Za milion złotych chcieli 10 procent bakszyszu?
Czy w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej składano korupcyjne propozycje? Przedsiębiorca, który ubiegał się tam o dopłatę, twierdzi, że tak, oskarżani urzędnicy zgodnie mówią o pomówieniu. Sprawa trafiła do prokuratury.
Pięć lat temu firma Eko Harpoon Technologie Ekologiczne starała się o dofinansowanie z NFOŚiGW na projekt odzyskiwania rtęci w procesie utylizacji świetlówek. Projekt został zaaprobowany. Fundusz miał wyłożyć około miliona złotych.
- Gdy sprawa była na finiszu, urzędnik, który zajmował się nią, powiedział mi, że może załatwić pieniądze mimo negatywnej opinii prawnej. Ale nie za darmo. Zażądał 10 procent dotacji - relacjonuje Mirosław Kostrzewa, prezes firmy. Tym urzędnikiem miał być Jacek Jasiński, obecnie pracujący w departamencie funduszy norweskich. Kostrzewa twierdzi, że Jasiński zaproponował mu spotkanie na warszawskich Polach Mokotowskich. Miał zapowiedzieć, że pojawi się tu także Janusz Stanisławski, wiceprezes NFOŚiGW, i Krzysztof Skąpski, dziś szef gabinetu politycznego ministra środowiska. Tam razem mieli omówić szczegóły.
Kostrzewa odrzucił propozycję i poinformował o niej - w sporządzonej po rozmowie notatce informacyjnej - ówczesnego ministra środowiska Jana Szyszkę. Ten, jak dziś nam mówi, szczegółów nie pamięta, ale wie, że skierował sprawę do wyjaśnienia. - I wkrótce potem dostaliśmy odmowę przyznania dotacji - mówi Kostrzewa.
Oskarżeni urzędnicy mówią jednak wprost: To kłamstwo i pomówienie, nie wiedzieć dlaczego przywołane właśnie teraz. - Nie składałem żadnej propozycji. Firma dotacji nie dostała, bo nie udokumentowała swoich możliwości sfinansowania przedsięwzięcia - mówi Jasiński. Skąpski dodaje, że te braki potwierdziły niezależne opinie i kontrola odpowiedniego departamentu NFOŚiGW.
Kilkanaście miesięcy później ten sam projekt dotację jednak dostał. Prezes spółki łączy to ze zmianami na górze, gdyż z NFOŚiGW odeszli wtedy zarówno Skąpski, Jasiński, jak i Stanisławski. Fundusz tłumaczy jednak, że zarząd udzielił dofinansowania, bo zmieniło się prawo.
- Weszły w życie przepisy dotyczące pomocy publicznej, co skutkowało m.in. koniecznością zupełnie odmiennego kalkulowania kosztów - mówi Jan Ruszkowski, rzecznik funduszu. Projekt Eko Harpoon dostał wtedy 845 tysięcy złotych. I już się z tego rozliczył.
Pod koniec kwietnia prezes firmy zdecydował się jednak złożyć do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie. Dlaczego nagle, po pięciu latach, przypomniał sobie o całej sprawie? Oskarżeni urzędnicy mówią o zemście, Kostrzewa odpowiada, że postanowił wrócić do sprawy i wyjaśnić, co stało się z notatką ujawniającą - jego zdaniem - przestępstwo.
- Wobec ludzi, którzy stoją za korupcyjną propozycją, prawdopodobnie nikt nie wyciągnął konsekwencji. A teraz wszyscy wrócili do funduszu - mówi Kostrzewa.
Prokuratura jeszcze nie podjęła decyzji o wszczęciu postępowania przygotowawczego, trwa postępowanie sprawdzające.
Barbara Sowa
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu