Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Zamieszanie wokół jazdy na nartach w kaskach

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Już od lutego dzieci do 15. roku życia będą mogły jeździć na nartach lub snowboardzie tylko w kasku. Choć nowe prawo zacznie funkcjonować już za kilka dni, zarządcy stoków skarżą się, że nie mają żadnych uprawnień do egzekwowania tego przepisu.

- Specjalnie dzwoniłem do Ministerstwa Sportu, by dowiedzieć się, co mamy robić i jakie mamy uprawnienia. Dowiedziałem się jedynie, że my w ogóle nie odpowiadamy za to, by dzieci jeździły w kaskach - mówi Bronisław Mrugała, prezes zarządu stacji narciarskich Laworta i Gromadzyń w Ustrzykach Dolnych. - Powiedziano mi, że nawet nie mamy obowiązku żadnych ostrzeżeń wywieszać. Ale i tak to zrobimy - dodaje.

Podobne problemy mają administratorzy innych stoków. - Organizowaliśmy specjalne spotkania, by wyjaśnić, jak ma wyglądać egzekwowanie tego przepisu, bo zarządcy niestety zostali zostawieni sami sobie bez żadnych wskazówek - mówi Sylwia Groszek ze stowarzyszenia Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne. - Jedyne, co mogliśmy im doradzić, to właśnie opublikowanie na stronach internetowych i wywieszenie w pobliżu kas z biletami na wyciągi ostrzeżeń, że dzieci mają od lutego obowiązek jeździć w kaskach. Problem polega jednak na tym, że zarządcy nie mogą legitymować narciarzy, więc w efekcie nie mogą sprawdzić, ile lat ma dziecko. Jak inaczej mają się dowiedzieć, czy dziecko ma 14 lat i trzeba zwrócić mu uwagę na brak kasku, czy może jest już 16-latkiem i przepis go nie obowiązuje? - dodaje Sylwia Groszek.

Właśnie dlatego - jak zastrzegają zarządcy stoków narciarskich - nawet jeżeli zobaczą nastolatka bez kasku, nie będą mu zakazywać jazdy. - Jeżeli będzie z rodzicami, zwrócimy im uwagę, jeżeli sam - to tylko jemu. Ale tak czy inaczej, jeśli ma wykupiony karnet, to na stok go wpuścimy - dodaje Bronisław Mrugała.

Nowelizacja ustawy o kulturze fizycznej zakłada, że to opiekunowie młodego narciarza i snowboardzisty będą musieli dopilnować, by dziecko jeździło w kasku. Jeżeli opiekun, czyli nie tylko rodzic, ale także np. wychowawca kolonijny czy nauczyciel, zlekceważy prawo i dopuści, by dziecko jeździło bez kasku, może zostać ukarany grzywną. Dziecka, które jeździ na nartach bez dorosłego opiekuna, nie będzie można jednak ukarać. - To nie jest czyn karalny, za który możemy ścigać. Jedyne, co zrobimy, to upomnimy i odeślemy takiego nastolatka do domu - mówi nadkomisarz Kazimierz Pietruch z Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem.

Sama policja, choć to właśnie ona ma obowiązek egzekwowanie nowych przepisów, nie zamierza do pracy na stokach skierować większej liczby funkcjonariuszy. Nowe obowiązki będą wykonywali ci policjanci, którzy już teraz dbają o bezpieczeństwo narciarzy. - W naszym rejonie jest ich obecnie sześciu i uważamy, że to wystarczy - mówi nadkomisarz Pietruch. - Zamiast zwiększać liczbę funkcjonariuszy na stokach, zorganizujemy specjalne zajęcia edukacyjne w szkołach.

Nakaz jazdy w kaskach dla dzieci i nastolatków obowiązuje już w wielu państwach Europy, m.in. we Włoszech oraz w Austrii.

który może ukarać grzywną do 5 tys. zł - to grozi opiekunowi dziecka jeżdżącego bez kasku

Kask można też wypozyczyć w wypożyczalni sprzętu narciarskiego

@RY1@i02/2010/009/i02.2010.009.000.007a.101.jpg@RY2@

Fot. Grzegorz Momot/PAP

Jazda w kasku może uchronić dziecko przed ciężkim urazem głowy

Łukasz Kuligowski

Sylwia Czubkowska

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.