Oskarżony poczeka na wyrok w areszcie domowym
Sądownictwo
Już w przyszłym roku może zmniejszyć się zaludnienie w aresztach śledczych, a podatnicy mniej zapłacą za utrzymanie więźniów. Jak dowiedział się "DGP", na najbliższym posiedzeniu Rada Ministrów zajmie się ponownie projektem zmian w procedurze karnej, dzięki którym także w Polsce będzie można stosować areszt domowy.
Oskarżony będzie stale przebywał w miejscu określonym przez sąd (np. w domu). Na jego rękę lub nogę zostanie założona bransoletka z nadajnikiem GPS, który pozwoli sprawdzić, czy aresztant znajduje się w wyznaczonym rewirze. Będzie mógł oddalić się maksymalnie na 200 metrów od centralki zainstalowanej w lokalu.
- Taki areszt będzie mógł zostać zastosowany wyłącznie w sprawach, w których zgromadzono wyczerpujący materiał dowodowy już w momencie zatrzymania podejrzanego. Musimy mieć też pewność, że nie będzie on mataczył w sprawie - podkreśla gen. Paweł Nasiłowski, dyrektor Biura Dozoru Elektronicznego w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej.
O użyciu tego środka zdecyduje sąd. Określi on czas stosowania izolacji, jej miejsce oraz obszar, którego nie będzie mógł opuścić oskarżony (poza wyjątkowymi sytuacjami zdrowotnymi i rodzinnymi). Na zastosowanie aresztu domowego będą musieli zgodzić się domownicy. Nie będzie on mógł trwać dłużej niż dwa lata.
Areszt domowy w połączeniu z dozorem elektronicznym jest z powodzeniem stosowany w innych krajach. W Polsce używa się go dziś do wykonywania części kary pozbawienia wolności.
Adam Makosz
Projekt
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu