Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Żądał seksu za umorzenie, w końcu usłyszał zarzuty

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Śledczy podejrzewają, że prokuratorska seksafera może mieć szerszy zakres i nie dotyczy tylko jednego oskarżyciela - dowiedział się "DGP".

Konrad P., który żądał seksu od podejrzanej w zamian za umorzenie śledztwa, wkrótce usłyszy zarzuty. Wczoraj uchylono mu immunitet.

W ubiegłym tygodniu ujawniliśmy szczegóły kuriozalnej i wstydliwej dla prokuratury sprawy. 12 maja na gorącym uczynku zatrzymano Konrada P. z prokuratury rejonowej na warszawskiej Ochocie. Żądał seksu od kobiety podejrzanej o sklepową kradzież. Udała, że przystaje na jego warunki, a w rzeczywistości poinformowała o tym jego przełożonych. Policjanci z wydziału antykorupcyjnego zainstalowali kamery w gabinecie prokuratora. Został zatrzymany w momencie, gdy zdejmował bieliznę.

Konrad P. natychmiast po zatrzymaniu źle się poczuł i rozchorował. W efekcie sąd dyscyplinarny nie mógł mu uchylić immunitetu. Aż do piątku. Wcześniej sam prokurator generalny Andrzej Seremet zawiesił prokuratora w czynnościach zawodowych, co oznacza obniżenie pensji o połowę.

Dziś jeszcze nie wiadomo, czy po postawieniu mu zarzutów prokurator będzie występował o areszt tymczasowy. W podobnych sprawach policjanci trafiali natychmiast za kratki, a prokuratorzy argumentowali, że mogą mataczyć w śledztwie. Teraz nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w tym samym postępowaniu śledczy sprawdzają, czy inni prokuratorzy z Ochoty nie działali w podobny sposób. - Weryfikujemy każdą wizytę kobiety po godzinach pracy urzędu, trochę tego jest - mówi nam jeden ze stołecznych prokuratorów.

Robert Zieliński

Maciej Duda

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.