Ziobro miał prawo pokazać Kaczyńskiemu akta śledztwa
Zbigniew Ziobro, będąc ministrem sprawiedliwości, miał prawo ujawnić Jarosławowi Kaczyńskiemu szczegóły śledztwa w sprawie afery paliwowej - orzekł w piątek warszawski sąd. Innego zdania byli śledczy z płockiej prokuratury okręgowej. Ich zdaniem Kaczyński jako prezes PiS nie miał uprawnień do wglądu w materiały, które Ziobro pokazywał mu na przełomie 2005 i 2006 r. Dlatego w styczniu 2009 r. postawili byłemu ministrowi sprawiedliwości zarzut przekroczenia uprawnień i ujawnienia tajemnicy służbowej.
Po kilku miesiącach śledztwo zostało umorzone z powodu braku wystarczających danych dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa. Ziobro jednak z takim orzeczeniem prokuratorów się nie zgodził i zwrócił się do sądu. W swoim pozwie argumentował, że z uzasadnienia decyzji o umorzeniu śledztwa wynikało, że postępował on zgodnie z prawem, natomiast jako podstawę umorzenia - jego zdaniem - wskazano jedynie brak danych dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa.
Sąd w ostatni piątek przyznał mu rację. Uwzględniając jego zażalenie, orzekł, że czyn, który zarzucano Zbigniewowi Ziobrze, nie zawierał znamion czynu zabronionego, a on sam, udostępniając akta śledztwa szefowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, działał zgodnie z prawem. Orzeczenie w tej sprawie jest prawomocne.
Ziobro wielokrotnie podkreślał, że Jarosław Kaczyński, będąc członkiem prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, miał prawo wglądu do akt mafii paliwowej.
ag
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu