Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Engelking złamał prawo czy nie? Prokuratorzy nie mogą się porozumieć

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Konflikt w prokuraturze. Prokuratura Krajowa chce umorzenia śledztwa w sprawie słynnej konferencji multimedialnej Jerzego Engelkinga.

Wiceszef rzeszowskiej prokuratury okręgowej twierdzi jednak, że teraz śledczy mają nowe dowody. Skąd? Z posiedzeń naciskowej komisji śledczej.

Według nadzorców z prokuratur krajowej i apelacyjnej w Rzeszowie śledczy przeprowadzili już wszystkie czynności i nie znaleźli dowodów na przestępczą działalność byłego zastępcy prokuratora generalnego w czasach rządów PiS. Ich zdaniem sprawa powinna być umorzona do 30 marca, bowiem do tej daty śledztwo zostało ostatnio przedłużone. Ale napotykają opór prokuratorów z Rzeszowa. Tamtejsi śledczy prowadzą już tę sprawę trzy lata. I chcą dalej. Bo według nich posłowie z komisji śledczej Andrzeja Czumy mają więcej materiałów niż prokuratura. I nie pozwalają one na zamknięcie sprawy. - Komisja zdobywa nowe dowody, które musimy analizować. To śledztwo potrwa jeszcze kilka miesięcy - zapowiada Jan Łyszczek, wiceszef Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.

Jakie nowe dowody może zdobywać komisja, skoro przesłuchała tych samych świadków co prokuratura? Nie wiedzą o tym sami posłowie. - Trudno mi powiedzieć. Powinni wiedzieć to prokuratorzy, którzy zwracają się do komisji o protokoły - mówi Krzysztof Matyjaszczyk z SLD.

Prokurator krajowy Edward Zalewski nie chce rozmawiać o sprawie Engelkinga. Ale DGP potwierdził w dwóch źródłach, że podlegli mu nadzorcy zbadali akta i stwierdzili, że nie ma powodu, by stawiać zarzuty Engelkingowi. W aktach znajduje się też opinia nadzorcy z rzeszowskiej apelacji, że to postępowanie należy umorzyć.

Sprawa dotyczy wydarzeń z lata 2007 r. Wtedy ABW zatrzymała Janusza Kaczmarka, świeżo zdymisjonowanego szefa MSWiA. Prokuratorzy zarzucili mu, że kłamał jako świadek w śledztwie dotyczącym przecieku z akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa. Dzień po zatrzymaniu Kaczmarka Engelking poprowadził konferencję, na której pokazał m.in. nagrania z kamer w hotelu Marriott. Ich bohaterami byli biznesmen Ryszard Krauze i Kaczmarek, który zdaniem Engelkinga odwiedził apartament właściciela Prokomu. Engelking ujawnił wtedy też dane osobowe żony byłego szefa MSWiA. Małżeństwo Kaczmarków złożyło zawiadomienie przeciwko Engelkingowi. Sprawa trafiła do Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. W tej chwili prowadzi je już trzeci prokurator Marek Jątek - oddelegowany z jednej z prokuratur rejonowych. Ale z końcem lutego kończy mu się delegacja. Jątek bardzo skrupulatnie sprawdzał, czy Engelking miał potrzebne zgody, by pokazać nagrania ze śledztwa w sprawie przecieku z afery gruntowej. - Ustną zgodę wydała ówczesna szefowa stołecznej prokuratury Elżbieta Janicka. Skonfrontowano ją z Engelkingiem. Jego zaś z ówczesnym prokuratorem krajowym Dariuszem Barskim, który też brał udział w konferencji. I w końcu Barskiego z Janicką. Wszystko odbyło się zgodnie z prawem - twierdzą nasi rozmówcy. I dodają, że pod koniec ubiegłego roku Jątek badał jeszcze raz akta umorzonych już śledztw ze sprawy afery gruntowej i przecieku z nieudanej akcji CBA.

@RY1@i02/2010/033/i02.2010.033.000.008a.001.jpg@RY2@

Fot. PAP EPA

Prokuratura bada, czy Jerzy Engelking miał prawo ujawnić nagrania ze śledztwa w sprawie afery gruntowej

prokuratury badały, czy w kierowanym przez Zbigniewa Ziobrę Ministerstwie Sprawiedliwości oraz w CBA mogło dochodzić do nadużyć. Większość tych śledztw już umorzono.

Były szef CBA Mariusz Kamiński nie ujawnił tajemnicy państwowej z działań Biura w sprawie afery hazardowej - stwierdziła niedawno Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga.

Nie potwierdziły się też naciski na prokuratorów z Katowic, którzy prowadzili śledztwo przeciwko Barbarze Blidzie. Łódzka prokuratura na początku lutego stwierdziła, że nie znalazła dowodów, by politycy PiS lub szefowie prokuratorów próbowali wpłynąć na zatrzymanie i przedstawienie zarzutów tragicznie zmarłej byłej minister. A prokuratorzy mieli prawo ją zatrzymać.

Płocka prokuratura w ubiegłym roku uznała, że Ziobro nie jest przestępcą i jako prokurator generalny miał prawo ujawnić Jarosławowi Kaczyńskiemu informacje ze śledztwa w sprawie mafii paliwowej.

Ziobro nie zniszczył celowo swojego służbowego laptopa, by ukryć tajne dane. Śledztwo w ubiegłym roku umorzyła warszawska prokuratura.

Prokuratura i służby specjalne nie stosowały też bezprawnie podsłuchów. Postępowanie umorzyła prokuratura w Zielonej Górze. Ale zostało ono na nowo podjęte.

maciej.duda@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.