Dziennikarz usłyszał zarzuty za ujawnienie informacji
Dziennikarz TVN 24 Krzysztof Skórzyński usłyszał wczoraj zarzuty: jest podejrzany o opublikowanie informacji z jednego z najważniejszych śledztw w Polsce. Dziś taki sam zarzut usłyszy Mariusz Gierszewski z Radia ZET.
Chodzi o sprawę ujawnienia przez nich zeznań prokuratorów ws. akcji Centralnego Biura Antykorupcyjnego w resorcie rolnictwa, która doprowadziła do dymisji Andrzeja Leppera z funkcji wicepremiera w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
- Niech pan się przyzna do zarzucanego czynu. Przecież wie pan, że popełnił przestępstwo - w ten sposób, według nieoficjalnych informacji DGP z krakowskiej prokuratury, prokurator Hubert Wontek z krakowskiej prokuratury okręgowej przesłuchiwał wczoraj Krzysztofa Skórzyńskiego.
Sposób przesłuchania wzburzył pełnomocnika dziennikarza, profesora Piotra Kruszyńskiego. - To kolejny zamach na wolność dziennikarską, na misję dziennikarską. Obowiązkiem dziennikarzy jest zamieszczenie informacji istotnych dla obywateli tego podobno demokratycznego państwa prawa. Stawianie im za to zarzutów jest po prostu patologią. Zachowanie prokuratury przypomina praktyki państwa totalitarnego - przekonuje mecenas Kruszyński w rozmowie z DGP.
W ubiegłym tygodniu Edward Zalewski, szef Prokuratury Krajowej, zapowiedział, że przeanalizuje sprawę. W piątek stwierdził, że prokurator Hubert Wontek powinien ocenić "stopień społecznej szkodliwości czynu" dziennikarzy. A to oznacza, że Wontek mógłby umorzyć sprawę, stwierdzając, że czyn dziennikarzy nie przyniósł szkody społeczeństwu. Jednak sposób, w jaki wczoraj prokurator przesłuchiwał dziennikarza TVN 24, raczej nie wskazuje na to, by zamierzał on posłuchać zaleceń prokuratora krajowego.
Gdy opowiedzieliśmy wczoraj prokuratorowi Zalewskiemu o kulisach przesłuchania, zasugerował jedynie, że dziennikarz, który ma zastrzeżenia do sposobu prowadzenia śledztwa, może napisać skargę. - Natomiast to śledztwo jest niezwykle ważne dla funkcjonowania mediów w Polsce. A także dla tego, w jaki sposób prokuratura chroni informacje ze swoich postępowań. Dlatego przeanalizuję tę sprawę, jak tylko się skończy - powiedział prokurator krajowy.
W obronie dziennikarzy stanął wczoraj prezydent Lech Kaczyński. - To jest próba zamknięcia ust dziennikarzom w sprawach, o których mają prawo wiedzieć i mówić. Są jedynymi łącznikami między władzą i społeczeństwem. A władzy trzeba w sposób rozsądny patrzeć na ręce. Trzeba zatem oddzielić, co jest głupstwem, a co sprawą istotną. A w tym przypadku nie chodzi o głupstwo - powiedział wczoraj Lech Kaczyński w wywiadzie dla Radia ZET.
Dziennikarze są podejrzani z artykułu 241 paragraf 1 kodeksu karnego. Według tego przepisu, każdy, kto bez zezwolenia prokuratora przekazuje wiedzę ze śledztwa, podlega karze do dwóch lat więzienia. Gierszewski i Skórzyński zacytowali wprost fragment zeznań. Oskarżyciele uważają, że popełnili oni przestępstwo formalne i dlatego są podejrzani.
Maciej Duda
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu