Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Stalking, czyli jak windykować w nowej sytuacji prawnej

1 lipca 2018

6 czerwca weszła w życie nowelizacja kodeksu karnego, wprowadzająca nowy przepis - art. 190a stanowiący w par. 1, że kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Natomiast w myśl par. 3 jeżeli następstwem czynu określonego w par. 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 1 roku do lat 10. Zasadniczym celem wprowadzenia tego przepisu była penalizacja zjawiska stalkingu. Zdefiniowanie stalkingu nie jest rzeczą łatwą ze względu na bardzo liczne jego postaci. W literaturze przedmiotu wskazuje się tu przykładowo powtarzające się głuche telefony do danej osoby, śledzenie jej, powtarzające się próby nawiązywania telefonicznych, internetowych czy bezpośrednich kontaktów wbrew jej woli czy nawet uporczywe wysyłanie niechcianych kwiatów lub upominków. Cechą charakterystyczną tych zachowań jest, iż same w sobie nie stanowią one naruszenia prawa czy nawet norm obyczajowych.

O ich negatywnej ocenie przesądzają przede wszystkim dwie okoliczności: następują wbrew woli osoby, której dotyczą, po drugie zaś powtarzają się wielokrotnie. W omawianej nowelizacji kodeksu karnego uwagę zwraca to, że do uznania danego działania za przestępcze konieczne jest łączne zaistnienie dwóch okoliczności - uporczywości nękania oraz wzbudzenie poczucia zagrożenia lub istotne naruszenie prywatności. Użyty przez ustawodawcę spójnik wskazuje, że dla zaistnienia przestępstwa wystarcza spełnienie którejkolwiek przesłanki. Ustawodawca nie określił precyzyjnie, co należy rozumieć przez wzbudzenie poczucia zagrożenia, jak również jakie działania stanowią istotne naruszenie prywatności.

W praktyce często występują sytuacje, w których dopiero po pewnym czasie dane działanie można będzie kwalifikować jako stalking. Modelowym przykładem jest tu powtarzające się usiłowanie nawiązania kontaktu z byłym partnerem, już po wyrażaniu przezeń woli zakończenia znajomości czy związku. Tak oto zachowanie, które jeszcze niedawno nie budziło sprzeciwu zainteresowanego i było prawnie obojętne, może się przekształcić w penalizowany stalking. Właśnie owo subiektywne nastawienie osoby do działań podejmowanych wobec niej, jak również zmiana oceny danego zachowania w zależności od zmiany nastawienia osoby, której dotyczy, są niezwykle istotne dla rozważań dotyczących styku windykacji i stalkingu. Z założenia pomijam tutaj przestępcze zachowania zmierzające do odzyskania długu przy użyciu przemocy czy groźby bezprawnej. Tego rodzaju windykacja penalizowana jest już bowiem w Polsce od dawna i została wnikliwie przeanalizowana w literaturze prawniczej.

Działania wierzyciela zmierzające do odzyskania długu można najprościej podzielić na dwa etapy: windykację polubowną oraz windykację sądową i komorniczą. Istotą pierwszej jest współpraca wierzyciela z dłużnikiem, istotą drugiej - przymus.

Procedury sądowe stosowane w związku z windykacją z natury rzeczy zmierzają do przymusowego ściągnięcia należności nawet wbrew woli dłużnika. Nie sposób oczekiwać, że każdy dłużnik ze stoickim spokojem przyjmie informację o wydaniu przeciw niemu nakazu zapłaty czy komornicze zajęcie jego samochodu. Przeciwnie, dłużnik subiektywnie będzie mógł odnieść wrażenie, że jest nękany czy wręcz dręczony pozwami, wezwaniami na rozprawy czy pismami od komornika. Jednak to właśnie z istoty działań przymusowych wynika, że mogą one wzbudzać negatywne emocje czy oceny dłużników. Dopóki jednak podejmowane są zgodnie z przepisami prawa, nie sposób uznać ich za stalking.

Windykacja polubowna zakłada dobrą wolę obu stron szukających rozwiązania problemu. Istotne znaczenie ma więc to, jak dane pismo czy rozmowa telefoniczna oddziałują na dłużnika. Nie tylko jaka jest ich treść, ale czy dłużnik godzi się na dane działanie wierzyciela i formy kontaktu z nim. I tak nawet kilkakrotne bezpośrednie spotkanie z wierzycielem nie będzie mogło być uznane za nękanie, jeśli dłużnik wyraził na nie zgodę.

Można przyjąć tezę, iż nie liczba listów, telefonów czy e-maili będzie rozstrzygać o tym, czy w danej sytuacji mamy do czynienia ze stalkingiem, ale czy dłużnik nie sprzeciwia się ich kierowaniu do siebie. Nie ma wątpliwości, że z chwilą gdy dłużnik wyraźnie oświadczy, iż nie życzy sobie dalszego nagabywania, wierzycielowi nie pozostanie nic innego, jak skierować sprawę do sądu. Dalsze telefony czy korespondencja będą mogły być traktowane jako karalne nękanie, o którym mowa w art. 190a k.k.

Otwarta pozostaje ocena powtarzających się działań wierzyciela w ramach windykacji polubownej w sytuacji, w której dłużnik nie sprzeciwił się im wyraźnie. Obecnie nie ma obiektywnych kryteriów oceny, czy dane działanie stanowi istotne naruszenie prywatności. Wątpliwości budzi również kwestia oceny, czy dane działanie wzbudza poczucie zagrożenia. Wydaje się, że istotny jest tu przede wszystkim subiektywny stan dłużnika, który poczuł się zagrożony. Konieczne jednak wydaje się ustalenie obiektywnych reguł. Poprzestanie tylko na analizie subiektywnego stanu dłużnika prowadziłoby do sytuacji, w której każde, choćby najbardziej niewinne pismo mogłoby być traktowane jako element nękania z tej tylko racji, że dłużnik poczuł się zagrożony.

Od wejścia w życie nowelizacji kodeksu karnego minął zbyt krótki czas, by próbować formułować wnioski dotyczące kształtowania się praktyki organów ścigania i sądów w zakresie stosowania nowych przepisów. Nowelizacja raczej nie wywoła jednak fali doniesień o przestępstwie stalkingu w związku z windykacją należności. Procedury windykacyjne stosowane przez wierzycieli i ich pełnomocników, ukształtowane pod silnym wpływem UOKiK, wykluczają przeważnie podejmowanie działań, które można kwalifikować jako stalking. Trudno oczekiwać przełomu w postaci masowego sprzeciwiania się przez dłużników kierowaniu do nich korespondencji czy telefonów, bo większość woli odbyć rozmowę w sprawie spłaty zadłużenia, niż sprowokować skierowanie sprawy do sądu. Nie ma jednak wątpliwości, że z chwilą wyraźnego sygnału ze strony dłużnika, iż nie życzy sobie dalszych kontaktów w ramach windykacji polubownej, wierzyciel będzie musiał ich zaniechać.

mec. Maciej Panfil

starszy partner w Kancelarii Prawniczej Maciej Panfil i Partnerzy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.