.

Z zeznań świadków śledczy odtworzyli drogę tej ucieczki. W miejscu, w którym policyjne psy zgubiły trop, na asfaltowym chodniku policjanci zobaczyli kilkanaście brązowych plam. Okazało się, że była to ludzka krew. Zimą "DGP" ujawnił, że przez 12 lat nikt nie sprawdził, do kogo mogła należeć. Śledczy z uporem badali, czy to krew... samego Papały.

Teraz oskarżyciele z Łodzi wracają na miejsce zbrodni, by jeszcze raz zbadać ślady, które zignorowali ich poprzednicy. Jak dowiedział się "DGP", w ciągu najbliższych tygodni zbadają m.in. topografię terenu. Problem w tym, że przez ostatnie 12 lat obok bloku, w którym mieszkał Papała, wybudowano kilka nowych wieżowców. Przebudowano także parking, na którym zginął generał.

Na mordercę śledczy typują około 20 gangsterów. Czeka ich mrówcza praca wykluczania jednego po drugim. W całej Polsce poszukują wyników badań krwi wytypowanych osób. Chcą je porównać z grupą krwi, którą znaleziono na miejscu zabójstwa.

- Do końca 2011 roku zaplanowaliśmy prawie 500 różnych czynności, od przesłuchań świadków poprzez ekspertyzy i eksperymenty procesowe - mówi nam prokurator Jarosław Szubert, rzecznik prasowy prokuratury apelacyjnej w Łodzi. Dodaje, że to śledztwo przypomina trochę pracę prokuratorów z IPN. Opowiada, że śledczy musieli ręcznie przepisywać akta śledztwa do programu komputerowego.

Śledczy chcieli też uzyskać billingi osób zamieszanych w mord. Jednak żaden z polskich operatorów komórkowych nie przechowuje tak starych zapisów.

Dlatego prokuratorzy znaleźli inny sposób: sprawdzają akta dawnych śledztw i procesów z lat 1997 - 1999 osób, których nazwiska pojawiły się w śledztwie, i zgromadzone tam telefoniczne billingi.

Maciej Duda

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.