Kiszczak oczyszczony z zarzutów
Warszawski sąd okręgowy uniewinnił Czesława Kiszczaka, którego katowicka prokuratura oskarżała o przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników z kopalni Wujek w 1981 r.
Zdaniem prokuratury Kiszczak jako szef MSW miał wysłać do jednostek milicji szyfrogram, w którym przekazał dowódcom ZOMO uprawnienia do wydania rozkazu użycia broni. Oskarżyciele domagali się dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć. Sam Kiszczak twierdził, że jest niewinny. - Nie ma związku między zdarzeniami w kopalniach a szyfrogramem, który był tylko przypomnieniem dekretu Rady Państwa o stanie wojennym - tłumaczył przed sądem.
Wyrok wywołał duże emocje wśród zgromadzonych w warszawskim sądzie. - Jestem zaskoczony - przyznał Krzysztof Pluszczyk, przewodniczący Społecznego Komitetu Górników KWK Wujek Poległych 16 grudnia 1981 r. - To było tak zorganizowane, aby ludzi zastrzelić, a wszystkie ślady zatrzeć. Odpowiedzialności za to, niestety, nie ma - dodał. - Minęło 30 lat, mamy nowy ustrój, nową władzę, ale niektóre rzeczy wciąż są zamiatane pod dywan - stwierdziła Agnieszka Gzik-Pawlak, córka jednego z zabitych górników.
Zawodu nie kryją też historycy. - Nie znam uzasadnienia, ale według mnie, opierając się na wydarzeniach historycznych, gen. Kiszczak ponosi współwinę za wydarzenia w kopalni Wujek - skomentował sprawę historyk IPN Antoni Dudek. W podobnym tonie wypowiedział się przewodniczący Rady Instytutu Pamięci Narodowej prof. Andrzej Paczkowski. - Osądu tej sprawy do tej pory brakowało i będzie go brakowało w dalszym ciągu, bo ten wyrok nie anuluje tego, co się stało - uważa. Jego zdaniem żadna z osób organizujących i nadzorujących stan wojenny nie poniosła za to odpowiedzialności.
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu