Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Rosjanie ociągają się z pomocą

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Przez brak podpisu jednego rosyjskiego urzędnika polska prokuratura nie dostaje obiecanych dokumentów ze śledztwa w sprawie katastrofy w Smoleńsku.

W czwartek z Moskwy wrócił szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej Krzysztof Parulski. Interweniował tam w sprawie bezczynności rosyjskiej prokuratury. Rosjanie wciąż nie zrealizowali pierwszego wniosku o pomoc prawną wysłanego... 10 kwietnia. Polska prokuratura ma jedynie 23 protokoły z przesłuchań i oględzin miejsca katastrofy, w których brali udział polscy oskarżyciele wspólnie z Rosjanami. Ostatnio dostała także kopię nagrań i stenogram rozmów załogi Tu-154M. Ale nie od rosyjskiej prokuratury. Przekazał je szef MSWiA Jerzy Miller, który przewodniczy polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy. On dostał je od międzynarodowej komisji MAK.

Teraz gra toczy się o obiecane przez Rosjan jeszcze na początku maja sześć tomów akt. Zawierają one przeszło tysiąc kart dokumentów z samego początku postępowania. Są tam analizy miejsca katastrofy. Opisano w nich, w jakich odległościach od siebie znaleziono konkretne części prezydenckiego samolotu.

Akta już w czasie wizyty prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta leżały przygotowane w Wydziale Współpracy Międzynarodowej rosyjskiej Prokuratury Generalnej.

- Przekazanie akt polega na ich skserowaniu i wysłaniu pocztą. Może ta opieszałość wynika z porozumienia między prokuraturami obu krajów? - zastanawia się mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego i rodzin kilku innych ofiar katastrofy.

Rosjan przed przekazaniem dokumentów powstrzymuje brak na skserowanych aktach podpisu odpowiedniego urzędnika rosyjskiej Prokuratury Generalnej. - Przez pewien czas był on nieobecny - potwierdza płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Kto zwlekał z podpisem? - Dzisiaj nie mogę w tej kwestii nic konkretnego odpowiedzieć, proszę zadzwonić jutro - powiedziała "DGP" Swietłana Pietrienko, rzecznik Komitetu Śledczego przy Prokuraturze Generalnej.

Sytuację ma zmienić wyjazd do Moskwy prokuratora Marka Pasionka. Pasionek przez lata pracował w katowickiej prokuraturze, potem był zastępcą koordynatora służb specjalnych, by w 2007 roku trafić do Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Napisał krytyczny raport o działaniach prokuratorów w pierwszych dniach po katastrofie. Wytknął im m.in., że nie opieczętowali polskimi plombami oryginalnych urządzeń na lotnisku Siewiernyj.

Polska prokuratura wysłała już pięć wniosków o pomoc prawną. W ostatnim poprosiła o wypożyczenie oryginalnych czarnych skrzynek. Okazało się bowiem, że w cyfrowej kopii rejestratora rozmów z kokpitu jest błąd. Minister Miller wrócił w czwartek z nową kopią. Tłumaczył, że rejestrator jest zbudowany w starej technologii, jak taśma magnetofonu szpulowego. - Gdy zapis doszedł do końca szpuli i miał nastąpić autoreverse, przez moment taśma zaczęła biec w nieco innym tempie i nie byliśmy pewni, czy nagranie jest dokładne - tłumaczył Miller.

Maciej Duda, wsp.: Nino Dżikija

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.